| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...
proszę czekać...

Nie każdy patrząc na kościółek wznoszący się na wzgórzu marymonckim, domyśla się, że jest to ten sławny pałacyk, w którym żona Sobieskiego, królowa Marysieńka miała swoją siedzibę i z którym było związane nie jedno wydarzenie w naszych dziejach. Królowa, chcąc mieć własną rezydencję niezależnie od króla, wybrała na ten cel niewielkie wzgórze na północ od miasta, nazywając nową swą siedzibę z francuska Marie-Mont, co ówcześni warszawiacy przerobili na Marymont.

Pałacyk Marii Kazimiery na Marymoncie

Ten pałacyk Marymoncki, to właśnie obecny kościółek, a że to tak, poucza nas nie tylko nazwa pałacyku (Marie-Mont, wzgórze królowej), ale i dawne widoki, jakie się dotąd zachowały, a przede wszystkim podany w dziele Erndtela ,,Varsavia physice illustrata”, wydanym w r. 1730. Erndtel jako lekarz z zawodu poświęcił wspomniane dzieło, pisane po łacinie, sprawom zdrowotnym miasta, ale że nie był pozbawiony poczucia piękna, więc jeden z rozdziałów swej książki poświęcił opisowi kościołów, pałaców i kamienic warszawskich. Na tym obrazku u Erndtela widzimy stojący na wzgórzu niewielki pałacyk, kwadratowy w planie, o pięciu oknach na każdym boku, nakryty spadającym na cztery strony dachem, nad którym wznosi się pół-filar, pół-wieża, uwieńczona orłem. Pałacyk miał dwie kondygnacje, a na piętro wchodziło się po schodach zewnętrznych, które z dwu stron obiegały prawie cały pałacyk naokoło. Przed pałacykiem zaś, jeszcze na tarasie, ale już nad samą skarpą, a więc od strony Wisły, stały dwa pawilony, o trzech oknach na każdej fasadzie – te same, które i obecnie widzimy, tylko że rozbudowane. Cały ten układ świadczy niezbicie, że pałacyk królowej Marysieńki to właśnie obecny kościółek, tylko zniszczony i zniekształcony, od którego zostały tylko przyziemie z resztami portalu, parę murów wewnątrz i zagrzebane w ziemi fundamenty zewnętrznych schodów. To prawda, że widok, jaki oglądamy w dziele Erndtela, przedstawia stan pałacyku i pawilonów w epoce saskiej, gdy pałacyk uległ już pewnej przebudowie, zmiany jednak, które wówczas wprowadzono, nie szły chyba zbyt daleko. Pojęcie o tym, jak wyglądał pałacyk za czasów królowej Marysieńki, ma nam dać inna rycina, reprodukowana w książce Moraczewskiego „Warszawa”; daje ona nam też wyobrażenie i o tym, jak wyglądał ogród otaczający pałacyk. Są jednak pewne wątpliwości, czy to, co na tej rycinie widzimy, istatnie odnosi się, przynajmniej w całości, do pałacyku na Marymoncie. Z rozkładem wewnętrznym zapoznajemy się z planu budynku, umieszczonego w dziele Gurlitta „Warschauer Bauten aus der Zeit der söchsischen Könige”. Były tam na dole dwa pokoje większe, położone na osi budynku, i sześć mniejszych pokoików po obu stronach tamtych dwu. Na górze natomiast była jedna większa sala, wychodząca na wszystkie cztery fasady, narożniki której były jednak oddzielone ściankami i tworzyły cztery małe pokoiki przy każdym z czterech narożników pałacu. Gdy później, w pierwszej połowie XIX wieku gmachy zabrano na pomieszczenie słynnego Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego, przeniesionego później jeszcze do Puław, przyziemie pałacyku zostało przerobione na kaplicę, a na górze umieszczono zbiory mineralogiczne i inne Instytutu. Wieżyczka nad dachem zniknęła przy tym, jak i schody zewnętrzne, wysokość gmachu pozostała jednak ta sama. Dopiero po pierwszej wojnie światowej, w 1926 roku, pałacyk przerobiono na kościół, przyczym dobudowano dzwonnicę od strony zachodniej, na którą teraz przeniesiono wejście główne, obniżono mury i usunięto strop dzielący przyziemie od piętra oraz część ścian, wreszcie zamurowano część okien. Zasadniczy rozkład budynku pozostał jednak ten sam.

Pałacyk Marii Kazimiery na Marymoncie

Co do tego gmachu na dole, w którym mieściła się większa część pomieszczeń Instytutu , a który nie raz wymieniany bywa jako dawny pałacyk królowej Marysieńki, to niech nam udzieli odpowiedzi sam twórca jego, słynny architekt warszawski pierwszej połowy XIX wieku, Antoni Corazzi. W spisie budowli, wzniesionych przez niego, podaje on pod rokiem 1844, że wykonał „Powiększenie Instytutu Agronomicznego. Z nowym członem połączone dwa pawilony boczne półkoliste w małej odległości od Warszawy”. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że sto lat temu na gruntach Marymonckich nie stała jeszcze Warszawa i że gmach na dole, o którym mówimy, istotnie posiada „półkoliste” skrzydła, musimy ten budynek odnieść na rok 1844. Nie może więc to być pałacyk królowej Marysieńki.

Jako taki bywa czasem przez okolicznych mieszkańców wymieniany inny budynek, mianowicie ten, który wznosi się przy zbiegu ulic Marii Kazimiery i Potockiej. Ale historia rzeczywista i tego budynku jest znana, co przecina drogę wszelkim domysłom. Jest to dawny Grossów, nazwany tak od nazwiska jego pierwszego właściciela, Michała Grosse, słynnego wówczas fabrykanta rękawiczek. Grosse, jak czytamy w jednym z ówczesnych przewodników po Warszawie, „wybudował go dla gości Warszawskich chcących używać świeżego powietrza i zimnych kąpieli. Następnie na stawie obok pałacyku postawiono młyn, który nie bardzo przyczyniał spokoju wynajmującym letnie mieszkania, zwłaszcza że w pobliżu będąca karczma sprowadzała również gości nieraz głośnych. Grossów też utracił wtedy pierwiastkowe swoje przeznaczenie i od nazwiska nowego właściciela Aleksandrówką przezwany, stał się wyłącznie zakładem przemysłowym”.

Takie były dzieje tego skrawka Warszawy. Tu Marysieńka przyjmowała posłów, którzy przybyli do króla Polski, by błagać o obronę Wiednia przed nawałnicą turecką, tu później królowie Sasi polowali na drobną zwierzynkę, a gdy nastały czasy bardziej demokratyczne, stał się Marymont ulubionym miejscem przechadzek dla mieszkańców Warszawy, szczególnie gdy w roku 1820 został połączony drogą bitą z rogatkami i z drogą prowadzącą od miasta do Bielan ponad brzegiem Wisły. Wówczas, jak pisze w połowie ubiegłego wieku Sobieszczański, „w końcu lasku nad stawem urządzona jest tak zwana kaskada, razem z domem służącym do zabawy, w którym napojów i posiłków wszelakich, szczególnie w porze letniej, dostać można”.

A teraz stawiamy sobie pytanie, czy nie warto by było, ze względu i na posłów do króla i na „napoje i posiłki”, odnowić dawne tradycje i przywrócić całemu temu zakątkowi Warszawy jego wygląd dawny i pierwotną świetność? A jeżeli tak, to czy nie warto by było już teraz roztoczyć większą opiekę nad tymi budowlami i przeszkodzić szabrownikom rozciągać cegły i tym samym niszczyć dalej zabytki przeszłości? Bo rozciągają i niszczą.

napisał i zilustrował
Piotr Bohdziewicz

 

Skomentuj artykuł
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet
Ostatnio przeglądane: I Katedra i Klinika Chirurgii Ogólnej, iłowa Rypin Rypin wroclaw wroclaw Częstochowa Częstochowa Glausnitz Powódź 2010 Powódź 2010 Zabrze Orła Białego wiele bydgoszcz bydgoszcz gdańsk dzielna chojnice chojnice bistona Liceum Sienkiewicza dzielnica trzech wieszczów plac biegańskiego Sosna na Sokolicy Wydminy grochowska 351 Wydminy Wydminy berlin berlin Ksiaz Ksiaz radymno Biechowo glogowska glogowska