starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 8 głosów | średnia głosów: 5.59
Skomentuj zdjęcie
To którym szlakiem w weekend idziemy? :-)
2017-01-25 07:26:08 (9 lat temu)
Ostatnia tabliczka na dole, jest nasza, Czeska. Mnie sie wiecej podoba nasze oznaczenie ślaków turysticznych. Tz. w kilometrach. Jakoś mi niepasuja te czasy kture sa "kimś" wymierzione...Wydaje sie mi potem, źe albo sie ciagnie...albo lece jak zwariowany...:-)
2017-01-25 07:30:23 (9 lat temu)
YouPiter
+1 głosów:1
do vetinari: Orientacyjnie +/- ktoś wymierzył, ile potrwa taka droga. Ale wiadomo, jeden powoli maszeruje, inny szybciej pokonuje górskie szlaki :)
2017-01-25 10:25:29 (9 lat temu)
do YouPiter: No wlaśnie..kilometr jest kilometr...:-)..Spoko, jaky kraj-taky obyczaj...:-)
2017-01-25 10:27:00 (9 lat temu)
czesil
 
do vetinari: Podanie czasu jest bardziej miarodajne, bo iść 5 km grzbietem góry może trwać 1:30, ale iść na szczyt tej samej odległości może trwać np. 3 godziny. Jest to istotne podczas planowania całodniowej wycieczki, by np. zdążyć dojść do schroniska albo na autobus.
Czas podawany na tabliczkach jest oczywiście przeciętny i na ogół się sprawdza. Na Słowacji i w innych krajach też podawany jest czas.
2017-01-25 10:39:54 (9 lat temu)
do vetinari: Vetinari, Czesi pewnie by napisali na tabliczce pod Mount Everestem: Szczyt - 5 km. Czyli godzinka.
2017-01-25 10:47:52 (9 lat temu)
do czesil: Ja wole te kilomery...Jak sobie planuje, to wiem ile mi zajme czasu ijścz do gury albo nadól...I jak ci wieje wiatrz, jest snieg, bloto..to liczba czasu jest zupelnie inna i twoje plany czasowe sa nic niewarte... Ale jak napisalem, jaky kraj taky obyczaj...
2017-01-25 10:50:06 (9 lat temu)
do fantom: Wedluk tloku ktury tam teraz panuje..i tlumów kture sie tam ciagle wpichaja...chyba tam taka tabliczka jest...Ale cale ścześcze źe ktoś wynalazl coś jak warstwica na mapie...
2017-01-25 10:52:38 (9 lat temu)
do vetinari: Czasy na tabliczkach podawane są jako średni czas letni przejścia. Przy śniegu robi się x2. Na mapach są i czasy ( i to w obie strony) i kilometry. Warstwic nie trzeba analizować.
2017-01-25 11:01:01 (9 lat temu)
do fantom: Jak opisalem..jaky kraj taky obyczaj. jakoś mi te nasze kilometry juź weśly pod skóre :-)
2017-01-25 11:15:51 (9 lat temu)
do fantom: Tutaj jest dobrze zdokumentowane co by taka tabliczka pod Ewerestem spowodowala..

Wedluk opisu facet sobie w adidasach i dresach prubowal w śniegu wspinacz sie na Rysy...
2017-01-25 11:18:09 (9 lat temu)
do vetinari: Problem nie jest w adidasach. Szerpowie chadzają w sandałach, a czasem nawet boso do 5500m.
Problem jest w braku rozumu, jak u tego zawodnika na filmie.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: edycja
2017-01-25 11:27:58 (9 lat temu)
czesil
 
do vetinari: Właśnie, że nie wiesz ile czasu ci zajmie wyjść na daną górę (kiedy wchodzisz na nią pierwszy raz), bo znasz tylko kilometry a podług samych kilometrów nie obliczysz potrzebny ci czas - przykład z Mount Everestem jest tego przesadnym dowodem. Następny problem to ten, że jak się stoi u podnóża góry to nie widać, co jest dalej, więc nawet doświadczony turysta może się przeliczyć.
2017-01-25 11:53:06 (9 lat temu)
Pomuchelskopp
+1 głosów:1
do czesil: Czasem w górach jest zła pogoda i wtedy możesz stać nawet na szczycie, a też nie widzisz, co dalej :)
2017-01-25 14:10:28 (9 lat temu)
do Pomuchelskopp: Jak to mawiał jeden góral: Byłem w górach, ale nic nie było widać bo wszystko góry zasłaniały.
2017-01-25 14:24:47 (9 lat temu)
czesil
 
do Pomuchelskopp: Idziesz dalej, bo wiesz ile przed tobą. Inaczej mówiąc wiesz, że za 2 godziny będziesz w schronisku.
na terenach równinnych ma sens stosowania miernika odległości.
2017-01-25 14:28:19 (9 lat temu)
do vetinari: Veti. Kilometry Ci nic nie powiedzą, bo co innego iść 4 km pod górę, co innego 4 km po równym, a co innego 4 km iść w dół.
Czasy, które są u nas podawane, uwzględniają, mam nadzieję, te właśnie różne warunki terenowe na różnym terenie. Czyli idąc średnim tempem, nie za szybko, nie za wolno, przejście takiego szlaku powinno Ci zająć mniej więcej tyle aa tyle. Wydaje mi się, że dobrze by było połączyć obie kategorie w opisach na tabliczkach - czyli ilość kilometrów oraz orientacyjny czas potrzebny na przebycie szlaku
2017-01-25 19:21:49 (9 lat temu)
Do opisu schroniska warto dodać istotną informację, mianowicie o tym, że wieloletnim kierownikiem tam był pan Jan Cięgiel. Znałem go dobrze przez mojego ojca, byliśmy tam wielokrotnie, zawsze nas do siebie zapraszał, częstował herbatą, dawał zniżki obiadowe. To był wspaniały człowiek, czuł i kochał góry. Jeździł po prowiant do Wisły takim wojskowym gazikiem, z obciętą rurą, żeby moc była większa, raz nas podwiózł ze szlaku do schroniska, i fajnie, ale po drodze myśleliśmy, że szkoda, że nie napisaliśmy jeszcze testamentu ;))

Proponuję dodać taki tekst:
W latach 1950-1988 kierownikiem schroniska był Jan Cięgiel, za jego czasów obiekt gruntownie zmodernizowano w latach 1962-1965.
2017-01-25 19:41:13 (9 lat temu)
do Stenek: Ja pozostaje na swojim. Kilometr jest kolometr. Napewno 4km w górach sa inne jak na równym. Ale nadal to sa 4 kilometry. Jak pada śnieg, jak świeczi slońce, jak jest ślisko...nadal to sa kilometry...I nadotatek dodaje. Kolor oznakowania ma teź swoje znaczenie..I jak ci w terenie kturego nieznaś spadnie mgla, ale naprawde mgla albo ulewa..to ci nawed kilometry niepomoga...latwo zejścz z drogy...I z potencionalnej trasy na 2godzinky sie staje kośmar na 15 km :-). I jak sie zgubiś, i maś numer..to dzwoniś do GOPRu..eeeeeeeee mam za soba 2 godziny drogy, albo szedlem z punktu A 5km na poludnie do punktu B i mam zlamana noge i niedam rady dalej...Tak samo jak ja jestem przyzwyczajona na nasze oznaczenie, Wy macie Wasze teź juź "pod skura"..ja daje bez problemów u nas-Wy dajecie u Was teź sobie rade. 90% powieśchni Polski jest plasko. U nas jest odwrótnie...Pozostawme wiec juź ta diskusije.
2017-01-26 07:27:33 (9 lat temu)
do vetinari: Veti, niepotrzebnie się upierasz. Otóż każdy wie, że w górach, kilometr to nie jest kilometr.Bo raz jest to kilometr po równym terenie, raz pod górkę, a raz w dół - czy Twoim zdaniem przejście każdego z tych 3 kilometrów zajmuje tyle samo czasu? Na pewno nie. I jak pisał Czesiu: - z nie zawsze wiemy, jak biegnie trasa, którą chcemy iść: Czy tylko w górę, czy tylko w dół,czy tylko po równym, czy i w górę i w dół, no i ile km w górę a ile km w dół - tego wszystkiego na ogół NIE WIEMY, więc informacja o ilości km na danej trasie naprawdę niewiele nam mówi.Tylko zmierzony i napisany na znaku szlaku czas, jako tako odnosi się do trudności na danej trasie, i jest bardzo praktyczną wskazówką. Bo jeśli znak pokazuje np. 10 km do schroniska, ale nie wiemy, jak wygląda trasa, i jest późne popołudnie, to jest duże ryzyko, że w trasie złapie nas mrok, i wtedy wędrówka staje się trudna, albo bardzo trudna. Trzeba to mieć na względzie, a nie kierować się tylko tym, ile km mamy do przejścia
2017-01-30 00:23:39 (9 lat temu)
Ewqa100
Na stronie od 2017 styczeń
9 lat 5 miesięcy 16 dni
Dodane: 25 stycznia 2017, godz. 4:55:12
Autor zdjęcia: Ewqa100
Rozmiar: 1110px x 1500px
Aparat: Canon PowerShot A590 IS
1 / 80sƒ / 4ISO 808mm
1 pobranie
974 odsłony
5.59 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia Ewqa100
Obiekty widoczne na zdjęciu
schroniska turystyczne
Architekt: Stanisław Chorubski
Wykonawca: Josef Nossek
Zbudowano: 1922
Schronisko PTTK na Stożku Wielkim zostało oddane do użytku 9 lipca 1922. Jest to obecnie najstarsze istniejące polskie schronisko w Beskidzie Śląskim. Poprzednikiem było schroniska na Ropiczce . Oficjalny wniosek budowy polskiego schroniska na Stożku wysunął już w 1910 r., krótko po ukonstytuowaniu się Polskiego Towarzystwa Turystycznego Beskid w Cieszynie, członek jego zarządu Jan Galicz. Wybrano teren pod szczytem góry i przeprowadzono wstępne rozmowy z jego właścicielami, Ewą Podżorską i Andrzejem Byrtusem. 25 listopada 1910 r. inny członek zarządu, Jan Kotas, w Wiśle podpisał z wymienionymi wyżej właścicielami umowę wstępną w sprawie sprzedaży Towarzystwu parceli o powierzchni pół morgi za cenę 120 koron austriackich. Niestety rozpoczęcie budowy schroniska uniemożliwiły problemy u których źródła stało zagrożenie interesów niemieckiej organizacji turystycznej Beskidenverein oraz wybuch I Wojny Światowej. Na posiedzeniu zarządu PTT Beskid w dniu 31 maja 1919 r. podjęta została uchwała o natychmiastowym przystąpieniu do zarzuconej przed wojną budowy schroniska na Stożku. Koszt budowy miał wynieść 250 tys. koron, a Towarzystwo posiadało jedynie 60 tys. koron, więc odwołano się do ofiarności społeczeństwa. Zbiórka funduszy pozwoliła dr. Kotasowi na kupno parceli oraz rozpoczęcie budowy obiektu, zaprojektowanego przez Stanisława Chorubskiego. Kamień węgielny pod budowę schroniska na Stożku położono uroczyście 20 maja 1920 r. Prace budowlane podjął Józef Nossek z Cieszyna. Pod jego kierownictwem roboty murarskie wykonał majster murarski Kisza z Rzeki, roboty ciesielskie Kluz z Gródku. Równolegle z postępującą budową trwała zbiórka pieniędzy. Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego ofiarowała dochody z cła. Dużego wsparcia udzieliły spółdzielnie „Ziemia” i „Las”, a goleszowska cementownia przesłała dwa wagony cementu. Fundusze pochodziły także ze składek społeczeństwa polskiego. Niespodziewanie pojawiły się przeszkody natury politycznej. Kiedy gotowa była wysoka, kamienna podbudowa obiektu, nadeszła wiadomość o ustanowieniu 28 lipca 1920 roku przez Radę Ambasadorów w Paryżu granicy polsko-czechosłowackiej wzdłuż grzbietu Czantoria Stożek - Kiczory. Schronisko dzieliło od granicy państwowej zaledwie kilkanaście metrów. Natychmiast zwołano Walne Zgromadzenie PTT i postanowiono kontynuować budowę. Wykonawcy zdążyli przed zimą przykryć obiekt dachem. W następnym roku tempo robót spadło. Ciągle brakowało pieniędzy. W międzyczasie PTT Beskid 5 lutego 1921 r. przystąpiło do PTT i występowało odtąd jako Polskie Towarzystwo Tatrzańskie Oddział Beskid Śląski w Cieszynie. Głównym motorem całej budowy był Jan Galicz, któremu dzielnie sekundował młody wówczas nauczyciel Wincenty Zając. W dniu 9 lipca 1922 r. odbyło się poświęcenie i otwarcie obiektu, który ostatecznie kosztował ponad 2 miliony marek. Wykańczanie i wyposażanie schroniska trwało aż do 1929 r. W czasie okupacji w schronisku gospodarowali Niemcy. Z zawieruchy II wojny światowej schronisko wyszło mocno zdewastowane. 15 maja 1945 r. Karol Kaleta i Jerzy Bogucki, późniejsi członkowie nowego zarządu cieszyńskiego PTT, zastali salę jadalną schroniska zasłaną grubą warstwą nawozu po stacjonujących tu koniach. Zaangażowany dozorca zapobiegł rozgrabieniu schroniska i w następnym roku wróciło ono do służby. W latach 1962 - 1965 schronisko zostało gruntownie wyremontowane i zmodernizowane (doprowadzono energię elektryczną, wodę, wykonano centralne ogrzewanie). Schronisko położone jest na grzbiecie Pasma Czantorii, którym biegnie m. in. granica polsko-czeska. Schronisko oferuje 72 miejsca noclegowe w pokojach od 2 do 8 osobowych. Dodatkowo można nocować w pokojach wieloosobowych oraz, w przypadku braku miejsc, na podłodze. Łącznie w schronisku może przenocować 90 osób. Goście schroniska mają dostęp do bufetu, jadalni (100 miejsc), sali telewizyjnej, ogródka z parasolami (tylko w lecie) oraz stołu do tenisa stołowego (tylko w zimie). W pobliżu schroniska znajdują się 2 wyciągi narciarskie: krzesełkowy (780 m, czynny również w lecie) i talerzykowy (275 m). Źródło: .
ul. Turystyczna
więcej zdjęć (200)