|
starsze nowsze oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 19 głosów | średnia głosów: 6
19 września 2018 , Pan Edward - wrocławski pustelnik, chyba jedyny taki w Polsce. |
Nie raz mam ochotę zrobic to co pan Edward. Tylko odwagi mi brak :) 2018-09-20 09:03:04 (7 lat temu)
do da signa: To prawda, Edward jest odważny, ponadto jest bardzo pracowity. Łopatką, którą trzyma w ręku, zmienił to wzgórze nie do poznania. 2018-09-20 09:11:07 (7 lat temu)
Fotopiesek, wierny towarzysz wpatrzony w swego pana ;-) 2018-09-20 09:53:03 (7 lat temu)
do ZPKSoft: Pewnie wiesz czego chce. Zerknij na lewą dłoń Edwarda :) 2018-09-20 09:55:40 (7 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Smakołyk czy piłeczka ? 2018-09-20 09:57:13 (7 lat temu)
Wolny człowiek - to na pewno. A to co się dzieje wokół, święta racja - analogia z V wiekiem n.e. i upadkiem tysiącletniej cywilizacji rzymskiej na Zachodzie. To nie jest już kwestia "czy", tylko "kiedy". 2018-09-20 10:07:23 (7 lat temu)
do ZPKSoft: Piłeczka. 2018-09-20 10:07:28 (7 lat temu)
do zygmunt_ra: Jestem optymistą. Wg Marianny Bocian, Bóg dobrze zabezpieczył życie na ziemi i nawet jak dojdzie do kataklizmu, człowiek w zupełności nie zginie. 2018-09-20 10:12:27 (7 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Zginąć nie zginie, ale - tak jak we wzmiankowanym V w.n.e. nastąpi upadek jednej cywilizacji i powstanie nowa, znacznie prymitywniejsza (przynajmniej na początku). Tak to na dzisiaj wygląda - Rzymianie też myśleli, że sąsiednie ludy da się "ucywilizować" i część z nich przenikała do cywilizacji a częściowo nawet się zromanizowała. Niemniej jednak równia pochyła stawała się coraz bardziej stroma aż w końcu wszystko walnęło, choć oczywiście nie stało się to w jednym dniu, czy nawet roku. Upadku Cesarstwa Zachodniego praktycznie nikt nie zauważył a ostatni cesarz pod detronizacji żył sobie spokojnie na jakiejś farmie, na południu Włoch. 2018-09-20 12:02:46 (7 lat temu)
do zygmunt_ra: Pełna zgoda, wiem o jakim zjawisku piszesz. Zachód znowu stracił rozum. 2018-09-20 12:12:19 (7 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Tak dokładnie - autodestrukcja, ale nieświadoma, bo dominuje przeświadczenie, że "mamy wszystko pod kontrolą" i w ogóle jesteśmy "nie do ruszenia". W ówczesnym Rzymie też tak kombinowali i ... przekombinowali ;-) 2018-09-20 12:23:59 (7 lat temu)
Drodzy Panowie, a czy ktoś potrafi przytoczyć słowa przepowiedni p. Edwarda o tym, że Wrocław zginie? 2019-10-08 10:55:52 (6 lat temu)
do fck: Edward lubi pogadać, udzielał nawet długich wywiadów. Masz coś nowego? 2019-10-08 11:03:22 (6 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Nie, tak tylko ni przypiął, ni wypiął przypomniało mi się o tym. I że po części nawet się sprawdziła, bo przepowiednia rzekomo pochodzi sprzed powodzi z 1997 roku. Liczyłem na to, że akurat Pan będzie wiedział na ten temat coś więcej :) 2019-10-08 11:58:45 (6 lat temu)
do fck: O, tak, powódź 1997 przyniosła mu sławę. Siedział na tej górze, a woda wzbierała. Zerknij tu, jaka była On to widział. Być może myślał, że woda pogrąży Wrocek do imentu. Ciekawe, co się z nim dzieje, bo człek wiekowy. Ja tam dawno nie byłem, a zbliża się sezon grypowy. Jak sobie poradzi, gdy zabraknie mu wody? On czerpie wodę z Oławy. 2019-10-08 12:14:30 (6 lat temu)
do Wacław Grabkowski: Pan Edward żyje i dobrze się ma. Dzisiaj tam trafiłem zupełnie przypadkiem: pokazał mi swoje włości i przegadaliśmy pewnie z godzinę, a rozmawiać to on lubi! 2021-05-09 20:18:21 (5 lat temu)
|
|
Na stronie od 2009 czerwiec
16 lat 10 miesięcy 17 dni |
![]() |
wzgórza
|
Na początku lat 50. XX w. w Wilczym Kącie wyznaczono miejsce do zwożenia gruzu ze zniszczonego działaniami wojennymi Wrocławia. Rozlegle łąki rozciągające się między rzeką Oławą a Fabryką Mydła (browar Haasego) zostały przeznaczone na wysypisko. W rogu pierwszego zakrętu na ulicy Wilczej zamontowano szlaban i postawiono budkę ze strażnikiem. Na łąki z ulicy wjechały traktory z przyczepami zwożąc wszystko to, co zostało ze zburzonych kamienic. Hałaśliwe traktory (Ursus C45 – Lanz Buldog D9506
zakłóciły ciche bytowanie dzielnicy, a także wzbudziły niemałe zainteresowanie mieszkańców. Ciężkie, masywne pojazdy, niekiedy przeciążone ponad miarę, codziennie przez kilka lat kursowały z miasta na wysypisko. Zdarzało się niekiedy, że silnik traktora gasł i kierujący odpalał go ponownie za pomocą zdjętej kierownicy, którą mocował u jego boku.