starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 18 głosów | średnia głosów: 5.42

Polska woj. śląskie powiat cieszyński Cieszyn Błogocice al. Łyska Jana Łyska 3

14 lipca 2010 , Budynek przy al. Łyska 3, część dawnych zakładów dziewiarskich Juwenia.

Skomentuj zdjęcie
Więcej czeskich aut niż polskich. Taniego paliwa szukają? ;)
2010-07-15 21:07:25 (15 lat temu)
stoik
 
+1 głosów:1
do Neo[EZN]: raczej wolnego miejsca parkingowego ; )
2010-07-15 21:34:24 (15 lat temu)
do Neo[EZN]: W PRL myśmy bobrowali w ich sklepach, a teraz oni w naszych. Tylko że wtedy na nasze pytania o cokolwiek ekspedientki czeskie czasami mówiły: Toho to nemame, nejsoł, nebude. To były inne czasy.
2012-09-03 01:01:38 (13 lat temu)
Dariusz Milka
+1 głosów:1
do Stenek: W Nachodzie - 3 km od Kudowy Zdroju - to np. w sklepie z ciuchami dla dzieci na stałe był w połowie sklepu powieszony sznurek z jakąś zakazującą kartką. Pepiki wiedziały o co chodzi i podchodzili pod sznurkiem - jak Polak chciał to go obsobaczano. "Przyjaciele".
2012-09-03 12:07:56 (13 lat temu)
WW
do Dariusz Milka: Nie ma się co oburzać, taki był efekt gospodarki socjalistycznej. Przemysł miał kłopoty z wyprodukowaniem dostatecznej ilości produktów dla rodzimego popytu, a tu jeszcze przyjeżdżali Polacy, którzy własną gospodarkę mieli w pełnym rozkładzie, i połowę wykupywali.
2012-09-03 12:57:09 (13 lat temu)
do WW: Takie to były czasy, tak ludziom w głowach mieszano, że czasem nawet nie potrafili zachować choćby odrobiny kultury wobec innych, także z innych państw. Ale wystarczyło mówić płynnie po angielsku czy niemiecku i juz niektórym kultura "wracała" - dotyczy państw demoludów, nie tylko Czech. Pamiętamy inne ceny np. za hotel dla osób krajowych i zagranicznych
2012-09-03 14:48:52 (13 lat temu)
WW
do Stenek: Takie akcje są niestety w wielu krajach do dziś. Ostatnio płaciłem jako inozemiec' na Ukrainie 3x więcej za wejście do muzeum.
2012-09-03 15:21:45 (13 lat temu)
do WW: Gospodarka była tu wtórna do nastawienia "braci" Czechów. Oni też do nas przyjeżdżali ale nawet wówczas nikt ich nie przeganiał ze sklepu.
2012-09-03 15:27:30 (13 lat temu)
do Stenek: Pod tym względem to chyba nikt nie mógł się równać z ZSRR. Tam "inostrancy" byli wyższą kategorią ludzi. A jak już się miało paszport służbowy (były takie w PRL) to można było poza kolejką kupić bilety do atrakcyjnych miejsc a nawet udało nam się czekać tylko 5 godzin do Mauzoleum Lenina - bo wpuszczono nas zaraz po wycieczkach "kapitalistów".
2012-09-03 15:30:52 (13 lat temu)
A kim był ten Łysek? Bohaterem u Morcinka?
2012-09-03 15:31:31 (13 lat temu)
WW
do Dariusz Milka: Bo u nas nic nie było, więc nie wykupowali - proste. A negatywne nastawienie wynikało z różnic w rozwoju cywilizacyjnym - tak samo jak nasze wobec Ukraińców czy Węgrów wobec Rumunów.
2012-09-03 15:40:06 (13 lat temu)
do WW: Było co nieco i po to przyjeżdżali. Uprzedzenie to uprzedzenie i w każdym systemie da znać o sobie.
2012-09-03 15:48:30 (13 lat temu)
stoik
 
do Dariusz Milka: Jan Łysek - żołnierz i poeta. pisałem to juz gdzieś.... nie mylić z Łyskiem z Pokładu Idy ; )
2012-09-03 23:40:04 (13 lat temu)
Mam niepotwierdzone informacje (z zasłyszenia z młdości), że w miejscu Juwenii był przed wojną zakład dziewiarski rodzziny Lewińskich, mieli oni sklepy odzieżowe przy ul. Głębokiej, wówczas arcyksiężnej Stefanii. Czy ktoś może to potwierdzić? Wiem na pewno, że do Lewińskich należał ten duży dom przy ul. Przykopa 16A.
2012-09-04 10:37:17 (13 lat temu)
W latach 60/70 XX w. w tym zakładzie (Juwenia) organizowano w świetlicy, której widok jest tutaj, to budynek bliżej mostu:

więc organizowano tam takie poranki filmowe dla dzieci, puszczano z małego projektora filmy rysunkowe dla dzieci, były jakieś słodycze, herbata, często tam chodziłem, tam na 1 piętrze była duża "balowa" sala, z wiszącą u sufitu kulą oblepioną tysiącem małych lusterek, która potem była atrakcją dyskotek. Okna tej sali wychodziły na ogród widoczny po lewej stronie zdjęcia z tego linku. Oczywiście organizowano tam też Andrzejki, Mikołaja itp. - głównie dla pracowników Juwenii oczywiście, ale tato tam kogoś znał i mnie też zapraszali
2014-07-14 23:05:06 (11 lat temu)
stoik
Na stronie od 2009 sierpień
16 lat 9 miesięcy 24 dni
Dodane: 15 lipca 2010, godz. 20:59:09
Autor zdjęcia: stoik
Rozmiar: 1200px x 900px
3 pobrania
2332 odsłony
5.42 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia stoik
Obiekty widoczne na zdjęciu
Łyska 3
więcej zdjęć (19)
Dawniej: Zakłady przemysłu dziewiarskiego Juwenia

Budynek przy al. Łyska 3 mieścił hale produkcyjne dawnych zakładów przemysłu dziewiarskiego Juwenia. Konkretnie : II piętro - szwalnia, I piętro - wykańczalnia, parter - magazyn wyrobów gotowych.Lata 60'te i 70'te to lata prosperity Zakładów Przemysłu Dziewiarskiego Juwenia w Cieszynie na alei Łyska 3 i 7. Produkowano głównie odzieź dziecięcąz dzianin i z bardzo dobrej jakości bawełny z Teofilowa. Dzianinę wyrabiano na Juwenii z przędzy anilanowej sprowadzanej z Łodzi.



Bele dzianin wyprodukowanych na dziewiarni transportowano widną na piętro budynku, gdzie przez kilka dni musiały leżakować, aby struktura dzianiny nabrała odpowiedniej gęstości, zanim trafiła na krojownię. Na I piętrze mieścił się także magazyn nici, guzików, przędzy i części zamiennych do maszyn dziewiarskich i szwalniczych. 



Po kilku dniach leżakowania bele dzianin przewożono na krojownię, gdzie przy pomocy szablonów wycinało się elementy dziecięcych dresików, bluz, spodni, sukienek, kamizelek. Krojownia znajdowała się w osobnym budynku na alei Łyska 3, obok budynku głównego, z którym połączona była na wysokości I piętra przewiązką. Skrojone, spakowane w dziesiątki sztuk i przeliczone elementy wędrowały tą przewiązką na szwalnię, gdzie na każdym stanowisku robiono co innego . Jedna krawcowa zszywała boki, druga wszywała rękawki, następna kołnierzyki itd. Szwalnia była w głównym budynku Juwenii na alei Łyska 3 na II piętrze. Uszyte ciuszki trafiały piętro niżej do wykańczalni, gdzie obcinano nitki, robiono dziurki, przyszywano guziki, prasowano. Następnie przechodziły kontrole jakości. Później towar wędrował na parter do tzw. magazynu wyrobów gotowych, gdzie pakowano go w drewniane skrzynie, ładowano na samochody, wieziono do portu na statek i na eksport do ZSRR.



W najlepszych czasach 80% produkcji szło na eksport do Związku Radzieckiego, więc wszystko musiało być najlepszej jakości. Jeżeli coś nie pasowało odbiorcy, to całe partie towaru wracały z powrotem. Wtedy trzeba było przemetkowywać towar, czyli odrywać metki napisane po rosyjsku i przypinać metki po polsku. Towar ten sprzedawano od razu w polskich sklepach. 



Korzystano również z pracy tz. "chałupniczek" , które w domach ozdabiały ręcznymi haftami ubranka zrobione na Juwenii. 



Zakład posiadał również laboratorium, w którym przeprowadzano badania na dzianinach, przed dopuszczeniem do szycia, czyli sprawdzano, czy nie farbuje, nie kurczy się w praniu, nie filcuje. 



Pod koniec lat 80'tych zaczęły się kłopoty finansowe zakładu. W wyniku odgórnych decyzji politycznych zerwano umowy handlowe ze Związkiem Radzieckim. Tym samym Juwenia utraciła rynki zbytu na Wschodzie. Jednocześnie Polskę zaczęła zalewać tania odzież z Chin. Państwowe zakłady zaczęto prywatyzować lub likwidować. 



Juwenię sprzedano prywatnej spółce, która znacząco ograniczyła pierwotną produkcję wyrobów z dzianin, większość hal produkcyjnych przeznaczono na handel. Sprzedano maszyny dziewiarskie, porobiono boksy handlowe i korzystając z bumu handlowego na początku lat 90'tych w Cieszynie, zamieniono Juwenię na przygraniczne targowisko.



Ograniczona produkcja trwała jeszcze kilka lat w jednym z budynków (dawnej krojowni )



Aby przetrwać, ,łapano różne zlecenia na szycie odzieży, już niekoniecznie dziecięcej, np. szyto bluzki damskie, sukienki, spódnice, spodnie, a nawet eleganckie, rozpinane swetry męskie i kamizelki dla światowej marki Pierre Cardin. Nawet to nie pomogło, ostatecznie zakład zamknięto, a pracowników zwolniono. Dzisiaj na Juwenii już się nie produkuje, tylko handluje. 


al. Łyska Jana
więcej zdjęć (588)
Dawniej: Neue Straße
Aleja Jana Łyska wywodzi się od nazwiska istebniańskiego poety, który zginął jako legionista w 1916 r. Dawniej nazywana była Neue Straße - Nowa Droga lub Drogą do Trzyńca (obecnie na Zaolziu w granicach Republiki Czeskiej). W 1972 r. brzeg koryta rzeki został wybetonowany, by nie dochodziło do podmywania w czasie powodzi. Prace te wykonała ustrońska grupa Okręgowego Zarządu Wodnego.