| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...

Co widział szwedzki dziennikarz w Warszawie i w Polsce

proszę czekać...

1-go sierpnia po południu padł w Warszawie pierwszy strzał, będący sygnałem do powstania. Rewolta ta jednak nie miała takiego przebiegu, na jaki liczono. W chwili, gdy Rosjanie parli naprzód w kierunku Wisły – Polacy spodziewali się, że sami o własnych siłach potrafią oswobodzić swe miasto. Zamiast jednak przynieść swobodę, wybuch powstania rozpętał zażarte walki, w rezultacie których Warszawa została zrównana z ziemią, a jej ludność została wystawiona na potworne przeżycia.

Przed kilku dniami jako jedyny szwedzki korespondent miałem możność w czasie podróży przez Generalne Gubernatorstwo odwiedzić również na krótko ruiny Warszawy i postaram się w kilku artykułach naszkicować, o ile to będzie możliwe, moje wrażenia z tej wizyty oraz opowiedzieć to, co słyszałem na miejscu o organizacji i przebiegu tych walk.

Łuna nad Warszawą

Gdyśmy się o północy zbliżali do miasta, już z odległości kilkudziesięciu kilometrów mogliśmy widzieć na niebie krwawe łuny od pożarów, wciąż jeszcze szalejących zarówno w Warszawie jak i na jej wschodnim przedmieściu Pradze. Pożary te były najczęściej wywołane artyleryjskimi pojedynkami ponad rzeką. W ruinach jest bowiem jeszcze trochę drzewa i innych palnych materjałów.

W chwili, gdyśmy rozpoczynali naszą okrężna podróż po mieście, niebo było zaciągnięte chmurami, a nad korytem rzeki tu i ówdzie unosiły się lekkie mgły. Do naszej grupy dodano silna eskortę, uzbrojoną w ręczne granaty i karabiny.

Wyruszamy niedużym autobusem z dworca i wkrótce jesteśmy na jednej z tych ulic, które prowadzą do centrum tego wyludnionego, kompletnie wymarłego miasta. Autobus bez przerwy podskakuje jak łódź w czasie burzy, nierówna jezdnia przypomina drogi w północnej Szwecji do wywożenia z lasu drzewa. Droga się wije między lejami od pocisków i stosami cegieł po zawalonych domach, gdyż nawet już tu, u zachodniej granicy miasta, zniszczenie jest wielkie. Gdziekolwiek spojrzeć, stoją tylko czerniejące szkielety spalonych budynków.

Barykady i … kosz truskawek

Wkrótce musimy lawirować między niezliczonymi barykadami. Nie wiem, czy jest gdziekolwiek choć jedna ulica, na którejby nie było conajmniej pół tuzina barykad. Najczęściej są to starannie wykonane w regularnych geometrycznych formach niemieckie stanowiska, gdzie cegły lub betonowe bloki z chodników zostały spojone cementem wraz z podwoziem tramwaju. Czasem można zobaczyć nawet cały wagon kolejowy użyty jako osłonę przed kulami. Stanowiska polskich wojsk są bardziej prowizoryczne.

Nasza droga prowadzi wzdłuż resztek domów przy Litzmannsradt-strasse, jednej z głównych ulic, przebiegającą Warszawę z zachodu na wschód, a następnie przez plac koło t.zw. Hal Mirowskich. Na pobliskiej ulicy toczyły się krwawe walki. Jedna bomba z samolotu Stuka trafiła w szklany dach hal i wywierciła w samym środku podłogi olbrzymi otwór. Jedna z najbliższych barykad jest zbudowana z czerwonych rur od urządzeń przeciwpożarowych. Tuż obok leżą jeden na drugim kosze z truskawkami. Właśnie był sezon na truskawki.

Wśród łomu dostrzegam resztki płyty gramofonowej. Napis głosi, że był to polski foxtrott. Marsz pogrzebowy Chopina byłby bardziej na swojem miejscu. Duch Chopina unosi się nad resztkami tego zrównanego z ziemią, nieszczęśliwego miasta. Serce Chopina, przechowywane w centrum miasta, zostało w ostatniej chwili uratowane z tej gehenny i znajduje się obecnie w bezpiecznem miejscu.

Teatr Wielki – Ratusz – Bank Polski

Nie daleko rynku wznosi się majestatyczny gmach teatru. Został on częściowo uszkodzony w czasie ostrzeliwania Warszawy pod koniec polskiej kampanji w r. 1939, a teraz doznał jeszcze dalszych uszkodzeń. Kolumnada jego stoi jednak nadal, podobnie jak i pomnik Bogusławskiego, choć liczne kule karabinów maszynowych przeszyły w licznych miejscach jego brązowe szaty. Zamek Augusta Mocnego oraz Ratusz są mocno nadszarpnięte. Z ratusza pozostała tylko trzecia część, reszta leży w gruzach.

bok rozwalonego pałacu po Banku Polskim leży również w ruinach, norweski konsulat. Z trudem można odcyfrować napis na niebiesko-czerwonej tabliczce nad wejściowemi drzwiami. Jeden z niemieckich oficerów jest w stanie udzielić mi również informacyj co do losu szwedzkiego konsulatu. I ten budynek został w czasie walk zupełnie zniszczony, ale personel, trzy Szwedki oraz woźny Polak zdołali w ostatniej chwili uratować się na niemiecką stronę.

W dzielnicy staromiejskiej

Jedziemy dalej. Wszędzie jednakowe zniszczenie. Wszystko leży w gruzach, nigdzie ani śladu życia. Upiorną ciszę zakłócają tylko od czasu do czasu grzmoty armat i salwy karabinów po obu stronach rzeki. Stosunkowo dobrze zachowały się tylko niektóre kościoły w starej dzielnicy Warszawy. Cała przednia fasada kościoła św. Jana wraz ze swemi ścianami z polewanych cegieł stoi prawie nienaruszona. W pobliżu placu Dürera (Rynek St. Miasta -Red.) znajduje się pod gruzami jednego domu wejście do tunelu, przez który udało się pewnej ilości ludności cywilnej uratować się z odciętych dzielnic. Musieli oni brodzić niemal po pas w wodzie ściekowej. Ucieczka ta musiała być straszną, gdyż tunel jest wybudowany w owalnej formie – jego przekrój ma kształt owalny – tak że w czasie całej wędrówki nigdzie nie można było znaleźć jakiegoś stałego punktu oparcia dla nóg, tylko trzeba było się czepiać rękami i nogami ścian.

Szczątki Liberatora

Wejście na ulicę Miodową nie daleko wylotu tego tunelu było jeszcze zabarykadowane resztkami zestrzelonego Liberatora. Zadałem przecież sobie trudu i przelazłem przez tę przeszkodę. Po drugiej stronie znajdowały się ruiny tego, co w początkowej fazie powstania służyło wojskom generała Bora za szpital polowy. W piwnicy pod Sądem Najwyższym lekarze operowali i amputowali przy świetle stearynowych świec i przy pomocy najbardziej niezadowalających środków sterylizacyjnych, opatrunkowych i znieczulających. Praca jednak szła swym zwykłym trybem aż do chwili, gdy amerykański samolot runął na ów szpital, zamieniając go w kupę gruzów i zabijając całą obsługę szpitalną oraz wszystkich pacjentów. Na dzień przed moim przyjazdem do Warszawy ukończono właśnie odkopywanie i w jednym z pokojów piwnicy mogłem widzieć na pryczach trzy na pół zwęglone ciała o twarzach jakby wyrzeźbionych w hebanie. Ciała te były mocno skurczone, jak -gdyby zostały przez fosfor zabalsamowane.

Egzekucje na ruinach

Odgłos strzału z pobliskiego podwórza rozległ się głębokiem echem między fasadami. – ” Prawdopodobnie zastrzelono jakiegoś rabusia ” – rzekł oficer. Przeciętnie 8-10 osób bywa w ten sposób straconych dziennie w gruzach Warszawy. Uciekająca ludność ukryła w swych piwnicach miliardowej wartości majątki. Jeżeli nasze patrole natrafią na kogoś, co się kryje i nie może się wykazać dowodami, że mieszkał w odnośnym domu, rozstrzeliwują go na miejscu. Prawa wojny są twarde.

Nieco wyżej na wzniesieniu w kierunku rzeki stoi jeden spalony pałac po drugim. W ogrodzie Saskim, za zniszczonym pałacem Bruhlowskim, byłej rezydencji niemieckiego warszawskiego gubernatora, do już poprzednio istniejącego grobu nieznanego żołnierza przybył cały szereg nowych grobów, po poległych niemieckich żołnierzach. Z Fukierowskiego pałacu przy placu Adolfa Hitlera, do roku 1939 placu Piłsudskiego, pozostała tylko jedna wąska kolumna.

Punkt obserwacyjny na wieży cerkiewnej

Na jednym z placów stoi tabliczka ze zwykłym frontowym napisem: „Achtung! Feinde Insicht!” Jestem ostatni w rzędzie tych, co się gęsiego przemykają przez okop, przeciągnięty przez sam środek rynku, i staram sie jak najbardziej się skurczyć. Inaczej bowiem moja jasna sportowa czapka mogłaby być łatwo spostrzeżona z obserwacyjnej wieży, jaką możemy widzieć obok kopuły na prawosławnym kościele w Pradze w odległości niespełna 700 metrów.

Atmosfera zaczyna powoli stawać się naprężona. Jedynymi, co wciąż jeszcze, przynajmniej na zewnątrz, zachowują spokój, są niemieccy oficerowie, ale oni są przecież starymi wygami frontowymi. – „To jeszcze nic w porównaniu z tem, co się dzieje tu w nocy” – rzekł jeden z nich. Wtenczas by pan zobaczył jak Iwan umie trzaskać.”

Wędrówka przez wymarłe miasto

Po upływie mniej więcej trzech godzin wędrówka dobiega końca. Najniezwykiejsza i najbardziej makabryczna wędrówka, jaką odbyłem w mem życiu. Prowadziła ona mnie przez kompletnie wymarłe miasto. Ani jednego sklepu, ani śladu jakiegoś życia. Tylko biała flaga z czerwonym krzyżem daje znać, że czasem jeszcze w jednej czy drugiej piwnicy mieści się prowizoryczny polowy szpital.

Jedynymi ludźmi, jakich spotykałem na ulicy, byli pojedynczy lub w grupach żołnierze niemieccy w drodze na pierwsze linje lub z powrotem. Z byłych mieszkańców Warszawy widziałem zaledwie kilku, ale żaden z nich nie mieszkał więcej w mieście. Przybyli oni by się ewentualnie dowiedzieć czego o swym pozostawionym w piwnicach dobytku. Były to głównie starsze kobiety, z często używaną chustką na głowie i na ramionach, przybywające na małych wiejskich zaprzęgach, powożonych przez niemieckich żołnierzy lub polowych żandarmów.Nieco dalej stał niegdyś gmach Banku Polskiego, zamieniony obecnie w wielką kupę gruzów. Jego załoga długo stawiała opór poza jego grubymi murami, gdy jednak na ulice, tuż przed budynkiem zaczęły padać jeden po drugim celne pociski niemieckich potężnych dział, t.zw. Sewastopolskich, lub moździerzy Thora, trzeba było wreszcie zrezygnować z dalszej walki.

 

http://retropress.pl/dziennik-polski-i-dziennik-zolnierza/co-widzial-szwedzki-dziennikarz-w-warszawie-i-w-polsce

Skomentuj artykuł
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet
Ostatnio przeglądane: I Katedra i Klinika Chirurgii Ogólnej, iłowa Rypin Rypin wroclaw wroclaw Częstochowa Częstochowa Glausnitz Powódź 2010 Powódź 2010 Zabrze Orła Białego wiele bydgoszcz bydgoszcz gdańsk dzielna chojnice chojnice bistona Liceum Sienkiewicza dzielnica trzech wieszczów plac biegańskiego Sosna na Sokolicy Wydminy grochowska 351 Wydminy Wydminy berlin berlin Ksiaz Ksiaz radymno Biechowo glogowska glogowska