Forum Skyscrapercity, zdjęcie 1300px:
Duże zdjęcie - link bezpośredni:
Blog: Miniatura podlinkowana do dużego zdjęcia na fotopolsce:
Duże zdjęcie: link do zdjęcia:
Miniatura: link do miniatury:
1922 , List firmowy adwokata i notariusza Dr. Fließa z Gerichtsplatz 4 w Stargardzie do kancelarii Rechtsanwalt Dr. H. Fiedler przy Karlsplatz 3 w Monachium. Datownik „STARGARD i. POM. ” z 22 sierpnia 1922 r. oraz wielokrotna frankatura inflacyjna (m.in. 75 Pf „Germania” i wysokie nominały markowe) dobrze ilustrują realia okresu hiperinflacji w Republice Weimarskiej.
Budynek przy Gerichtsplatz 4 był już w 1897 r. siedzibą kancelarii notarialnej (Hugo de Witt, Rechtsanwalt u. Notar), co pokazuje ciągłość funkcji „domu prawników” w tym miejscu. Możliwe, że Dr. Fließ należy do tej samej rodziny co Dr. jur. Julius Fließ, urodzony w Stargardzie adwokat i notariusz, który przed II wojną światową działał w Hamburgu – choć źródła nie pozwalają tego jednoznacznie potwierdzić.
Gerichtsplatz (Plac Wolności). Nazwa placu pojawia się po raz pierwszy na planie z 1878 r. Wywodzi się od budowanej tutaj w latach 1874–1876 siedziby sądu. Przy placu znajdowało się 6 numerowanych posesji. Mieściły się w nich kolejno od prawej: straż pożarna, restauracja oraz pod nr 5 Hotel Kaiser Hof, który reklamował się jako pierwszy w Stargardzie, który oświetlał pokoje światłem elektrycznym. W 1900 r. był on własnością Franza Czecha. Budynek pod nr 6 – był siedzibą sądu.
(MAH Stargard) W.S
---------
Z pamiętnika Ingrid Schwichtenberg z domu Ziemer zam. Stargard, Grosser Wall 17 (ul.Chrobrego)
"Całe śródmieście stało się morzem ognia. Nie dało się rozróżnić żadnych szczegółów.
Na Placu AH (Plac Wolności) ukazał nam się jeszcze straszniejszy widok. Także tu płonęły domy. A na środku ronda, na drogowskazie wisiał żołnierz. Jego ciało bujało się w tej burzy w obie strony.
Mówiło się, że co sześć godzin wiesza się w tym miejscu kolejnego, który albo chciał się poddać, albo dokonał samookaleczenia. Jego „wykroczenie“ wypisywano na tablicze, którą następnie zawieszano na ciele ofiary. Już od dłuższego czasu obawiałam się, że będę mimowolnym świadkiem takiej egzekucji, gdyż moja droga do pracy przebiegała przez plac.
Na Bahnhofstrasse (ul.Wyszyńskiego) słychać było wycie zwierząt z płonących budynków rolników. Dopiero na ul. Szczecińskiej zrobiło się spokojnie. Przynajmniej nie musiałam już myśleć o pożarach. Tu jeszcze mój ojciec został skontrolowany i poinformowano go, że nie może opuścić miasta, gdyż jest w wieku obowiązkowej służby w Volksstturmie." (W.S)