29-30.04.2026 - synchronizują się dane między starymi (0,5TB) a nowymi (2TB) dyskami SSD, w czwartek mogą występować chwilowe przerwy w działaniu strony (trzeba będzie wyciągnąć stare dyski i w ich miejsce włożyć nowe oraz sprawdzić uruchamianie serwera).
Budynek choć niepozorny odegrał dużą rolę w historii Milicza.
Budynek przy ul. Polskiej 13 został wybudowany jak podają źródła konserwatorskie w 1825 r. Wybudowany został z przez F. W. Lachmanna z myślą, że będzie w nim drukarnia, gdyż w pomieszczeniu gdzie znajdowały się maszyny poligraficzne było specjalne wzmocnienie betonową klatką, a dach posiada specjalne dodatkowe krokwie. Budynek wybudowano z cegieł większych rozmiarów takich jak Stary Zamek. Nie posiada on betonowych fundamentów, pod ścianami nośnymi znajdują się ogromne głazy. Piwnica jest tylko pod małą częścią budynku, pod pomieszczeniami od strony ul. Polskiej i wykorzystywano ją do przechowywania win i lodu (ciętego piłą ze stawów i trzymanego w słomie jak opowiadała I. Lange). Już od 1839 roku drukowano tu gazetę lokalną "Militscher Kreisblatt". F. W. Lachmann z czasem uzyskał specjalną koncesję (w 1846 r.) na publikowanie wiadomości urzędowych i rządowych. W rezultacie gazeta była jednym z głównych źródeł informacji mieszkańców miasta i okolic, a dzięki nim dziś można przybliżyć sobie życie w tym garnizonowym miasteczku. W 1899 roku budynek wraz z firmą odkupił Paul Lange z Legnicy. Przeprowadził on gruntowną modernizację i zakupił nowe maszyny. To właśnie dzięki niemu powstało wiele widokówek starego Milicza, które są prezentowane na FP. Do dziś pojawiają się na aukcjach internetowych, gdyż rozsyłali je żołnierze z milickiego garnizonu. W 1927 firmę przejął Kurt Lange, który także po przejęciu od ojca przeprowadził modernizację i powiększył nakład gazety i rodzaje publikacji. Firma bardzo dobrze prosperowała i w roku 1943 roku Kurt kupił kolejny budynek przy ul. Polskiej, w którym obecnie znajduje się bank WBK i przeniósł tam część firmy. W styczniu 1945 Langowie zostali wygnani z domu rodzinnego. Osiedlili się w Dusseldorfie gdzie wiele lat po wojnie wydawali jeszcze "Militsch-Trachenberger Kreis- und Stadtblatt". Podczas II wojny światowej na robotach w drukarni pracowali Polacy. Po ucieczce właścicieli jeden z pracowników Polak Jan Cierniewski pracujący jako zecer pozostał w budynku drukarni. Stał się jej właścicielem, a podczas nacjonalizacji w 1946 zrobiono go kierownikiem zakładu, a firma stała się Drukarnią Państwową w Miliczu. Z czasem stała się filią Zakładu Przemysłu Terenowego we Wrocławiu na ul. Pretficza, który przekształcono we Wrocławskie Zakłady Graficzne. Po śmierci Jana Cierniewskiego drukarnię przejął jego syn Zbigniew Cierniewski i prowadził ją do momentu jej zamknięcia w roku 1974 (w 1976 roku z powrotem otwarto WZG w rozbudowanych budynkach byłych warsztatów szkolnych Zespołu Szkół, które znajdowały się przy pl. Waresiaka, gdzie obecnie znajduje się stacja paliw Orlen). Po zamknięciu drukarni w budynku przy ul. Polskiej lokal wynajmowano przez jakiś okres na cele handlowe. W roku 1992 ponownie do budynku przy Polskiej 13 powróciła prywatna drukarnia i znajduję się w nim do dnia dzisiejszego.
Sentyment do domu rodzinnego przywiódł po latach w odwiedziny córkę Kurta - Irenę Lange (którą przyszła na świat w pokoju na 1-szym piętrze od strony ul. Polskiej). Odwiedzała ją później wielokrotnie i osobiście opowiadała różne historie drukarni. Przez wiele lat prowadziła też korespondencję przysyłając wiele zdjęć i informacji. Zmarła wiosną 2013 r.