starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 0 głosów | średnia głosów: 0

Polska woj. zachodniopomorskie powiat stargardzki Stargard ul. Władysława Łokietka Holzmarktstrasse 10

1937 , Dzwonek nad drzwiami rozbrzmiewa głośno, metalicznie, gdy przekraczasz próg sklepu. Dźwięk niesie się między regałami, odbija od ścian i znika gdzieś w głębi magazynu.

Wnętrze przytłacza ogromem rzeczy. Wysokie na dwa piętra półki zapełnione są zamkami, klamkami, zawiasami, narzędziami stolarskimi, żeliwnymi wannami, piecami, łańcuchami, śrubami i setkami drobiazgów z metalu, które lśnią w półmroku. Powietrze pachnie smarami, farbą i kurzem.

Za ciężką ladą, wśród katalogów i próbek, stoi starszy mężczyzna w granatowym fartuchu roboczym — Heinrich Fritz, właściciel. Oparł się obiema rękami o blat i patrzy z zaciekawieniem, choć z wyraźną rezerwą.

— „Dzień dobry, panie Fritz.” — mówisz, zdejmując kapelusz.

— „Dzień dobry.” — odpowiada, skinąwszy głową. — „W czym mogę pomóc?”

Robisz kilka kroków, przyglądając się towarowi z podziwem.
— „Zawsze mnie ten sklep fascynował. Tyle tu porządnej roboty… I zawsze się zastanawiałem — czemu te górne okna u pana tak zasłonięte? Ma pan tyle towaru, a z ulicy wygląda, jakby nic się tu nie działo.”

Heinrich unosi brew.
— „A, to stare żaluzje. Jeszcze po ojcu. Kurz się trzyma, a na wystawy to ja już nie mam siły. Kto wie, może by się przydało coś zmienić…”

— „Właśnie o tym pomyślałem. Jestem szklarzem, Plautz, Bahnhofstraße. Gdyby pan chciał, mogę zrobić porządne nadruki na szybach. Nazwa sklepu, ozdobne litery, może coś stylowego w starym stylu. Przejrzyste, ale eleganckie. Zrobię panu po kosztach.”

Fritz uśmiecha się lekko.
— „Brzmi porządnie. Ale ja już za stary jestem na remonty. Chcę tylko, żeby to jeszcze trochę postało, póki wszystko się nie rozleci.”

Zapada chwila ciszy. W tej przestrzeni milczenie ma wagę. W końcu pytasz:
— „Przy okazji… byłem dziś u sąsiada, zegarmistrza Karla Mellenthina. Coś się chyba z nim dzieje. Znalazłem pod swoimi drzwami kartkę z pana nazwiskiem i jego zamówieniem. Coś ostatnio zamawiał?”

Fritz marszczy brwi i opiera się mocniej o ladę.
— „Tak… był. I to niedawno. Ale zamówienie miał… nietypowe.”

— „Nietypowe?”

— „Klucze uniwersalne tj. łamaki. Wytrychy. Pilniki, łom, szczypce do metalu. Pomyślałem w pierwszej chwili, że ktoś planuje włamanie. Ale to przecież Mellenthin. Zdziwiło mnie, ale od razu wyjaśnił, że chodzi o renowację zegara ratuszowego. Że mechanizmy zastałe, zamki trzeba otwierać. Co miałem powiedzieć? Podałem mu wszystko.”

Nie mówisz nic. Sam wiesz, że zegary — nawet ratuszowe — nie potrzebują łomów.

— „Był z nim jeszcze jakiś obcy. Nie przedstawił się. Mówili, że idą dalej na rynek. Zdaje się, że mieli więcej zakupów.”

Spoglądasz przez szybę na brukowana ulice przed kamienicą.

„Skoro już jestem przy rynku… może fotograf Wolff rozpozna człowieka ze zdjęcia.”

Zwracasz się jeszcze do właściciela:
— „Dziękuję, panie Fritz. Jeśli kiedyś zmieni pan zdanie co do tych szyb — zapraszam do mnie, Bahnhofstraße. Zrobimy coś porządnego.”

Heinrich kiwa głową z lekkim uśmiechem.
— „Będę pamiętał. I wzajemnie — jakby pan czegoś potrzebował.”

Uchylasz kapelusza i wychodzisz. Dzwonek nad drzwiami dźwięczy po raz drugi.
--------------------------------------------------------------------
Zadanie dla gracza:
Udaj się do atelier fotograficznego Wolffa przy Markt 11, by kontynuować śledztwo.

Skomentuj zdjęcie
Wojciech Szuba
Na stronie od 2020 styczeń
6 lat 3 miesiące 11 dni
Dodane: 4 maja 2025, godz. 22:10:58
Autor zdjęcia: Wojciech Szuba
Rozmiar: 1024px x 1024px
0 pobrań
80 odsłon
0 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia Wojciech Szuba
Obiekty widoczne na zdjęciu
ul. Władysława Łokietka
więcej zdjęć (287)
Dawniej: Holzmarktstrasse (jej część zach.)