|
starsze nowsze oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 3 głosy | średnia głosów: 6
1971 , Fragment konduktu pogrzebowego ofiar pożaru, który przeszedł ulicami miasta/źr. 110 lat społecznej dzialalności OSP Czecchowice Fr.WaloszczykSkomentuj zdjęcie |
Dodane: 14 października 2020, godz. 14:40:49 Źródło: inne Autor: Autor nieznany ... więcej (5898) Rozmiar: 1542px x 2000px
4 pobrania 674 odsłony 6 średnia ocen Poprzednie i następne zdjęcia JureK Obiekty widoczne na zdjęciu Pożar w rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach więcej zdjęć (31) Zbudowano: 1971 Pożar w rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach był trzecim z kolei pożarem w rafinerii czechowickiej w 1971 roku. W styczniu zapaliła się wieża destylacyjna, na początku czerwca pożar objął kilkadziesiąt cystern pod nalewakiem. Oba te pożary ugasiła zakładowa straż pożarna, którą dowodził kapitan Tadeusz Baniak. Wieczorem 26 czerwca 1971 nad Czechowicami przeszła niewielka burza. Trzecie - ostatnie wyładowanie uderzyło w kominek oddechowy zbiornika ropy znajdującego się w okolicy ul. Bolesława Prusa. W ciągu kilku minut pożar objął dach, powierzchnię zbiornika oraz ropę rozlaną na tzw. "tacy", która dostała się tam tuż po pierwszym wybuchu. Instalacje gaśnicze zbiorników były niesprawne, więc straż była zdana tylko na sprzęt przywieziony na wozach. Do godz. 1:00 27 czerwca do rafinerii ściągnięto strażaków z Bielska-Białej, Mazańcowic, Obronę Cywilną i żołnierzy. Tragedia rozegrała się kilka minut po pierwszej. W czasie gaszenia do zbiornika dostało się kilkadziesiąt tysięcy litrów wody, które były podgrzewane przez palącą się na tacy ropę. O godz 1:07 woda ta osiągnęła temperaturę wrzenia i rozpoczęła przedzierać się ku górze zbiornika. Podnosząc lżejszą ropę naftową spowodowała jej wyrzut na odległość - w niektórych miejscach - nawet ponad 200 m. Podczas tego wyrzutu zginęło 33 ratowników (strażaków, żołnierzy, członków OSP). Najbardziej znana ofiara to 20-letnia Halina Dzida, która przybyła z drużyną OSP Mazańcowice dowodzoną przez jej ojca, który poparzony przeżył wybuch. W wyniku odniesionych ran i oparzeń zmarło jeszcze 4 ratowników. Po wybuchu ogień rozprzestrzenił się na wydział ABT (destylacji acetonem, benzenem i toluenem), front odbioru ropy i stojące tam cysterny, kolumny destylacyjne oraz zagroził elektrociepłowni. Ze stolicy przyjechały najwyższe władze z Edwardem Gierkiem i gen. Jaruzelskim na czele. Odprawą załóg, które miały prowadzić "główne natarcie" przewodniczył późniejszy pierwszy sekretarz KC PZPR Stanisław Kania. Podkreślał on niezwykły spokój przygotowujących się do akcji strażaków. O godz 15:00 ponad 100 jednostek ponowiło atak na płonącą rafinerię. Po kolei dogaszano wydziały rafinerii, ale zbiorniki tliły się jeszcze trzy doby. Tragiczny pożar miał wiele przyczyn z których najważniejsze to: niesprawna instalacja chłodząca zbiorniki, niedrożna instalacja pianowa, brak odpowiedniego sprzętu technicznego i środków gaśniczych (piana tzw. ciężka), zbyt ciasno rozmieszczone zbiorniki i ich przestarzała konstrukcja (brak tzw. pływających dachów), nieodpowiednia instalacja odgromowa, nieodpowiednie drogi pożarowe (wylane asfaltem - płonęły). Odbudowa rafinerii trwała 4 miesiące i zaowocowała nowoczesną instalacją odgromową, gaśniczą oraz "pływającymi dachami", które uniemożliwiają zgromadzeniu się par węglowodorów nad powierzchnią ropy. Ulicami Czechowic przeszedł kondukt pogrzebowy, na lawetach przewieziono trumny ze szczątkami ofiar wybuchu. Ku ich pamięci na skwerze ustawiono pomnik z listą ofiar. Jeden z pomników znajduje się w campusie akademickim Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej przy ul. Willowej. Obecnie w miejscu pożaru znajduje się Terminal Paliw. |