starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 19 głosów | średnia głosów: 6

Polska woj. dolnośląskie Wrocław Przedmieście Oławskie ul. Młoda Wzgórze przy Wilczej (142 m n.p.m.)

19 września 2018 , Pan Edward - wrocławski pustelnik, chyba jedyny taki w Polsce.
Twierdzi, że Bóg Ojciec nakazał mu osiąść na tym wzgórzu i czekać na koniec świata, gdyż człowiek, zapominając o braterstwie, wpadł w rozpasaną konsumpcję, niebotyczne zbrojenia, tworzenie śmiercionośnych ideologii, niszczenie przyrody i zepsuł się do cna, więc zginie niebawem z własnej ręki.

Skomentuj zdjęcie
Nie raz mam ochotę zrobic to co pan Edward. Tylko odwagi mi brak :)
2018-09-20 09:03:04 (7 lat temu)
Wacław Grabkowski
+2 głosów:2
do da signa: To prawda, Edward jest odważny, ponadto jest bardzo pracowity. Łopatką, którą trzyma w ręku, zmienił to wzgórze nie do poznania.
2018-09-20 09:11:07 (7 lat temu)
ZPKSoft
+1 głosów:1
Fotopiesek, wierny towarzysz wpatrzony w swego pana ;-)
2018-09-20 09:53:03 (7 lat temu)
do ZPKSoft: Pewnie wiesz czego chce. Zerknij na lewą dłoń Edwarda :)
2018-09-20 09:55:40 (7 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Smakołyk czy piłeczka ?
2018-09-20 09:57:13 (7 lat temu)
Wolny człowiek - to na pewno. A to co się dzieje wokół, święta racja - analogia z V wiekiem n.e. i upadkiem tysiącletniej cywilizacji rzymskiej na Zachodzie. To nie jest już kwestia "czy", tylko "kiedy".
2018-09-20 10:07:23 (7 lat temu)
do ZPKSoft: Piłeczka.
2018-09-20 10:07:28 (7 lat temu)
do zygmunt_ra: Jestem optymistą. Wg Marianny Bocian, Bóg dobrze zabezpieczył życie na ziemi i nawet jak dojdzie do kataklizmu, człowiek w zupełności nie zginie.
2018-09-20 10:12:27 (7 lat temu)
zygmunt_ra
+1 głosów:1
do Wacław Grabkowski: Zginąć nie zginie, ale - tak jak we wzmiankowanym V w.n.e. nastąpi upadek jednej cywilizacji i powstanie nowa, znacznie prymitywniejsza (przynajmniej na początku). Tak to na dzisiaj wygląda - Rzymianie też myśleli, że sąsiednie ludy da się "ucywilizować" i część z nich przenikała do cywilizacji a częściowo nawet się zromanizowała. Niemniej jednak równia pochyła stawała się coraz bardziej stroma aż w końcu wszystko walnęło, choć oczywiście nie stało się to w jednym dniu, czy nawet roku. Upadku Cesarstwa Zachodniego praktycznie nikt nie zauważył a ostatni cesarz pod detronizacji żył sobie spokojnie na jakiejś farmie, na południu Włoch.
2018-09-20 12:02:46 (7 lat temu)
do zygmunt_ra: Pełna zgoda, wiem o jakim zjawisku piszesz. Zachód znowu stracił rozum.
2018-09-20 12:12:19 (7 lat temu)
zygmunt_ra
+1 głosów:1
do Wacław Grabkowski: Tak dokładnie - autodestrukcja, ale nieświadoma, bo dominuje przeświadczenie, że "mamy wszystko pod kontrolą" i w ogóle jesteśmy "nie do ruszenia". W ówczesnym Rzymie też tak kombinowali i ... przekombinowali ;-)
2018-09-20 12:23:59 (7 lat temu)
fck
Drodzy Panowie, a czy ktoś potrafi przytoczyć słowa przepowiedni p. Edwarda o tym, że Wrocław zginie?
2019-10-08 10:55:52 (6 lat temu)
do fck: Edward lubi pogadać, udzielał nawet długich wywiadów. Masz coś nowego?
2019-10-08 11:03:22 (6 lat temu)
fck
do Wacław Grabkowski: Nie, tak tylko ni przypiął, ni wypiął przypomniało mi się o tym. I że po części nawet się sprawdziła, bo przepowiednia rzekomo pochodzi sprzed powodzi z 1997 roku. Liczyłem na to, że akurat Pan będzie wiedział na ten temat coś więcej :)
2019-10-08 11:58:45 (6 lat temu)
do fck: O, tak, powódź 1997 przyniosła mu sławę. Siedział na tej górze, a woda wzbierała.
Zerknij tu, jaka była

On to widział.
Być może myślał, że woda pogrąży Wrocek do imentu.
Ciekawe, co się z nim dzieje, bo człek wiekowy. Ja tam dawno nie byłem, a zbliża się sezon grypowy. Jak sobie poradzi, gdy zabraknie mu wody? On czerpie wodę z Oławy.
2019-10-08 12:14:30 (6 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Pan Edward żyje i dobrze się ma. Dzisiaj tam trafiłem zupełnie przypadkiem:
pokazał mi swoje włości i przegadaliśmy pewnie z godzinę, a rozmawiać to on lubi!
2021-05-09 20:18:21 (5 lat temu)
Wacław Grabkowski
Na stronie od 2009 czerwiec
16 lat 10 miesięcy 17 dni
Dodane: 20 września 2018, godz. 8:59:22
Autor zdjęcia: Wacław Grabkowski
Rozmiar: 1900px x 1267px
Licencja: CC-BY-NC-ND 3.0
Aparat: NIKON D3100
1 / 40sƒ / 5.6ISO 20018mm
1 pobranie
2491 odsłon
6 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia Wacław Grabkowski
Obiekty widoczne na zdjęciu
wzgórza
Zbudowano: 1952

Na początku lat 50. XX w. w Wilczym Kącie wyznaczono miejsce do zwożenia gruzu ze zniszczonego działaniami wojennymi Wrocławia. Rozlegle łąki rozciągające się między rzeką Oławą a Fabryką Mydła (browar Haasego) zostały przeznaczone na wysypisko. W rogu pierwszego zakrętu na ulicy Wilczej zamontowano szlaban i postawiono budkę ze strażnikiem. Na łąki z ulicy wjechały traktory z przyczepami zwożąc wszystko to, co zostało ze zburzonych kamienic. Hałaśliwe traktory (Ursus C45 – Lanz Buldog D9506

zakłóciły ciche bytowanie dzielnicy, a także wzbudziły niemałe zainteresowanie mieszkańców. Ciężkie, masywne pojazdy, niekiedy przeciążone ponad miarę, codziennie przez kilka lat kursowały z miasta na wysypisko. Zdarzało się niekiedy, że silnik traktora gasł i kierujący odpalał go ponownie za pomocą zdjętej kierownicy, którą mocował u jego boku.

Wysypisko pięło się spiralnie w górę pod nadzorem inżyniera i kilkunastu robotników z łopatami, którzy rozgarniali zsunięty z przyczep gruz, gdyż na początku zwózki nie posiadano spychacza. W pierwszych dwóch latach wraz z gruzem pojawiły się na wysypisku także elementy drewniane kamienic, takie jak, belki i deski. Okoliczni mieszkańcy uzyskali zgodę na zabieranie ich na opał. Bardzo rzadko natykano się na ludzkie szczątki (kości); były takie przypadki.

W zwałach cegieł i granitu pojawiły się też niewypały bomb, granaty, taśmy amunicji i pojedyncze pociski karabinowe, które wzbudziły zainteresowanie młodzieży. Chęć pozyskania prochu z niewypałów tłumiła strach i wszelki rozsądek. Owa treść śmiercionośnej broni stała się substytutem fajerwerków. Kiedy udawało się rozbroić pocisk, można było wrzucać proch garściami do ogniska lub na blachy pieców, wzniecając snopy iskier wraz z miłym uszom trzaskiem. Właśnie w czasie tworzenia wysypiska zanotowano śmierć kilkoro młodych ludzi, którzy rozbrajali pociski. Dwie osoby (na pewno) zginęły na cmentarzu św. Bernarda rozbrajając minę przeciwczołgową (obecnie Centrala Rybna) i dwoje, albo troje dzieci, na podwórku kamienicy nr 25 przy ul. Krakowskiej. Powszechną zabawą wśród młodzieży było także wrzucanie pocisków karabinowych do ognisk.

Kiedy wysypisko osiągnęło wysokość kilkunastu metrów doszło do wypadków obsunięcia się traktorów wraz z przyczepami i co za tym idzie zniszczenia środków transportu. W połowie lat 50. traktory zniknęły, a w ich miejsce pojawiły się ciężarówki różnego typu. Doświadczeni kierowcy mieli zalecenie, aby zanadto nie zbliżać się w czasie zwalania gruzu do krawędzi zbocza. Jednak i w tym przypadku kilka ciężarówek spadło na nadrzeczne łąki, ale kierowcom udało się w porę wyskoczyć z kabiny. Pomogły im w tym drzwi otwierane do tyłu, co w istotny sposób ułatwiało sprawną ewakuację z kabiny. Po jakimś czasie zorientowano się, że spychacz jest niezbędny, gdyż po pierwsze swoją masą zagęszcza grunt pod kołami ciężarówek, a po drugie szybciej formuje zbocze, w przeciwieństwie do robotników wyposażonych jedynie w łopaty. Pewnego dnia pojawił się na wzgórzu stary spychacz i wypadki ustały.

Do około 1965 roku powstały w Wilczym Kącie dwa wzgórza. Po tym czasie wysypisko zostało zamknięte lecz zaczęto wywozić tam śmieci. Pierwsze z nich (to usytuowane bliżej Kładki Siedleckiej) zostało w latach 1978-1981 przesunięte za pomocą spychaczy i ciężkiego sprzętu w miejsce gdzie płynęła rzeka. Zasypanie odnogi rzeki na długości ok. 400 m, szerokości ok. 80 m, dało firmie Pollena sporo miejsca na budowę nowych obiektów fabryki. Dodam, iż rzeka ciągnęła się wzdłuż całego muru dawnego browaru Haasego (Fabryka Mydła, Pollena) aż do rozlewiska Oławy. Przed zasypaniem odnogi rzeki aleja Młoda kończyła się na wysokości budynków Unitra-Dolam, dalej była wyspa i ciasny przesmyk.

Wzgórze przy Wilczej porosło topolami, olchami, wierzbami i sporadycznie, dzikimi drzewami owocowymi. Wysypisko gruzu przemieniło się w naturalną zaporę dla pyłów i innych zanieczyszczeń niesionych przez zachodnie wiatry od strony miasta. Część Wilczego Kąta, ogródki działkowe i Las Rakowiecki, stały się enklawą czystego powietrza i bujnej przyrody.



Relacja oparta na przekazach ustnych mieszkańców ul. Wilczej i Krakowskiej, a także na wspomnieniach własnych.



Wacław Grabkowski


ul. Młoda
więcej zdjęć (288)
Dawniej: Gabelsberger Strasse