Moje prywatne tłumaczenie artykułu, zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest doskonałe.
08 listopada 1896 roku 3 Uralski Pułk Kozacki stacjonujący w Lipnie, gubernia Płocka, uroczyście obchodził święto św.Dymitra (patrona służących w wojsku żołnierzy wyznania prawosławnego) wraz ze swoimi rodzinami i resztą prawosławnych mieszkańców po raz pierwszy w swojej własnej świątyni. Mieszkańcy Nadwślańskiego kraju - Polacy, Niemcy i Żydzi, wszyscy z nich posiadają bardzo porządne domy modlitwy, niektóre wręcz przepiękne. Prawosławnych Rosjan jest tu bardzo mało w naszym mieście, jest ich około 30, a może nawet tylu nie. Jest oczywistym, że cerkwie w regionie to rzadkość, chodzi oczywiscie o stacjonarne, a nie polowe. I w Lipnie do tej pory cerkwi nie było. Przyjeżdżając tu z dalekiego Uralu Kozacy w dwójnasób odczuwali to osamotnienie. Choć połowa z nich to staroobrzędowcy i niewierni (mahometanie i poganie), jednak druga to - prawosławni i współwyznawcy, z których wielu dopiero niedawno przyjęło chrześcijaństwo w ojczyźnie, są jeszcze jak małe dzieci, chwiejni i nieokrzepli w swej wierze i dlatego potrzebowali pewnego i solidnego wsparcia świętej cerkwi, zwłaszcza tu na granicy obcego państwa, wśród pogan.
Rozumiał pełne znaczenie posiadania światyni tutaj, dowódca pułku pułkownik Gabriel Pawłowicz Ljubawin i dzieki ogromnemu wysiłkowi pozyskał dla pułku (pułki kozackie pełnoprawnych cerkwi nie posiadają) Cerkiew od sztabu Warszawskiego Okręgu Wojskowego, w dyspozycji którego znajduje się kilka powołanych w tym celu cerkwi polowych. Doposażył ją (cerkiew polową) nie do poznania, dzięki między innymi nowemu dębowemu ikonostasowi z ikonami na złotym tle. Jednak główną wadą tej świątyni był brak godnego i przestronnego pomieszczenia. Dlatego dowódca pułku, człowiek głęboko religijny chcąc doprowadzić do uczestniczenia podczas wielkich świąt większej liczby Kozaków, urządzał uroczyste nabożeństwa z procesjami na wolnym powietrzu. I to spełniło swoje zadanie, przynosząc skutek, którego on oczekiwał dla świątyni. Nastąpiło wiele protestów od schizmatyków prawosławnych i innych innowierców. Pragnieniem, trudnym do zrealizowania marzeniem wszystkich, było wybudowanie stacjonarnej świątyni. Zwrócili się więc do niektórych ludzi znanych ze swojej dobroczynności z prośbą. I tylko dzięki łaskawemu udziałowi Archiprezbitera duchowieństwa wojskowego i morskiego oraz przy wsparciu Archiprezbitera Kościóła Wniebowstąpienia w Petersburgu Aleksandra Iwanowicza Malyarevskiego udało się przekonać im do tego świętego dzieła kupca F. Carewa, który przekazał na ten cel 4000 rubli. Nie zważając na ograniczone środki, dowódca pułku jednak zdecydował się przystąpić do budowy.
Naczelnik 15. Dywizji Kawalerii, generał-porucznik. A. Kaulbars, zatroskany o swoją dywizję jak o rodzone dziecko, pragnący zrobić to wzorowo pod każdym względem, postawił sobie za zadanie wznieśc świątynie we wszystkich pułkach dywizji i dlatego wziął czynny udział w tej budowie. Chciał stworzyć tutaj majestatyczną i wspaniałą świątynię . Niestety jego wspanialego życzenia nie udało sie zrealizować. Pragnąc jednak uczynić coś, aby zrekompensować brak darowizny, zwrócił się do Ministra Rolnictwa z prośbą, o przekazanie nieodpłatne odpowiedniej ilosci drzewa z lasu na budowę cerkwi. Prośba jego została spełniona i przekazano drzewo o wartości 1200 rubli. Następnie zebrano około 2000 rubli darowizny od ludzi, począwszy od sławego ojca Jana Siergiejewa z Kronsztadu, a kończąc na Kozakach, którzy wnieśli swój wkład w tę świętą sprawę, przy czym wiele darowizn wpłynelo z dalekiego Uralu. I w cągu jednego roku została wzniesiona w Lipnie cerkiew św. Michała Archanioła.
Całą budową zarządzał dowódca pułku, wkładając w to całą swoją duszę. Cerkiew została poświęcony w czerwcu tego roku, wtedy była też podarowana dowodcy pułku za jego trud od wdzięcznego pułku wraz z naczelnikiem dywizji, administracji i prawosławnych mieszkańców miasta srebrna, pozłacana ikona Św. Archanioła Gabriela (którego dowódca nosi imię). Owego dnia uroczyście obchodzili swoje pułkowe i cerkiewne swięto po raz pierwszy we własnej świątyni. Dzień wcześniej cały teren przed, wraz z cerkwią, która warto powiedzieć znajduje się na wzniesieniu i wiodą do niej 11 stopniowe schody, przed całonocnym czuwaniem był oświetlony a w dniu święta została ozdobiony kolorowymi flagami. Uroczyste nabożeństwo zakończyło uroczystość. Po zakończonym nabożeństwie odbyła się parada pułku, przed którą naczelnik dywizji wygłosił gorącą przemowę na temat dzisiejszego święta. Uroczystość zakończyła się obiadem w kasynie oficerskim pułku. To uroczyste pułkowego i cerkiewnego święto zwiększa fakt, że w tym roku wybudowano nowe koszary, na razie tylko dla dwóch sotni (sotnia-oddział kozaków). Do tego czasu, Kozacy stacjonowali (niektóre oddziały) w wioskach w niewygodnych kwaterach. Jeszcze trochę i zobaczymy niedługo cały pułk w swoich koszarach.