29-30.04.2026 - synchronizują się dane między starymi (0,5TB) a nowymi (2TB) dyskami SSD, w czwartek mogą występować chwilowe przerwy w działaniu strony (trzeba będzie wyciągnąć stare dyski i w ich miejsce włożyć nowe oraz sprawdzić uruchamianie serwera).
Rafał Szymczak -
Praca nagrodzona przez redakcję Polityki w konkursie Pomniki Techniki 2005
Rafał Szymczak
Relikty kopalń węgla brunatnego w okolicach Żar na Łużycach.
Początki górnictwa węgla brunatnego w Państwie Stanowym Żary – Trzebiel.
W przekazach źródłowych z terenu Łużyc około roku 1700 można natknąć się na liczne przekazy o wydobywającym się spod ziemi ogniu (1), a miejscowi Łużyczanie wierzyli, że to sam Lucyfer bawił się ogniem. Wydobywający się spod ziemi, co jakiś czas ogień miejscowa ludność tłumaczyła sobie też przebudzeniem się przebywającego pod ziemią smoka. Zresztą etymologię nazwy okolicznych miejscowości tak Żary czy Płonice, czyli dolnołużycka nazwa Mirostowic można wywodzić od owych wydobywających się spod ziemi ogni. Węgiel stanowił domenę regaliów królewskich i tylko władca mógł wydać zgodę na jego wydobycie. Tak stanowiło saskie prawo węglowe z 1743 r. o tym też mówiło pruskie Powszechne Prawo Krajowe z, 1794 r., które na terenie Żar obowiązywało po kongresie wiedeńskim, kiedy to saskie Państwo Stanowe Żary – Trzebiel znalazło się we władaniu Prus. Najwcześniej, wydobycie węgla rozpoczęto w okolicy Tuplic i Trzebiela, bo już w połowie XVIII w. wydobywano węgiel we wsi Cielmów. W XIX w. węgiel brunatny, znajdujący się blisko powierzchni wydobywano w Mirostowicach Górnych i na obrzeżach Kunic oraz miejskiej wsi Seifersdorf (Żary – Zatorze). W 1827 r. doszło do tragedii, gdy zapaliły się pokłady węgla, po czym prace wydobywcze przerwano. W drugiej połowie XIX w. powrócono do wydobycia, kiedy to podczas budowy linii kolejowej Żary – Węgliniec odkryto bogate złoża na południe od Zielonego Lasu w okolicach Łazu i Kunic. W połowie lat czterdziestych XIX w. powstała pierwsza w Prusach spółka węglowa o nazwie Fortuna, której założycielami byli dwaj żarscy przedsiębiorcy: Ewald Schulze i Edward Triebke oraz pochodzący z Wałbrzycha kupiec Erwin Leuschner. Wykupili oni państwową koncesję i rozpoczęli wydobycie węgla brunatnego. Jednak dwa lata później spółka ogłosiła upadłość. Przyczyn upadku tej pierwszej spółki, należy upatrywać w fakcie, iż ze względu na słabą kaloryczność węgla brunatnego, znacznie wzrastały koszty transportu odpowiedniej ilości węgla. Dlatego w przyszłości należało związać wydobycie z rozwojem miejscowego przemysłu, którego tryby już kręciły się w rytm rewolucji przemysłowej i maszyny parowej.
Kopalnie w Zielonym Lesie.
Do należącej do miasta Żary wsi Seifersdorf (dziś dzielnica Zatorze, włączona do miasta, w 1937 r.) biegły linie kolejki linowej transportującej węgiel brunatny z odkrywek na południe od wsi, na skraju kompleksu leśnego zwanego Zielonym Lasem lub Żarskim Lasem. Później wybierano węgiel z szybów upadowych w zachodniej części Zielonego Lasu w pobliżu od wieków związanej z miastem wsi Olbrachtów (2). Do stacji końcowej kolei linowej najpierw biegły słupy o ażurowej konstrukcji z kutego żelaza, z szybu o nazwie Augusta.
Fragment pocztówki początku XX w. z pierwotną linią kolei z szybu Augusta
Później, gdy wybierano węgiel z szybów upadowych przy Olbrachtowie, słupy wykonano jako konstrukcje kompozytowe ceglano – żelbetowe. Do dziś stoją pośród drzew prawie wszystkie owe słupy.
Widok obecny słupa kolejki linowej dostarczającej węgiel z upadowych w Zielonym Lesie, w tle widoczny budynek siłowni i sortowni.
W pobliżu wybudowano też brykietownię, która została zniszczona podczas amerykańskiego nalotu 11 kwietnia 1944 r. a jej ruiny straszyły w tej okolicy długo po wojnie.
Słupy kolejki linowej w Zielonym Lesie
Ostał się do dziś także interesujący budynek siłowni kolejki linowej i sortowni węgla o ciekawej konstrukcji wzmocnionej ze względu na wibracje elementami stalowymi. Dziś został zaadaptowany na pracownię artystyczną i mieszkania.
Stąd węgiel trafiał transportowany furmankami a w l.20. i 30. XX w. samochodami ciężarowymi głownie do kotłowni należących do żarskich zakładów przemysłu tekstylnego.
W połowie biegu kolejki znajdował się szyb upadowy w środku zachodniej części Zielonego Lasu.
Obok szybu znajdują się ruiny siłowni
Odchodząc niedaleko od tego miejsca widoczne są wyraźnie ślady dawnej aktywności górniczej.
W pobliżu znajdują się zapadliska doskonale zdradzające bieg chodników.
W końcu można dojść topem słupów kolejki linowej do miejsca, w którym na powierzchnie wyjeżdżały wagoniki z urobkiem Kopalnia Henryk
W połowie XIX w. żarski fabrykant sukna Erdmann Hoffman (3) odkupił od miasta prawa do eksploatacji złóż i na krótko przed swoją śmiercią rozpoczął wydobycie na potrzeby swoich rozrastających się zakładów. Z jego inicjatywy w 1854 r. powstały Zjednoczone Żarskie Kopalnie Węgla Brunatnego, w skład których wchodziły zlokalizowane w trójkącie Kunice – Mirostowice Górne – Olbrachtów szyby węglowe: Nadzieja, Fryderyk Wilhelm, Przyjaźń i Feliks. Pod koniec tej dekady doszedł jeszcze jeden: Henryk, eksploatowany zdecydowanie najdłużej po aż do końca lat 60. XX w. W odróżnieniu od zdecydowanej większości kopalń węgla brunatnego (także innych łużyckich) żarskie kopalnie były kopalniami głębinowymi poza niewielkimi odkrywkami w okolicy Seifersdorfu. Maksymalna głębokość szybu sięgała stu czterdziestu metrów a pokłady ciągnęły się od głębokości czternastu do siedemdziesięciu metrów. Dzięki bogatym pokładom należąca do żagańskich augustianów wieś Kunice (od 1973 r. dzielnica Żar) przekształciła się w osadę górniczą. Rozrastały się także inne górnicze osiedla a ostatnim dziesięcioleciu XIX w. wzniesiono dużą elektrownię („Łoza”) zasilaną miejscowym węglem. Posiadaczem kopalni był Emil Richter (wg. księgi adresowej z 1928). Właściciel elektrowni tak zżył się z ze swoja elektrownią i górnikami, że postanowił wznieść w pobliżu cmentarz dla górników wraz małym założeniem parkowym, którego dominantą było jego mauzoleum. Mimo powojennej dewastacji i szabrownictwa obiekt ten nadal jest imponujący a i układ cmentarnych ścieżek jest widoczny, choć nie ma już górniczych nagrobków.
Ogrom mauzoleum i drzewa nie pozwalają na ujęcie go obiektywem popularnego aparatu.
Po obu stronach tej alei biegnącej do mauzoleum znajdowały się groby górników
W okresie największej prosperity Zjednoczone Żarskie Kopalnie Węgla Brunatnego w l. 1890 – 1912 r. zatrudniały przeszło dwa tysiące ludzi z czego w dziale wydobywczym ponad tysiąc. Byli to przeważnie miejscowi chłopi, najczęściej pochodzenia serbołużyckiego, bez górniczych kwalifikacji. Pierwotnie do wydobycia węgla musiała wystarczyć taczka, haka i szpadel a węgiel transportowany był na powierzchni zaprzęgiem konnym. W 1880 pojawiła się pierwsza parowa wąskotorówka. Do wybuchu pierwszej wojny światowej pracowano w systemie jednozmianowym, dwunastogodzinnym, z półtoragodzinną przerwą na odpoczynek i posiłek. Po zakończeniu pracy górnicy obrabiali dodatkowo swoje pola. Na przełomie XIX i XX w. wobec nasilającego się Ostfluchtu – emigracji Niemców ze wschodu do rozwijających się zagłębi przemysłowych na zachodzie – w ich miejsce pojawili się gastarbietrzy z Włoch, Szwecji a także Polacy z Wielkopolski, Kongresówki i Galicji. Polacy zapisali się jako dobrzy pracownicy w przeciwieństwie do kolegów z Włoch czy Szwecji, którzy szybko byli odsyłani do domów. Po zakończeniu pierwszej wojny światowej wprowadzono system dwuzmianowy – dwa razy po dziewięć godzin. Jeszcze przed wybuchem pierwszej wojny światowej zaczęto na powierzchni transportować urobek za pomocą kolei wąskotorowej zasilanej prądem elektrycznym pochodzącym z elektrowni Łoza. Elektrowozy ciągnęły zarówno wozy z węglem jak również wagony osobowe z górnikami i mieszkańcami wsi Mirostowice Górne, Łaz, Mirostowice Dolne i Kunice tak, że można powiedzieć, iż w tych wsiach funkcjonowała własna linia tramwajowa.
Składy ciągnęły lokomotywy takie jak ta produkcji Siemensa ze skansenu w Rudach. Oryginalny wagonik można oglądać przed domem p. T. Zabawy w Mirostowicach Dolnych.zdjęcie lokomotywy Piotr Chyliński http://hwedrownosci.blog.onet.pl/
Do dziś stoi budynek zajezdni elektrowozów Mirostowicach Górnych, obecnie adaptowany, by spełniać nowe zadania przez Fundację „Rancho Nadzieja”.
Mirostowice Górne – zajezdnia elektrowozów i warsztaty kopalniane.
Z drewnianych podkładów kolejki po jej likwidacji okoliczna ludność zbudowała w pobliżu mostki ponad kanałami odwadniającymi.
W połowie biegu trasy wąskotorówki, na granicy wsi Łaz i Mirostowice Dolne znajdował się budynek stacyjny. Stoi do dziś już jako budynek mieszkalny.
Budynek stacyjny – rowerzyści stoją na nasypie wąskotorówki.
Jedną ze stacji końcowych wąskotorówki była rampa w Kunicach, gdzie węgiel trafiał do węglarek normalnotorowych.
W tym miejscu przeładowywano węgiel z wąskotorówki na normalnotorowe wagony PKP.
Jedyny ocalały fragment torów wąskotorówki kopalni Henryk w Żarach – Kunicach.
Drugą stacją końcową wąskotorówki była elektrownia Łoza. Dla zaspokojenia potrzeb energetycznych elektrownia musiała mieć zapewnione 60 t węgla brunatnego na dobę, który dostarczany był z sortowni znajdującej się w Mirostowicach Górnych przy bocznicy kolejowej na stacji PKP. Elektrownia wytwarzała napięcie o wartości 2750 V z dwóch generatorów o mocy 1, 5 MW oraz 3,5 MW. Trzeci generator o mocy 3,5 MW został uszkodzony podczas II wojny światowej. Jego naprawę ukończono po zakończeniu działań wojennych. Firma, która wykonała naprawę przysłała do Żar zawiadomienie o możliwości odbioru, ale polskie władze nie odebrały generatora, ponieważ zakład naprawczy znajdował się w zachodnim sektorze okupacyjnym Berlina. Elektrownia działała nieprzerwanie przez cały okres wojny a po wojnie, aby ja uruchomić ściągnięto z Sierakowa Bronisława Gódźa znającego język niemiecki i fachowe słownictwo. Pierwszym polskim dyrektorem kopalni został M. Woźniak. Dzięki temu, że elektrownia działała nieprzerwanie i stale pracowały pompy nie doszło do zalania upadowych kopalni Henryk, co miało miejsce w kopalni Babina, którą musiano po wojnie odwadniać. Powstałemu w sierpniu 1945 roku Zjednoczeniu Przemysłu Węgla Brunatnego w Żarach (nazywanych wtedy Żóraw) podlegały kopalnie w całym kraju. Naczelnym dyrektorem zjednoczenia był inż. Knothe, a dyrektorem technicznym inż. Adam Pałka. Zaraz po powstaniu Zjednoczenia rozpoczęto przejmowanie kopalń. Nie było to łatwe ze względu na poważne zniszczenia terenów wydobywczych podczas walk, w trakcie, których nastąpiło także wyludnienie i spustoszenie górniczych osiedli. Zniszczone zostały także plany i rysunki kopalniane. Dodatkową trudnością były powszechne kłopoty z dostawami energii elektrycznej. Sprawne wydobycie utrudniało również znaczne rozproszenie kopalń na dużym obszarze oraz słabe powiązania komunikacyjne między nimi. Uruchomienie szybów było trudne również ze względu na zaminowanie pól. Dotkliwie odczuwano brak środków transportu. Jedynym środkiem komunikacji był samochód ciężarowy marki Opel Blitz.
Dziś z elektrowni powstały tylko dwa wielkie kominy w środku lasu.
W pierwszych powojennych latach w kopalni pracowali Niemcy, których dyrekcja (jako fachowców) chciała uchronić przed deportacją, stąd zabiegi w 1947 r. o „reklamacje” pracujących w elektrowni Niemców, mimo ponagleń władz województwa wrocławskiego o jak najszybsze wysiedlenie wszystkich Niemców. Wśród reemigrantów z zachodniej Europy, którzy osiedlili się po II wojnie światowej w powiecie żarskim była duża grupa górników z Francji i Belgii. Większość z niech podjęła pracę w kopalniach węgla brunatnego: „Henryk” w Mirostowicach i „Babina” w Łęknicy. W powiatowej organizacji Związku Walki Młodych znaleźli się byli członkowie Związku Młodzieży Polskiej „Grunwald” z Francji. W kołach ZWM przy kopalni „Henryk” w Mirostowicach Dolnych oraz kopalni „Babina” w Łęknicy stanowili oni długo trzon organizacji. Wobec reemigrantów z Zachodu, głownie górników, którzy osiedlili w ośrodkach miejskich, lub pracowali w zakładach przemysłowych i wydobywczych, władze zalecały, aby otrzymywali oni za swoją pracę, co najmniej takie same wynagrodzenie, jakie otrzymywali zagranicą. Chodziło o to by zachęcić innych Polaków do powrotu do kraju. Władze lokalne chciały roztoczyć szczególną opiekę nad produkcją węgla brunatnego, stąd działania Powiatowej Rady Narodowej w celu zapewnienia górnikom odpowiedniej ilości mieszkań. Dlatego też w 1947 r. najwięcej w Żarach mieszkań zakładowych posiadał przemysł węglowy – 38 budynków. Ogółem w posiadaniu zakładów i instytucji państwowych było 88 budynków. W tym też roku w kopalni Henryk powstała spółdzielnia spożywców.
Przy al. Wojska Polskiego do dziś zachowała się tabliczka informująca o administrowaniu budynku przez Zjednoczenie Przemysłu Węgla Brunatnego w Żórawiu (taką nazwę miasto nosiło w l. 1945 – 1948).
Jedną z pierwszych szkół zawodowych, które powstały po II wojnie światowej w Żarach, była Szkoła Przemysłowo – Górnicza, założona z inicjatywy Zjednoczenia Przemysłu Węgla Brunatnego. Szkoła rozpoczęła działalność w 1947 r. z siedemdziesięcioma pięcioma uczniami klas pierwszych w budynku mieszkalnym przy Rynku. W kwietniu tego roku szkoła ta przeniosła się do budynku przy ulicy M. Nowotki (obecnie ul. 11-go Listopada), gdzie aż do 1989 r. funkcjonowała jako Zasadnicza Szkoła Górnicza.
Szkolne warsztaty przy ul. Kujawskiej.
W 1949 r. w raporcie sytuacyjnym starosty żarskiego do Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu znalazła się następująca uwaga: "Dyrekcja Zjednoczenia Przemysłu Węgla Brunatnego w Żarach na czele z Naczelnym Dyr. Ob. Respondzkim podjęła staranie u odnośnych władz przełożonych , celem przeniesienia w/w Zjednoczenia do Legnicy, motywując swą prośbę tym, ż Żarach warunki dla siedziby zjednoczenia są nieodpowiednie, a mianowicie: brak odpowiedniej opieki medycznej, brak średnich szkół górniczych, ośrodków kulturalnych, kina, teatrów, brak fachowych pracowników umysłowych i t.d. W wyniku tym akcja Zjedn. Przem. Wegl. Brunt. na terenie miasta Żary i powiatu elementami wrogo usposobionymi rozpowszechnione zostały pogłoski jakoby na miejsce Zjedn. P.W.B ma przenieść się stacjonujące w Legnicy jednostki wojskowe radzieckie i ze w ogóle powiat ze względu na swoje położenie w strefie przygranicznej nie nadaje się do siedziby przemysłowej, a ponadto w związku z tym gadanie o wojnie i inne bzdury ujemnie wpływają na społeczeństwo. Wynikiem całej tej akcji było to, że chłopi w niektórych gminach pakowali swe manatki zabierając się uciekać z powiatu" Wg. raportu "ucieczce" zapobiegło Starostwo a powód przeniesienia ZPWB uznane zostały za niesłuszne. W 1950 r. Zjednoczenie Przemysłu Węgla Brunatnego zostało jednak przeniesione do Wrocławia. W 1952 r. w celu usprawnienia działalności kopalń: Babina (z brykietownią) w Łęknicy, kopalnia Maria w okolicach Nowej Soli i kopalnia Henryk w Kunicach utworzono kopalnię „Przyjaźń Narodów” z siedzibą w Żarach. Dyrekcja zajęła budynek tzw. Kanonen Villa zbudowanej przez jednego z największych żarskich przedwojennych przemysłowców Georga Frenzel´a przy pl. Inwalidów 11. W pobliskim kościele staroluterańskim umieszczono główny magazyn kopalni.
Zdjęcie z lat 60. XX w. zamieszczone w „Słowie Żarskim” przedstawiające górnika kopalni „Henryk” przy wózku wyciąganym na powierzchnię upadowej (A. Kowalski)
W 1968 r. siedziba dyrekcji przeniesiona została do Łęknicy. Spowodowane to zostało faktem likwidacji kopalni: Maria w 1960 r. i Henryk w 1968 r. Także łęknicka kopalnia odkrywkowa została w zamknięta w 1974 r. Jako ostatnią w byłym woj. zielonogórskim zamknięto kopalnię węgla brunatnego w podświebodzińskiej Sieniawie pod koniec lat 80. XX w.
Pamiątkowy talerz wykonany na okoliczność likwidacji kopalni „Przyjaźń Narodów”.
Dziś trasę między szybami upadowymi rozrzuconymi w lasach miedzy Mirostowicami a Kunicami, którą niegdyś pokonywała zelektryzowana wąskotorówka, można przebyć rowerami. Turysta objeżdżający południową część wspaniałego kompleksu leśnego, jakim jest Zielony Las, może odnaleźć zaszyte pośród drzew pozostałości upadowych.
Odnajdzie też jeziorka, które powstały w miejscach zapadlisk. Natura wspaniale ukryła ślady gospodarczej działalności człowieka.
Mapka z opisywanymi miejscami:
Przypisy (1) Ten motyw zresztą jest bardzo popularny w miejscowych legendach, choćby w legendzie o zbójcerzu Kunonie władającym terenem Zielonego Lasu, czyli obszarem buczyn miedzy Żarami a Łazem i Kunicami, gdzie później prowadzono wydobycie węgla. Kunon został pochłonięty właśnie przez taki ogień, który buchnął spod ziemi Podobnie w legendzie o „Chłopskim smoku”, występuje mot6yw drzemiącego pod ziemią ognia, którym zionie smok. (2) Nazwę swą zawdzięcza Albrechtowi Dziewinowi, który dokonał lokacji miasta Żary na prawie magdeburskim ok. 1260 r. (3) Pochodził z rodziny o tradycjach sukienniczych pochodzących z XVI w. Na pocz. lat 20. XIX w. otworzył pierwszą mechaniczną przędzalnię aby zdobyć rynek rosyjski i wejść na rynek skandynawski, dotąd opanowany przez produkty angielskie. Dyspozytura Hoffmanna realizowała bogate jak na ówczesne czasy świadczenia socjalne tj. odprawy emerytalne, renty powypadkowe, zakaz zatrudniania młodocianych poniżej 16. roku życia a także wypłacania zasiłków macierzyńskich (tzw. Muttergeleder) . Był także wielkim filantropem, fundując nowy szpital i jeden z pierwszych w monarchii pruskiej ośrodek szkolno – wychowawczy dla dzieci głuchoniemych, który do dzisiaj istnieje. Zmarł 16 kwietnia 1856 r.
W artykule wykorzystano informacje J.P. Majchrzaka i T. Zabawy oraz informacje źródłowe z dokumentów Archiwum Państwowego w Zielonej Górze oddział w Żarach i Archiwum Państwowego we Wrocławiu. Wszystkie zdjęcia oprócz zdjęcia lokomotywy Siemens – Rafał Szymczak -Lokomotywa Siemens w Rudach – Piotr Chyliński http://hwedrownosci.blog.onet.pl/
Żary, sierpień 2005/lipiec2006
Rafał Szymczak
adres tego artykułu: http://zary.info/articles.php?id=28
Bardzo ciekawy temat. Opowieść zahacza jeszcze o czasy, które większość z nas pamięta, a które niepostrzeżenie stały się już historią.
Jak mi sie wydaje, na FP nie ma chyba zdjęć tych obiektów, do których można by przypisać ten artykuł.