Niniejszy tekst jest artykułem p. Piotra Sroki o tytule „Wieża widokowa na Włodzickiej Górze” opublikowanym w miesięczniku „Sudety”, numer 3/2009
Ani ścian lodowców, ani alpejskich szczytów
Dostrzec z tej wieży nie zdołasz.
Ujrzysz za to niejedną idylliczną dolinę,
Lasy, góry niezliczone.
Także wioski, hałdy rozmaite,
Pilność krajan, błogosławieństwo górników.
Tak, w wolnym tłumaczeniu, brzmiała (w oryginale rymowana) inskrypcja umieszczona nad wejściem do wieży widokowej na szczycie Włodzickiej Góry (niem. Kónigswalder Spitzberg, 758 m n.p.m.).Chociaż wzniesiono ją stosunkowo późno, bo dopiero w 1927 r., jej dzieje są niezwykle ciekawe i pełne dramatycznych zwrotów.
Wzgórza Włodzickie były przed 1945 r. obszarem dość dobrze zagospodarowanym turystycznie (zob. „Sudety" 10/2008). Obfitowały zwłaszcza w murowane wieże widokowe. Jeszcze w początkach XIX w. w przypałacowym parku hrabiów von Magnis powstała budowla, która służyć miała podziwianiu panoramy okolicy. Kolejne wieże widokowe na Wzgórzach Włodzickich wzniesiono wiek później. W 1911 r. staraniem Glatzer Gebirgs Verein (Kłodzkiego Towarzystwa Górskiego) wybudowana została wieża na Górze św. Anny, a rok przed wybuchem pierwszej wojny światowej ukończono obiekt na Górze Wszystkich Świętych. Natomiast północnozachodni skrawek Wzgórz Włodzickich znalazł się w orbicie zainteresowań grup miejscowych GGV z Ludwikowic Kłodzkich i Świerków. Jeszcze przed wzniesieniem wieży na szczyt Włodzickiej Góry poprowadzono szlaki turystyczne z Nowej Rudy, Ludwikowic i Świerk. Pomimo braku jakiegokolwiek podwyższenia ze słabo zalesionego szczytu można było podziwiać (ograniczoną, rzecz jasna) panoramę. Łatwość zdobycia szczytu czyniła go szczególnie dogodnym celem krótkich niedzielnych wycieczek mieszkańców powiatu noworudzkiego. Nic więc dziwnego, że walory najwyższego szczytu Wzgórz Włodzickich zachwalano na łamach pisma GGV „Die Grafschaft Glatz".
Na długo przed wybudowaniem wieży wśród działaczy grup miejscowych GGV z Ludwikowic i Świerków pojawił się zamiar postawienia na szczycie Włodzickiej Góry niewielkiego pawilonu. Taki obiekt dałby turystom schronienie, a także możliwość podziwiania widoków z nieco podwyższonego poziomu. W ciągu roku 1926 obie sekcje podjęły konkretne działania na rzecz realizacji tego zamierzenia. Przygotowano już nawet plany pawilonu. Ale na przeszkodzie w jego wybudowaniu stanął brak pieniędzy. Wtedy z pomocą przedsięwzięciu turystycznego zagospodarowania Włodzickiej Góry przyszedł noworudzki landrat Schubert. Z inicjatywy niejakiego Weirśa, właściciela niewielkiego, powstałego w latach dwudziestych na zboczu Włodzickiej Góry schroniska Spitzbergbaude, głównie za pieniądze powiatu noworudzkiego zbudowana została na szczycie prawdziwa, murowana wieża widokowa.
Jej otwarcie odbyło w niedzielę 16 października 1927 r. Uroczystość uświetnili swoją obecnością przedstawiciele lokalnych władz, członkowie GGV i okoliczni mieszkańcy. O godzinie 11 w Świerkach odbyło się okolicznościowe posiedzenie rady powiatu noworudzkiego. Następnie zaproszeni goście zjedli obiad w miejscowej karczmie i około godz. 13.30 wyruszyli na szczyt. Pogoda tego dnia była fatalna, co w pewnym stopniu zepsuło uroczystość. Około godziny 14.00, przy dźwiękach muzyki, odbyło się uroczyste otwarcie wieży. Autor jej projektu, powiatówy mistrz budowlany Lauterbach, przedstawił pokrótce historię powstania obiektu, a następnie przekazał klucze landratowi. Wygłosił on wówczas mowę, w której nie zabrakło odwołań do niedawnej historii Niemiec, poczym oddał klucze przewodniczącemu sekcji Świerki GGV, rzeźnikowi nazwiskiem Scholz. Ten podziękował i obiecał, że towarzystwo dołoży wszelkich starań, aby utrzymać wieżę w dobrym stanie. Po przemówieniach lokalnych notabli wystąpił chór męski z Ludwikowic z utworem Nasze kochane hrabstwo kłodzkie. Następnie zabrał głos przewodniczący zarządu głównego GGV Conrads z Bystrzycy Kłodzkiej. Podkreślił, że wieża jest dowodem umiłowania lokalnej ojczyzny, ale także znakiem niemieckości, który powinien przekazywać pozdrowienia od kłodzkiego ludu dla niemieckich braci w Czechosłowacji (w sąsiednim rejonie Broumova Niemcy stanowili wówczas ponad 90% mieszkańców). Jak widać, na długo przed przejęciem władzy przez nazistów treści polityczne o nacjonalistycznej wymowie przesycały nawet tak błahą, mogłoby się wydawać, uroczystość, jak otwarcie wieży widokowej. Po odśpiewaniu hymnu niemieckiego przewodniczący Scholz podziękował landratowi Schubertowi za jego starania na rzecz wybudowania obiektu. Zostały one podkreślone w treści wmurowanej w wieżę tablicy pamiątkowej. Niestety, z powody złej pogody odwołać musiano pokaz sztucznych ogni, który pierwotnie miał uświetnić uroczystość.
Nowo otwarta wieża miała 14,6 m wysokości. Wyróżniała się bardzo jasnym (najprawdopodobniej żółtym) kolorem elewacji. Jej budowniczy byli szczególnie dumni z nowoczesnej technologii, w jakiej została wzniesiona. Mianowicie użyto do tego celu pustaków, wykonanych z charakterystycznego miejscowego melafiru Jak miało się wkrótce okazać, trwałość tego rozwiązania była dość niska. Wieża zbudowana została na planie sześciokąta, a na krytą platformę widokową prowadziło 50 schodów. Wejście do wieży prowadziło przez również sześciokątną galeryjkę, otaczającą parter budowli. Nad wejściem znalazła się przytoczona na początku inskrypcja. Oprócz tego w elewację wmurowano brązową tablicę z napisem o następującej treści [tłum. na polski): „Poświęcone naszemu szanownemu panu landratowi Schubertowi, głównemu mecenasowi budowy wieży. Świerki, 16 października 1927 r.” Grupa miejscowa GGV Świerki. Pod dachem platformy widokowej znajdowało się jeszcze malowidło poświęcone aptekarzowi Roderfeldowi, wieloletniemu przewodniczącemu ludwikowskiej grupy miejscowej GGV. Z tejże platformy roztaczał się wspaniały widok (od północy i dalej zgodnie z ruchem wskazówek zegara) na Góry Sowie, Bardzkie, wieże na Górze św. Anny i Wszystkich Świętych, dalej Śnieżnik, Góry Orlickie, Bystrzyckie, Stołowe, bliżej Dolinę Włodzicy i okoliczne wzgórza, dalej zaś na Śnieżkę, Przełęcz Kowarską i Góry Wałbrzyskie.
Na łamach noworudzkiej prasy przewidywano, że budowa wieży powinna przyczynić się do zwiększenia liczby turystów, a w konsekwencji do poprawy sytuacji gospodarczej w niezamożnej przecież okolicy. Niestety, ciemne chmury towarzyszące uroczystości otwarcia wieży okazały się proroczym znakiem. Dwa lata później świat ogarnął wielki kryzys, który szczególnie boleśnie dotknął przemysłowy powiat noworudzki. W wyniku kryzysu w 1932 r. został on zlikwidowany, a pozostawiona bez formalnego gospodarza wieża widokowa na Włodzickiej Górze mocno podupadła. Wcześniej powiat noworudzki próbował jeszcze przekazać obiekt na własność zarządowi głównemu GGV, ale ten nie przystał na takie rozwiązanie. Być może we władzach GGV obawiano się ponoszenia dodatkowych kosztów w i tak już niełatwych czasach. Tymczasem rok 1933 przyniósł przejęcie władzy przez nazistów. Szybko rozpoczęli oni głębokie zmiany polityczne, gospodarcze i społeczne w cały kraju. W dużym stopniu niezależnie od ich działań stopniowo poprawiała się jednak sytuacja gospodarcza, także w hrabstwie kłodzkim. Ponownie zainteresowano się niszczejącą na szczycie Włodzickiej Góry wieżą widokową, która otrzymała swoje drugie życie.
Inicjatywa wyremontowania obiektu należeć miała do landrata powiatu kłodzkiego (który wchłonął dawny powiat noworudzki) dra Horstmanna. Dokonano niezbędnych napraw, a elewację wieży pokryto tym razem białą farbą. Uroczystość ponownego otwarcia wieży odbyła się we wtorek 2 października 1934 r. o godz. 15.45. Na Włodzickiej Górze znów zawitali lokalni notable, a wśród nich m.in.: starosta Horstmann, burmistrzowie: Kłodzka — Konrad Gobeli Nowej Rudy — Alois Krbmer, działacze GGV i, rzecz jasna, miejscowa ludność. Najważniejsza cześć uroczystości wiązała się z nadaniem budowli patrona, którym został zmarły dokładnie 2 miesiące wcześniej prezydent Paul von Hindenburg. Noworudzki artysta August Wittig wykonał podobiznę feldmarszałka na dębowej tablicy o wymiarach 80 na 130 cm, którą zamocowano na zachodniej elewacji wieży. Wizerunkowi towarzyszyła inskrypcja iw tłum. na polski]: „Paulowi von Hindenburgowi na pamiątkę. Hrabstwo kłodzkie.” Z pewnością usunięto przy okazji wcześniejszą tablicę poświęconą staroście Schubertowi. W nowych realiach politycznych wspominanie przedstawiciela władz sprzed nazistowskiego Machtubernahme (przejęcia władzy) było raczej niemożliwe. Podczas poświęcania wieży mowę wygłosił landrat Horstmann. Podkreślił, że losy wieży mogą być alegorią niemieckiej historii ostatnich 10 lat — budowa, późniejszy upadek i dzisiejszy (w 1934 r.) powrót do świetności. Następnie głos zabrał burmistrz Gobel, dziękując staroście za wsparcie przy odnowieniu wieży i wspominając krótko osobę nowego jej patrona. Ponownie przekazano obiekt pod opiekę GGV. Na zakończenie na szczycie Włodzickiej Góry zabrzmiało potrójne „Sieg Heli!”, a potem dźwięki hymnu niemieckiego oraz „Horst Wessel Lied”. Takie obrzędy nie pozwalały zapomnieć o czasach, w których odbyła się ta uroczystość...
Znacznie trudniej odtworzyć dalsze losy wieży widokowej na Włodzickiej Górze. W roku 1935 szczyt był celem tradycyjnego zlotu gwiaździstego organizowanego przez GGV rokrocznie w okresie Święta Wniebowstąpienia. Wciąż funkcjonowało w tym czasie schronisko Spitzbergbaude poniżej szczytu. Jego właścicielem pozostawał mieszkający w Świerkach Weig. W obiekcie znajdowała się restauracja oraz 6 (później 8) miejsc noclegowych. Na Włodzicką Górę prowadziły szlaki turystyczne wytyczone przez GGV: żółto-czerwony z Nowej Rudy, niebiesko-czerwony z Ludwikowic i zielono-czerwony ze Świerków. Raczej pewne jest, że wieża w okresie drugiej wojny światowej podupadła, podobnie jak to było w wypadku innych tego typu obiektów w Sudetach. A proces ten tylko nasilił się po 1945 r., kiedy budowla pozostała bez opieki. Niemniej wciąż służyła okolicznym, teraz juz polskim mieszkańcom i nielicznym zabłąkanym wśród Wzgórz Włodzickich turystom do podziwiania niezmiennie pięknej i rozległej panoramy. Wśród nich był Mieczysław Orłowicz, który dotarł na Włodzicką Górę w czasie swojej sierpniowej wędrówki przez Sudety w 1949 r. Wielce urzekło go to miejsce, o którym tak pisał: „Po Trójmorskim Wierchu jest to druga w kolejności bardzo interesująca góra odkryta w okresie tegorocznej tury. Jest to malowniczy skalisty stożkowaty wierzchołek dominujący od południa nad tzw. Doliną Trzech Wód, ozdobiony wieżą widokową, skąd rozciąga się wspaniały widok szczególnie na Góry Sowie i Wałbrzyskie.” O Włodzickiej Górze i rozciągającym się zeń widoku wspominają przewodniki turystyczne z lat pięćdziesiątych. Ale dość długo nie został wyznakowany przez PTTK szlak prowadzący na szczyt (stało się to dopiero po 1956 r.). Opuszczone po drugiej wojnie światowej schronisko popadło w ruinę. Do dziś pozostała po nim tylko podmurówka.
Natomiast wieża, według relacji okolicznych mieszkańców, była jeszcze cała w latach sześćdziesiątych. W przygotowanym na początku tej dekady przez Wojewódzki Komitet Kultury Fizycznej i Turystyki we Wrocławiu wykazie wież widokowych w Sudetach przeznaczonych do remontu próżno jednak szukać tego obiektu. Dziś na szczycie Włodzickiej Góry stoi około dziesięciometrowy kikut. Górna część wieży, podobnie jak i galeryjka na dole, uległa całkowitemu zniszczeniu Odważni mogą jeszcze pokonać resztę istniejących schodów i spróbować wyobrazić sobie, że zmierzają na nieistniejącą platformę widokową, aby podziwiać panoramę. Pozostaje kwestią otwartą, czy te uszkodzenia powstały niejako naturalnie, w wyniku zaniedbania i niskiej trwałości budulca, czy też są wynikiem np. uderzenia pioruna. Faktem jest, że dziś ze szczytu Włodzickiej Góry nie dostrzeże się nie tylko ścian lodowców ani alpejskich szczytów, ale i panoramę najbliższej okolicy zasłania las gęsto porastający szczyt. Pozostaje wierzyć, że może jednak kiedyś dawna wieża von Hindenburga doczeka się lepszych czasów i trzeciego w swojej burzliwej historii uroczystego otwarcia.