| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...

Dzieciństwo na Stonsdorferstrasse 33 (ob. Mickiewicza 5).

proszę czekać...

O życiu w kamienicy na Stonsdorferstrasse 33 można dowiedzieć się z książki Dni dobre i złe 1906-1996

O życiu w kamienicy na Stonsdorferstrasse 33 można dowiedzieć się z książki Dni dobre i złe 1906-1996, Maria Dega (Żelewska-Deżyna), Oficyna Wydawnicza ŁóśGraf, Warszawa 2004, w której autorka  opisuje swoje dzieciństwo w przedwojennej  Jeleniej Górze. W tym przypadku chodzi o okres między 1909-1920 r.  Wyjątkowość tej pozycji wydawniczej tkwi w tym, że jest pozycją polskojęzyczną a nie tłumaczeniem z języka niemieckiego.

 

Kilka faktów z omawianej lektury:

Ojciec autorki - Stanisław Żelewski był katolikiem, Polakiem przybyłym na te tereny za pracą z Kaszub, matka – Niemką, ewangeliczką, córką dyrektora kopalni w Wałbrzychu. Dzieci były wychowywane w wierze katolickiej. Doktor Żelewski był znanym okulistą (wycinek z księgi adresowej z l. 1909-1910 poniżej), który dojeżdżał codziennie  – najczęściej tramwajem, lub (tańszym) pociągiem  do pracy w szpitalu w Cieplicach (obecnie nieczynnym)  prowadzonym przez siostry franciszkanki – (do ewangelickiego szpitala – ob. przy ul. Żeromskiego -  prowadzonego przez siostry diakoniski – jako katolik nie miał wstępu).

Fragment strony z książki adresowej z 1909 r. - widoczne nazwisko okulisty - Stanisława Żeleńskiego - ojca Marii Dega

 

Jak wspomina Maria Dega -  dziewczynki (ona wraz z dwiema siostrami) często wychodziły po ojca na przystanek tramwajowy lub na stację kolejową Rosenberg (ob. Jelenia Góra Zachodnia).  Ze stacji wędrowały 20 minut przez łąki do domu. Autorka bardzo lubiła spacery z Jeleniej do Cieplic, łąkami po drugiej stronie Kamiennej. Ciekawostką było to, że jadąc do Cieplic (tramwaje były dość drogie) z Kaiserplatz (obecnie skwerek z nową fontanną) płaciło się mniej za bilet gdyż tu zaczynała się druga strefa. Rodzina często wysiadała wcześniej lub tam wsiadała do tramwaju gdyż z przystanku bliżej domu (przy Breslauer Hof) było drożej. Tramwaj do Cieplic jechał 20 minut (najczęściej były to dwa wozy z otwartymi platformami z przodu).

Matka - Małgorzata Stolz - kobieta wykształcona, dystyngowana zajmowała się dziećmi -  nią i jej dwoma młodszymi siostrami. Dbała o wygląd i atmosferę domu. Przyjaźniła się z wieloma paniami z okolicy, które odwiedzały się wzajemnie.

Rodzina zajmowała mieszkanie na drugim piętrze. Z jednej strony - z pięknej werandy rozpościerał się widok na Karkonosze i ulicę Wolności z przystankiem tramwajowym przy Breslaer Hof, z drugiej strony był widok na ogród z altankami, piaskownicą, fontanną graniczący z ogrodem państwa Jogalli (dr Jogalla lekarz ginekolog położnik prowadził klinikę dla kobiet przy ul. Wolności, był ojcem chrzestnym Marii) a jego dom stał pod kątem tak, że ich ogród i podwórze kamienic przy ulicy Mickiewicza częściowo graniczyły ze sobą. Naprzeciwko jego domu znajdował się cmentarz żydowski (ob. na tym miejscu pomnik Zamenhofa). Dziewczynki – Maria i jej dwie siostry oraz dwie córki p. Jogalli odwiedzały się z okazji przyjęć urodzinowych.

Fragment planu Jeleniej Góry (Archiwum Państwowe w Jeleniej Górze) z zaznaczeniem budynku nr 5

Budynek przy Mickiewicza 5 - tu Maria Żelewska spędziła lata swojego dzieciństwa (ok. 1910-1920 r.)

 

W mieszkaniu państwa Żelewskich (właściciel budynku posiadał też dwie sąsiednie kamienice połączone wspólnym podwórzem) było 10 pokoi, olbrzymi hol i korytarz, 2 pokoje dla służby, 2 kuchnie, 2 spiżarnie i urządzenia sanitarne. W części mieszkania urządzono gabinet lekarski z poczekalnią i laboratorium. Obok kuchni mieścił się pokój dziecinny, od ulicy sypialnie rodziców Marii, bawialnia (tu się szyło, prasowało, odrabiało lekcje), oraz mały salon - buduarek. Obszerna jadalnia połączona była ze wspaniałą, oszkloną werandą.  Na tej werandzie  z meblami wykonanymi, z czerwonej angielskiej trzciny -  oświetlonej świecami, pod rozłożystym fikusem, na stole z kryształami ze szklarskoporębskiej huty szkła  - matka autorki często organizowała przyjęcia dla znajomych; rozpościerał się z niej szeroki widok na całe Karkonosze – od Śnieżki do Szrenicy. W dużym salonie stał fortepian, na podłodze leżał smyrneński dywan (z Kowar?) a od pokoju stołowego salon oddzielony był kolorową (japońską) zasłoną z pereł.  Autorka wspomina duży, biały piec w mieszkaniu, łazienkę w małym korytarzyku – odgałęzieniu holu - z wielkim, czerwonym piecem opalanym węglem. Z łazienki małe okienko wychodziło na klatkę schodową.

 Sypialnia dzieci miała jedno okno (z „korytkiem”na doniczki na zewnątrz), wychodzące na podwórze z trzepakiem i piaskownicą. Dalej widoczne były z okna ogródki, za nimi wiezienie.

Okna mieszkania M. Dega na II piętrze

Chyba najpiękniejsze wspomnienia autorki jeśli chodzi o jej miejsce zamieszkania odnoszą się właśnie do zabaw na podwórku (w latach 70. nie było już śladów po niegdyś wypielęgnowanym terenie, wydzielonych ogródkach z kwiatami; autorka wspomina zamykające się na deszcz – dzwonki) - z altankami czy fontannie – zaniedbany plac pozbawiony dawnej roślinności zamieniono na parking.

Dawny ogródek z altankami zastąpił parking

Obok ogródków – ogrodzona drewnianym płotem - była łączka do bielenia bielizny. Pralnia znajdowała się w piwnicy i posiadała też wejście z zewnątrz.

Prawdopodobnie wejście do pralni

 

Plac zabaw dla dzieci miał wybieg do dalszych budynków.

Z tyłu, za podwórzem był dom właściciela stajni i furmanek-dorożek, które można było wynająć na konkretną godzinę.

 

Autorka wspomina liczne wyprawy w góry i okolicę – na  Helikon, Górę Sołtysią (tu zgubiła torebkę…), Hausberg, Czarne (tu w zajeździe podawano kawę z plackiem z kruszonką , a w ogródku były huśtawki – jedna z nich miała kształt łódki…), Cavalierberg (tu opisuje staw z kaczuszkami, świątyńkę z rozlegającym się echem, plac sportowy , wyrzeźbioną w kamieniu panoramę Gór Olbrzymich), na Chojnik.

Ojciec (zapraszany był też do pałacu Schafgotschów gdzie leczył oczy domowników) zabierał często dzieci ze sobą do Cieplic - wysiadały przy pałacu i ulicą Zamkową  przez Schlossbucke dochodziły do szpitala, gdzie zatrzymywały się w (nieistniejącej już) dyżurce przyszpitalnej u sióstr.

Autorka opisuje najbliższą okolicę – szpital garnizonowy na końcu ulicy Mickiewicza, naprzeciwko Leichen-Hugel – „trupiego pagórka” (skąd ta nazwa?, szubienica była gdzie indziej…) - gdzie jej ojciec został oddelegowany do pracy w czasie I wojny światowej (zamieniono wtedy na lazaret teatr i okoliczną szkołę). "Trupi pagórek” był ulubionym miejscem do saneczkowania – głębokie rozpadliny powodowały wyrzucenie sanek w górę.

Z rozrywek zimowych Maria Dega opisuje zabawy na lodowisku utworzonym na rozlewisku gdzie ulica Wolności krzyżowała się z ulicą Wojska Polskiego. Można tam było wynająć żelazne sanki do pchania (często widoczne na dawnych pocztówkach).

W książce znajduje się też wspomnienie o cukierni Luttlicha na narożniku Warmbrunnerstrasse – gdzie ojciec czekał na swoje córki po zakończeniu nabożeństwa majowego zamawiając dla nich murzynka czy ciasto czekoladowe z kremem.

O innych faktach: nauce Marii w szkole, przelocie zepellina nad Jelenią Górą (w strone Grabar) ok. 1912 r. można poczytać w książce „o dniach dobrych i złych”. Zachęcam do lektury! Na tle niemieckojęzycznej literatury to ewenement -  Jelenia Góra widziana przez Polkę  i opisana w rodzimym języku…

 

 

[Identyfikacja kamienicy tylko wg opisu w książce; nie udało mi się dotrzeć do żadnego przedwojennego planu miasta  z zaznaczeniem numeru budynku]

 Przyp. z dnia 24.03.2025 - na podstawie https://fotopolska.eu/2671661,foto.html udało się wreszcie potwierdzić, że dawna kamienica 33 to dziś nr 5.

 

Skomentuj artykuł
Bardzo ciekawa historia a zdjęcia dodają jej klimatu.
2015-02-16 23:10:31 (11 lat temu)
 
Gratulacje, świetny artykuł. Gdzie można kupić tę książkę?
P.S.: Ja również chodziłem na sanki na tę górkę przy ul. Mickiewicza. W powojennych latach nazywaliśmy ją "Skarbówką", uważając że głębokie rozpadliny (teraz również widoczne) to miejsca po wydobytych niemieckich skarbach. Chyba jednak ta nazwa "przeniosła się" od budynku naprzeciwko, gdzie do 1945 roku znajdował się "Finanzamt".
2015-02-17 11:55:25 (11 lat temu)
 
Teresko, namawiam do podpisania artykułu, bo jak zniknie z pierwszej strony jego zwiastun to nikt nie pozna autora. Podpisanie zdjęć to mało.
2015-02-17 12:01:35 (11 lat temu)
 
Artykuł zaciekawia i zachęca do lektury :)
2015-02-26 22:19:21 (11 lat temu)
 
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet
Ostatnio przeglądane: Pszczyna Pszczyna paek ruda śląska ul pordzika długa 74 ługa Tenczyn brzezie Langiewicza Langiewicza borek borek ul. żytnia ul. czerwona zambrów zambrów orzegó zelazna jordana 38 zabrze miśnieńska tarnogród ul Ligonia 48 Ligonia 48 kartuzy kartuzy wolbórz Tenczyn dworzec białystok pkp białystok Chodzież Dęblin watra frombork frombork prag