Notatka prasowa z "Kuriera Poznańskiego" z dn. 1 kwietnia 1910 r.
Wrocław, 31. marca. Dziś w nocy nastąpił w jednej z tutejszych kamienic wybuch gazu. Troje ludzi zostało zabitych, a 5 jest ciężo rannych. O katastrofie tej podają telegramy następujące bliższe szczegóły: Nauczyciel mieszkający na pierwszym piętrze tejże kamienicy poczuł silną woń gazu. Udał się natychmiast do stróża domowego, by tenże zrewidował mieszkanie parterowe, w którym narazie nikt nie mieszkał. Mimo przestrogi ze strony nauczyciela, stróż wszedł do mieszkania z zapaloną świecą w ręku. W tym momencie nastąpił silny huk, a z wszystkich pięter rozległy się okrzyki trwogi i boleści. Zaalarmowana policja znalazła nauczyciela, leżącego w kącie mieszkania parterowego jeszcze przy życiu, lecz zmarł on w drodze do lazaretu. Stróż domu dziwnym zbiegiem okoliczności odniósł tylko lekkie obrażenia. Ciężko rannymi są syn jego i trzy córki. Żonę nauczyciela wydobyto wraz z córeczką, śmiertelnie ranne, z pod gruzów, a drugiego dziecka nauczyciela nie zdołano dotąd wydobyć.