Koniec I wojny światowej spowodował wielkie zmiany na kontynencie europejskim. Nadszedł kres istniejących mocarstw i systemów politycznych. Na mapie Europy w 1918 r. pojawiły się nowe państwa. W przypadku Polski jednak granice nie były jeszcze do końca konkretne. Powstały one wyłącznie na podstawie negocjacji, plebiscytów, walk i konfliktów zbrojnych. Najważniejszym z nich była wojna z Rosją Sowiecką w latach 1919–1920. Jej rezultatem było zadecydowanie nie tylko o przebiegu granic, ale przede wszystkim o tym, czy Polacy zachowają nowo odzyskaną niepodległość. Mało znanym faktem jest to, że w walce o wolną Polskę wzięła udział także grupa Czechów.
W czasach Austro-Węgier wielu przedstawicieli tego narodu osiedliło się w Galicji. Przybywali tam jako urzędnicy, eksperci lub rzemieślnicy. Swoją przyszłość połączyli z nową ojczyzną - Polską. Tam też założyli rodziny. Byli wśród nich także żołnierze. Trzech z nich zostało generałami Wojska Polskiego, a ich życiorysy mogłyby posłużyć za wzór scenariuszy filmowych. Dzięki swoim działaniom i postawom ci trzej dowódcy wojskowi zasługują na wdzięczność Polaków. Pierwszym z nich był Franciszek Krajowski. Urodził się w 1861 roku w miejscowości Velešín w południowych Czechach jako František Králíček. Pochodził z biednej rodziny, więc kariera wojskowa była dla niego szansą. Ukończył studia jako austriacki podchorąży i jako oficer – na długo przed wojną – wstąpił do batalionu w Sanoku w Galicji, gdzie również się ożenił i założył rodzinę (3 marca 1894r. poślubił w Sanoku Teodozję Janeczek). Po wybuchu wojny brał udział w obronie twierdzy w Przemyślu przed rosyjskimi atakami. Zasłynął jako odważny żołnierz, osoba pogodna, ale jednocześnie uczciwy oficer. W marcu 1915 został ranny, a następnie internowany przez Rosjan. Jeden z jego towarzyszy z ówczesnej niewoli wspomina, że Krajowski rejestrując się w obozie jenieckim, odmówił podania swojego nazwiska. Uznał, że nie jest to konieczne, bo – jak twierdził – niedługo ucieknie. Próbował w sumie cztery razy. Trzy razy był złapany, dopiero przy czwartej próbie ucieczki, dzięki Polakom z Syberii, udało mu się zdobyć fałszywe dokumenty. Niektóre źródła podają, źe z niewoli został zwolniony w wyniku wydarzeń rewolucji lutowej w 1917 r., kiedy dzięki zawarciu rozejmu między bolszewikami a państwami centralnymi zostali zwolnieni jeńcy wojenni. Po powrocie z niewoli został dowódcą brygady piechoty i 36. dywizji piechoty na froncie włoskim.12 czerwca 1918r. został awansowany do stopnia generała dywizji i objął dowództwo brygady piechoty. Jednak wojna juź dobiegała końca.
Po rozpadzie monarchii habsburskiej w listopadzie 1918r. zgłosił się do Wojska Polskiego. Pomogła mu w tym interwencja generała Józefa Hallera, który organizował armię polską we Francji. Został wyznaczony na stanowisko dowódcy VII Brygady Piechoty w 4 Diwizji Piechoty. 20 września 1919, po uzyskaniu zezwolenia Namiestnictwa Galicyjskiego w ewidencji wojskowej zmieniono mu nazwisko rodowe „Králíček” na „Krajowski”. W 1919r. brał udział w zakończonej zwycięsko dla Polaków wojnie polsko-ukraińskiej. Nie było jednak czasu na świętowanie. Z Galicji jego oddział został przeniesiony na Wołyń, gdzie po raz pierwszy przyłączył się do walki z bolszewikami. Został dowódcą 18. Dywizji Piechoty, wkrótce znanej jako Dywizja Żelazna. Wzięła udział w ofensywie kijowskiej i walczyła z kawalerią Budionnego na Wołyniu i Galicji. Gdy bolszewicy zdobyli twierdzę w Brześciu, Dywizja Żelazna przeniosła się na Mazowsze, gdzie dołączyła do 5. Armii Władysława Sikorskiego, który miał pełne zaufanie do Krajowskiego. Dywizja Żelazna nie zawiodła ponownie. W połowie sierpnia 1920 r. po ciężkich walkach przejęła kontrolę nad Mławą i Ciechanowem. Wzięła do niewoli 4,5 tys. żołnierzy wielkiej armii generała Tuczaczewskiego. Po przebiciu się przez nieprzyjacielską ofensywę dywizja Krajowskiego przeszła nad Bug, po przekroczeniu którego zdobyła Wołyń. Później, pod koniec września 1920 r., brał udział w walkach nad rzeką Prypeć, gdzie podlegał 4 Armii generała Sikorskiego. Całkowicie zmiażdżyli wroga. Zdobyto kolejnych 10 000 rosyjskich żołnierzy oraz tabor i sprzęt, w tym 15 parowozów, 2000 wagonów z materiałem wojskowym i zbożem oraz cztery pociągi pancerne.
Generał Sikorski nie szczędził słów pochwały w przypadku Krajowskiego: "Jest żołnierzem pełnej krwi, obficie obdarzonym cnotami wojskowymi i znajomością sztuki wojennej. Świetnie oddziałuje na swoich podwładnych i daje im przykład poczuciem obowiązku i niezwykłą odwagą osobistą. Dlatego uwielbiają go żołnierze wszystkich stopni. W walce z przeciwnikiem jest nieustępliwy i nie traci ducha ataku. Zawsze pogodny umysł i odporny na niewygody pola bitwy, cieszący się solidnym zdrowiem. Pod każdym względem jest idealnym dowódcą dywizji."
Ocenę tę potwierdzają również jego podwładni.Oficerowie dywizji napisali prośbę o awans dla swojego generała.Nazywali go „szefem”.Przypominali też, że w czasie walk używał dwóch map – jednej oficjalnej, a drugiej prywatnej z adresami karczm, restauracji i hoteli.Żołnierze z dumą twierdzili, że ich dywizja zawsze wyprzedzała dowództwo frontowe o jedeną karczme, płacąc rachunki dostawami tytoniu, które odebrali nieprzyjacielowi.Pamiętali też, że Krajowski zawsze nosił pocztówki z motywami praskimi. Za udział w bitwie otrzymał najwyższe polskie odznaczenie wojskowe - Krzyż Virtuti Militari oraz francuski Order Legii Honorowej.W styczniu 1923r.przeszedł na emeryturę w wieku 63 lat.Zmarł w 1932 roku w Brześciu nad Bugiem.
Jego synem był Wielisław Bohdan Krajowski , właśc. Wielisław Králíček – pułkownik dyplomowany artylerii Wojska Polskiego
Źródło - przetlumaczony i uzupelniony tekst z czeskiej gazety autorstwa p.Dariusza Dąbrowskiego, badacza Oddziałowego Biura Badań Historycznych
Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu, któremu tym dziękuję za pozwolenie opublikowania tekstu na fotopolsce