Paryżem z czasów Napoleona III będziemy za lat 20.
Dokonany przed pół rokiem powszechny spis ludności wykazał w Warszawie 1,178.914 mieszkańców, czyli w porównaniu ze spisem poprzednim, przeprowadzonym w roku 1921, kiedy w Warszawie stwierdzono obecność 936,713 osób, ludność stolicy wzrosła w ciągu 10-ciu lat blisko o ćwierć miljona.
Warszawa w ostatniej dekadzie XIX wieku (domena publiczna)
Jest to tempo niezmiernie silne. Czy możemy liczyć, że będzie się ono utrzymywało i nadal? Rzut oka na przeszłość Warszawy ułatwi nam odpowiedź na to pytanie.
Stolica Polski bowiem przechodziła już rozmaite fazy swego rozwoju. Raz znajdowała się w okresie bardzo żywego wzrostu, to znowu ulegała długim okresom zastoju.
Najdawniejszy spis ludności Warszawy, przeprowadzony jeszcze pod koniec dawnej Rzeczypospolitej, w roku 1787, a obejmujący obecne śródmieście wraz z Pragą, wykazał cyfrę ludności 96 tysięcy. Była to jedynie ludność stale zamieszkała i posiadająca charakter prawny „mieszkańców stałych”, ludności bowiem napływowej nie uwzględniano przy obliczeniach aż do roku 1861, kiedy wliczono także mieszkańców, niewpisanych wprawdzie do ksiąg ludności stałej, ale przebywających w mieście dłużej, niż miesiąc. Okazało się wtedy, że na 100 mieszkańców stałych było 40 osób ludności niestałej. Zastosowując podobną proporcję także do czasu z końca XVIII wieku, możemy ludność Warszawy przed rozbiorami szacować na 130 -140 tysięcy.
Rozbiory przyniosły z sobą upadek znaczenia Warszawy i zarazem bardzo silne zmniejszenie jej ludności. Pierwszy spis pruski, dokonany w roku 1797, stwierdził w Warszawie tylko (55 tysięcy mieszkańców stałych, w roku zaś 1800 było ich tylko 63 tysiące. Skutkiem więc utraty niepodległości oraz wypadków wojennych (rzeź Pragi) ludność dawnej stolicy Polski zmniejszyła się o jedną trzecią. I trzeba było całego ćwierćwiecza, aby ten ubytek znów się wyrównał, dopiero bowiem w roku 1820 liczono w Warszawie znowu 100 tysięcy ludności stałej. Pierwsze ożywienie przyniosła epoka księstwa warszawskiego, rok 1813 zahamował ten rozwój, który jednak w epoce królestwa kongresowego (1815 – 1831) znów się zaznaczył. W chwili wybuchu powstania listopadowego ludność stała Warszawy przekraczała już 140 tysięcy. Powstanie spowodowało nowy okres zastoju: w roku 1832 liczono już w Warszawie tylko 127 tysięcy stałych mieszkańców i znowu trzeba było dziesięciu lat, zanim popowstaniowe straty (już nie tak silne, jak po rozbiorach, gdyż ubytek wyniósł wtedy tylko 10 proc.) zostały wyrównane. W roku 1840 mamy znowu w Warszawie 140 tysięcy mieszkańców.
Dwudziestolecie następne przerywały kilkakrotnie wielkie epidemje cholery, a że rozrost miasta nie postępował wówczas także zbyt szybko, przeto w roku 1860 liczono tylko o 27 tysięcy więcej mieszkańców, niż w roku 1840. W roku następnym, wskutek uwzględnienia po raz pierwszy także t. zw. ludności niestałej, wykazała statystyka warszawska już 230 tysięcy mieszkańców, ale w dwa lata później (1863) wybuch powstania znowu zmniejsza tę liczbę do 212 tysięcy. Dopiero w okresie popowstaniowym zaczyna Warszawa rozrastać się bardzo silnie.
W roku 1876 przekracza już 300 tysięcy, w roku 1897 kiedy władze rosyjskie dokonały pierwszego powszechnego spisu ludności w całem państwie – liczono w Warszawie 601 tysięcy ludności. W ciągu zatem 21 lat dokonał się potężny wzrost aż o 100 proc. W okresie następnym pewien zastój wprowadziły wypadki polityczne (wojna rosyjsko – japońska i rewolucja z roku 1905) ; trzeba było 6-ciu lat, aby wyrównać spowodowane temi wypadkami zmniejszenie się ludności. Największym zaś hamulcem doby ostatniej była wojna światowa, która rozwój Warszawy zahamowała na lat 12.
W chwili wybuchu wojny ludność 15 komisarjatów Warszawy i Pragi liczyła 900 tysięcy, a wraz z przedmieściami (które pod koniec roku 1817 zostały włączone do miasta jako komisarjaty XVI – XXVI), ponad miljon. Wskutek jednak wojny Warszawa bardzo silnie się wyludniła i w samem śródmieściu (komisarjaty I -XV) ubytek wyniósł około 230 tysięcy t. j. przeszło jedna czwartą. Najniższy stan ludności, bo niespełna 760 tysięcy – już z wliczeniem wszystkich przedmieść -był z początkiem roku 1918. Później rozpoczął się ruch powrotny, który w ciągu roku 1918 wyraził się wzrostem ludności o 62 tysiące, w ciągu zaś roku 1920 o dalszych 125 tysięcy! Warszawa jednak utrzymywała się jeszcze ciągle na poziomie miast niedosięgających jednego miliona i dopiero w roku 1926 odzyskała w zupełności stan przedwojenny.
Następne lata zależały od konjunktury gospodarczej. Jak rok 1924 był lepszy od 1925, a 1925 lepszy od 1926, tak później tendencja się zmieniła i zaczął się coraz szybszy wzrost: o 21 tysięcy w roku 1927, o 36 tysięcy w roku 1928. W roku 1929 zaznaczyło się już pierwsze osłabienie (przyrost 23 tysiące), w roku 1930 przyrost wynosił już tylko 7 tysięcy. Ostatni spis ludności wykazał wprawdzie w grudniu 1931 o 55 tysięcy więcej, niż sygnalizowała na 1 stycznia 1931 statystyka miejskiego biura statystycznego, jednakże jest to wzrost tylko pozorny. Wynika on z pewnej rozbieżności między stanem ksiąg meldunkowych, które służą za podstawę statystyki miejskiej, a stanem rzeczywistym. Niezgłoszone na czas zameldowania, błędne wymeldowanie ludzi, którzy tylko chwilowo wyjechali, niezałatwione sprawy metryk urodzeń i t. p. – sprawiają, że ludność faktyczna Warszawy jest o pewien odsetek (przypuszczalnie około 4 proc.) większa od stanu, wykazanego przez księgi meldunkowe. Szczególnie silnie zaznacza się ta rozbieżność wśród ludności żydowskiej, przedstawiającej element ogromnie ruchliwy, często zmieniający miejsce pobytu. To też faktyczna ilość żydów w Warszawie, która na podstawie statystyki miejskiej wynosiłaby tylko około 330 tysięcy, w rzeczywistości jest o jakich 20.000 większa.
Jakież horoskopy na przyszłość?
Zależą one, jak widzieliśmy, od wypadków politycznych i od stanu życia gospodarczego. Z doświadczeń ostatniej ćwierci XIX (lata 1875 – 1900) widzimy, że w pomyślnych warunkach niemal dwudziestolecia wystarczały do podwojenia się ludności Warszawy. Moglibyśmy w takim razie liczyć, że już w latach 1950 -1955 stolica Polski przekroczy drugi miljon ludności. W razie warunków niepomyślnych może się ten rozwój opóźnić o jakiś dziesiątek lat. W każdym razie od stanu, jaki Paryż miał przed 60 laty, a jaki Berlin osiągnął w ostatnich latach przed wojną, Warszawę oddziela już nie więcej nad 30, a może nawet tylko 20 lat.
Czy do tego czasu potrafiliśmy stać się wielkiem miastem także pod względem stosunków życiowych? Pytanie to staje się coraz natarczywsze. Życie bowiem nie lubi czekać