Forum Skyscrapercity, zdjęcie 1300px:
Duże zdjęcie - link bezpośredni:
Blog: Miniatura podlinkowana do dużego zdjęcia na fotopolsce:
Duże zdjęcie: link do zdjęcia:
Miniatura: link do miniatury:
1928 , Ostatni hangar sterowcowy - "Selinde" należący po II wojnie światowej do gdyńskiego Przedsiębiorstwa Obrotu Surowcami i Towarami Importowanymi był niezwykłą budowlą. Wzniesiono go w latach 1906-1914. Główne elementy dachu stanowiły kratowe ramy stalowe, których połowy połączone były przegubowo w kalenicy dachu. Dach "Selinde" mógł być otwierany i przesuwany. Rozwiązania techniczne zastosowane w jego konstrukcji uchodziły za unikatowe w Europie.
To, co było przystosowane do obsługi sterowców, nie nadawało się do innego przeznaczenia a potężny hangar był przez dziesiątki lat użytkowany jako hala magazynowa. W 1987 r. w jezierzyckich magazynach przeprowadzono ćwiczenia jednostek straży pożarnej, zakładając możliwość powstania pożaru wewnątrz budynku. Dziś nie jest już tajemnicą, że obiekt nie był dostosowany do składowania materiałów łatwopalnych. Nie zainstalowano w dachu klap dymowych, nie wydzielono stref pożarowych przegrodami. Konstrukcja nośna dachu nie spełniała wymogów ochrony przeciwpożarowej. Od ćwiczeń strażaków minął rok. 6 września 1989 r. podczas nieostrożnego przeprowadzania prac spawalniczych zaprószono ogień. Dokładnie w tym samym miejscu, gdzie przeprowadzano ćwiczenia.
Pożar rozprzestrzenił się błyskawicznie. Podczas akcji ratowniczej zawalił się dach hangaru. Do wnętrza magazynu wpadli wraz z dachem czterej strażacy. Ryszard Broniecki i Grzegorz Maksajda stracili życie. Dzisiaj fakt ten upamiętnia tablica pamiątkowa przed komendą Straży Pożarnej w Słupsku. Po zabytkowej hali zostały tylko kikuty rusztowań. Pożar znalazł finał w Prokuraturze Wojewódzkiej w Słupsku, bowiem o spowodowanie śmierci strażaków posądzano kierujących akcją ratowniczą. Pod koniec maja 1990 r. prokuratura umorzyła śledztwo nie dopatrując się winy dowódcy akcji gaśniczej.
Stworzona przez Niemców wielka flota gigantów powietrznych wymagała zbudowania sieci baz z hangarami mogącymi pomieścić kadłuby o długości dochodzącej nawet do 200 metrów. Jedna z takich baz otwarła podwoje w czerwcu 1915 r. w Żydzinie - kolonii Jezierzyc, kilka kilometrów od Słupska. Baza w Jezierzycach podporządkowana była ... marynarce wojennej i przez nią obsługiwana. Prawie 500 osobowa załoga, składała się przede wszystkim z marynarzy Kriegsmarine. baza w Jezierzycach była imponująca, nawet na dzisiejsze czasy. Składały się na nią dwa hangary o nazwach "Selim" i "Selinde", podziemne zbiorniki mogące pomieścić 40 tysięcy litrów paliwa, sieć bocznic kolejowych oraz budynków technicznych. Do tego dochodziła jeszcze potężna płyta lotniska, zajmująca wiele hektarów ziemi. Port sterowcowy pod Słupskiem był obiektem wojskowym, mocno chronionym przed ciekawością cywili, ale trudno było ukryć przed oczami mieszkańców startujące lub lądujące w Jezierzycach kolosy. Historycy piszą, że przez jezierzyckie hangary przewinęło się 16 sterowców a dwa, wsławione w wielu akcjach bojowych podczas I wojny światowej - L-20 i L-21 tutaj miały swoją stałą siedzibę.
Rozkwit jezierzyckiego portu sterowcowego przypadał na lata I wojny światowej. Po jej zakończeniu baza Kriegsmarine uległa znacznemu okrojeniu - w myśl postanowień traktatu wersalskiego. Hangar "Selim" został rozebrany, zaś dwa, stacjonujące tu sterowce oddano Francji i Włochom w 1920 r. Na terenie Rzeszy pozostawiono trzy bazy sterowcowe - Jezierzyce były jedną z nich.