Stoimy na krańcu wsi Krzywina, przy drodze do Samborowiczek. Przed nami otoczony niskim kamiennym murem teren kościoła św. Oswalda. Ale historię opisywanej XVI-wiecznej świątyni należy jednak zacząć od drugiego, starszego kościoła położonego z kilometr dalej, w centrum wsi.
Gotycki kościół wzmiankowany w 1335 r., istniał już zapewne nieco wcześniej. Ufundowany przez Henryka zwanego Krukiem, syna rycerza Sambora Czirna, późniejszego mnicha z henrykowskiego klasztoru, który zmarł w 1326 r. Wezwanie kościołowi nadał mu jego fundator będący pod wpływem średniowiecznej legendy o wyniesionym na ołtarze biskupie anglosaskim.
Kościół mimo, że budowany z kamienia łamanego krótko pełnił swą funkcję. Zniszczony w czasie wojen husyckich w 1429 r. (źródła podają też inne daty -1446 r. czy 1451 r.). Od tamtej pory pozostał w ruinie. Do naszych czasów dotrwała jedna ściana z zamurowanym łukiem tęczowym i przylegające do niej niewielkie fragmenty murów i prezbiterium.
Drugi z kościołów wzniesiony został w poł. XV w., również sfinansowany przez członka rodu Czirnów, prawdopodobnie Jerzego. Czirnowie to możny ród panujący na tych terenach i słynący rownież, a może i przede wszystkim z licznych rozbojów. Ponoć właśnie druga świątynia św. Oswalda miała powstać celem odkupienia grzechów przodków. Budowlę postawiono z kamienia i cegły, w stylu renasansowym. Ze starego kościoła przeniesiono nie tylko wezwanie ale i większość budulca. I tu należy wspomnieć o krążącej legendzie dotyczącej wznoszenia murów nowej świątyni. Ponoć z rozbiórką i przenoszeniem kamieni nie miano problemów aż do momentu prac przy ostatniej ( zachowanej do dziś) ścianie tęczowej. Ta część starego kościoła nie poddala się procesowi burzenia. Rozebrane i przeniesione kamienie w nocy wracały na swoje miejsce, co przypisywano tajemnym mocom. Ostatecznie ludzie zaprzestali jej rozbiórki i tak ten fragment pierwszego kościoła św. Oswalda stoi do dziś. Na tejże ścianie można obejrzeć współczesnych gospodarzy - bociany uznały to miejsce za bezpieczne i uwiły gniazdo.
Drugi kościół św. Oswalda, ustanowiony jako parafialny, stał sobie aż do 1945 r. Uszkodzony w trakcie działań pod koniec wojny popadł w ruinę, podobnie jak i otaczający go cmentarz. Zapewne wpływ na brak zainteresowania kościołem miał też fakt jego przynależności do ewangelików w l.1534 -1945 ( z przerwą 1700-1708 r.).
Zagladając do opustoszałego wnętrza nie mamy też szansy na obejrzenie pięknych epitafiów z XVI i XVII w., które wystawiono członkom rodu Czirnów. Zniknęły jakiś czas temu...
Jak widać św. Oswald nie uchronił jedynych na Śląsku kościołów pod swoim wezwaniem...
Jeżeli komuś po drodze to niech nie omija Krzywiny i obejrzy ruiny obu kościołów św. Oswalda, póki jest jeszcze co oglądać. Atmosfera w nich przednia, czuć genius loci.
Znakomite opracowanie. Przyjmij wyrazy szacunku szczególnego. Dzięki temu odnalazłem ducha pamięci tego miejsca i sięgnąłem po Księgę Henrykowską. Serdeczności!