Blok spółdzielczy we Wrocławiu przy ulicy Kowalskiej 58 jest jednym z wyjątkowych bloków, jakich mało we Wrocławiu.
Historia bloku przy ulicy Kowalskiej 58 sięga 1923 roku. Wtedy to Schlesische Heimstätte zdecydowało o budowie kolejnego modelowego osiedla we Wrocławiu (inne, oprócz słynnej WUWA znajdują się na Klecinie i na Nowym Dworze). Tuż obok świeżo wytyczonej ulicy Kowalskiej, powstał piętrowy budynek w kształcie podkowy, zaprojektowany przez Ernsta Maya. W budynku ulokowano 45 mieszkań: po 5 na każdą z dziewięciu klatek, czyli po dwa na parterze i pierwszym piętrze, a po jednym na poddaszu, równolegle ze strychem. Na dziedzińcu budynku umieszczono studnię z pompą, fontannę, a potem jeszcze zielnik. Nad wejściami do klatek umieszczono małe werandy z daszkiem.
Budynek znacznie ucierpiał podczas działań wojennych. Tuż po wojnie, podjęto się wstawienia nowych szyb oraz brakujących drzwi i elementów wyposażenia, i do modelowego bloku przy ulicy Kowalskiej znów wrócili ludzie; jednak ze schludnych i zadbanych mieszkań, jakie pozostawili Niemcy, Polacy uczynili z nich zwykłe komunalne mieszkania o niskim standardzie. Zniknęły ganki, fontanna, kwietniki. Przez lata zabytkowy potencjał budynku był nieświadomie niszczony przez niską jakość wykonywanych robót bieżących, co przyczyniło się do wykonania generalnego remontu w 1978 roku. Jednakże, dach który pilnie wymagał remontu, doczekał się go dopiero po 30 latach, ale o tym później...
W latach 90-tych, z uwagi na to że remont został wykonany niedbale, co rusz budynek wymagał mniejszych lub większych napraw, a w 1998 roku odmalowano wszystkie klatki schodowe. Na przełomie wieków, gdy po powodzi trzeba było wymienić instalację elektryczną, zrobione zostało to po kosztach i niedbale, ponieważ otynkowane miejsca po wykuciu miejsca dla przewodów, zostawiono ot tak, bez żadnego pomalowania. Dach był podziurawiony i pilnie wymagał remontu, który został częściowo wykonany w 2004 roku. W 2011 roku ocieplono ściany budynku wychodzące na ulicę Kowalską.
Obecnie, budynek jest w złym stanie technicznym i domaga się pilnej przebudowy. Ba, powstał nawet pomysł rozbiórki unikatowego bloku (jest to jeden z niewielu modelowych pojedynczych bloków we Wrocławiu), ale z uwagi że jest to zabytek odstąpiono od tej idei. Miasto bagatelizuje prośby mieszkańców dotyczące remontów; po powodzi w 1997 roku stan techniczny budynku jeszcze bardziej się pogorszył, na ścianach zaczął osiadać grzyb. Gdy rok temu układano kanalizację na Kowalach, cień szansy dotarł również do Kowalskiej 58; rozryto dziedziniec bloku, aby dostać się do rur kanalizacyjnych. Mogły powstać tam nowe ciągi komunikacyjne wykonane z kostki, mogło powstać tam nowe podwórko, ale nie, najlepiej dziadowsko wylać beton, a plac zabaw i dziedziniec zostawić po staremu, z rozwaloną piaskownicą i sypiącymi się dwoma ławkami...
Szkoda, że miasto nie dostrzega zabytkowego potencjału bloku przy ulicy Kowalskiej 58. Mam nadzieję że wkrótce doczekamy się dużego remontu budynku, zwłaszcza że planowane jest ocieplenie pozostałych ścian.