29-30.04.2026 - synchronizują się dane między starymi (0,5TB) a nowymi (2TB) dyskami SSD, w czwartek mogą występować chwilowe przerwy w działaniu strony (trzeba będzie wyciągnąć stare dyski i w ich miejsce włożyć nowe oraz sprawdzić uruchamianie serwera).
Wtorkowy poranek 11 czerwca 1895 rozpoczął się zwyczajnie. Wszyscy udali się do swoich codziennych zajęć i nic nie zapowiadało, że po godzinie dziewiątej Dolnoślązacy będą świadkami niespotykanego wydarzenia. Zjawiska, które zwykle zdarza się daleko stąd, w Ameryce, Japonii czy Indiach.
Po godzinie dziewiątej rano mieszkańcy Wałbrzycha odczuli wstrząsy, które wprawiły w drżenie wyroby ze szkła i porcelany. Między godz. 9.00 a 9.15 na Szczawienku dało się słyszeć hałas podobny do odległego grzmotu, któremu towarzyszył stukot drżących szyb okiennych, kiwające się na ścianach obrazy i poruszające się przedmioty. Sprawcą tych efektów nie była przejeżdżająca ciężarówka czy walec drogowy, tylko... trzęsienie ziemi! I chociaż wstrząsów tych nie odnotowała aparatura we wrocławskim obserwatorium sejsmograficznym, to informacje napływające z dolnośląskich miejscowości nie pozostawiały złudzeń. To wydarzyło się naprawdę. Sprawę opisała wałbrzyska gazeta Waldenburger Wochenblatt.
O godz. 9.30 w Dziećmorowicach wystąpiło słabe trzęsienie ziemi, w wyniku którego ucierpiała środkowa część wsi. Najsilniejszy wstrząs wystąpił chyba w okolicy szkoły protestanckiej. Z kolei w letnim dworku odspoił się tynk między ścianą i sufitem, a na murowanym popielniku pojawiły się rysy. Wszystko to wywołało niemałe przerażenie przebywającej w letnisku osoby. W sąsiednim majątku wstrząs zrzucił z krzesła dziewczynę. Gdy drżenie ustało, nad wsią przeszła burza z ulewą, nie wyrządzając większych szkód.
W Głuszycy z powodu trzęsienia samoczynnie zamykały się drzwi i drżały piece. Wstrząsy najsilniej odczuwalne były w pobliżu kościoła luterańskiego. W Walimiu drżenie ziemi było na tyle silne, że domowe meble i sprzęty kołysały się w przód i w tył, a ciężarki zegara w wieży uderzały o siebie. Mieszkańcy niektórych domów wybiegli w popłochu na ulice. Osoby przebywające w wieży widokowej na Wielkiej Sowie również odczuły wstrząsy, którym towarzyszył przeciągły ryk dochodzący spod ziemi. W Dzierżoniowie w wyniku trwających kilka sekund gwałtownych wstrząsów zagrzechotały szyby w oknach i szklane wyroby w szafkach, zaczęły drgać lampy i obrazy. Długo było słychać drganie sprężyn zegarów.
W Piławie Górnej przez około minutę słychać było głuchy grzmot. Ryk stopniowo się zbliżał, przybierał na sile, a potem znów stopniowo zanikał w oddali. Podczas gdy na zewnątrz słychać było tylko grzmot, w domach wyraźnie odczuwalne były wibracje. Ławki, stoły i krzesła, a nawet sufity, zdawały się poruszać; deski podłogowe drżały. W winiarni brzęczały butelki. Pracujący krawcy czuli, że są dosłownie przesuwani tam i z powrotem. W Ziębicach wystąpiły te same zjawiska. W ratuszu, gdzie zaobserwowano dość silne wstrząsy, początkowo myślano, że nastąpił wybuch w piwnicy.
W szpitalu powiatowym wstrząsy ziemi wywołały wielkie przerażenie, które jednak szybko ustąpiło, gdy okazało się, że nie spowodowały żadnych szkód. Kopacze pracujący w studni zaobserwowali, iż woda nagle podnosi się i opada. Wszystkie te zjawiska zachodziły w czasie około 3 do 5 sekund. Podobne raporty napływały z Grodkowa, Kłodzka, Srebrnej Góry, Ząbkowic Śląskich, Strzegomia i Jeleniej Góry.
I chociaż teren obecnej Polski zaliczany jest do obszarów asejsmicznych (bez wstrząsów) i pansejsmicznych (słabe i rzadkie wstrząsy) to okazuje się, że lokalne trzęsienia ziemi wywołujące przerażenie wśród ludzi nie były tu wcale takie rzadkie, jak się wydaje, a opisane trzęsienie ziemi było jednym z wielu. Ale to już temat na osobną historię.
Opr. Piotr Frąszczak
Na zdjęciu powyżej - dawny, wyłączony z użytkowania, rejestrator w komorze wahadeł Instytutu Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk w podziemiach pod zamkiem Książ.