| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...
proszę czekać...

Losy dziadka bonczka od zakończenia II Wojny Światowej

iv align="center" class="sz7b">Rodzinne wspomnienia bonczka.
Dziadek mój Józef Cuper pojawił się we Wrocławiu po raz pierwszy w maju-czerwcu 1945 roku, a więc w czasie, gdy miasto wciąż dymiło i sytuacja jego była w każdej dziedzinie niestabilna. Zwrócił się wtedy do władz z prośbą o zakup specjalistycznych rur do pieców piekarniczych, które były mu niezbędne do uruchomienia piekarni we Wrocławiu. W tamtym okresie każda tego typu prośba z natury wydawała się co najmniej dziwna, więc potraktowano dziadka raczej jak szabrownika, niż piekarza. Jak łatwo się domyśleć rur owych nie otrzymał, a że szabrownikiem nie był wrócił do Końskich (woj. Świętokrzyskie) gdzie miał swoją prywatną piekarnię, jedną z największych w tym mieście. Po raz drugi pojawił się w zburzonym Wrocławiu tego samego roku w październiku gruntując teren do sprowadzenia rodziny. Zanim osiedlił się na stałe musiał znaleźć pracę i lokum. Pierwsze, jesienne tygodnie spędził jako pracownik najemny w piekarni przy ulicy u piekarza Juliana Stępnia. Uzyskane tam pieniądze oraz czas pozwoliły mu przygotować miejsce na sprowadzenie rodziny w tym i mojej mamy. Po kilkunastu tygodniach wrócił do Końskich po rodzinę, by 1 lutego 1946 roku pojawić się ze wszystkimi we Wrocławiu. Za zgodą władz miejskich zajął piekarnię przy ulicy 69, gdzie pracował do śmierci, to jest do 1963 roku.
Jako ciekawostkę mogę dodać, że włodarze miejscy złożyli dziadkowi mojemu propozycję objęcia dyrekcji nad piekarnią przy ulicy z której to nie skorzystał wybierając prywatę. Od tego momentu zaczęła się wrocławska przygoda mojej familii. Pierwszym zapamiętanym incydentem oddającym dobitnie sytuację miasta była wizyta milicjantów polskich u dziadka w piekarni. Było to na przełomie lutego/marca 1946 roku. Wrocławscy milicjanci prowadzili 6 dezerterów - szabrowników. Dwóch z nich to Polacy, a pozostali Rosjanie. Milicjanci ujęli ich na szabrze i prowadzili na posterunek by oddać w ręce władzom wojskowym. Dziadek znając realia, szczególnie rosyjskie, prosił, a później błagał milicjantów by Rosjan puścili wolno bo za szaber, kradzież i dezercję wtedy była kulka w łeb u Rosjan. Do dziś nie wiem czy poskutkowało, choć moja Mama twierdzi, że nasi policjanci puścili w gruzach tych 4 żołnierzy i tylko poprowadzili naszych. Jak naprawdę było - nie wiem.
To pierwsza część mojej opowieści o historii mojej i mojej rodziny we Wrocławiu. bonczek/hydroforgroup
Skomentuj artykuł
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet
Ostatnio przeglądane: Kielce Sabinówek 10 kędzierzyn kędzierzyn zielony most pułtusk pułtusk Pobierowo torun torun gdańsk buczka Jedlńsk konstantynów sosnowiec zambrów lotnicze Chałupa z Gozdu Lipińskiego Wasilków port rybacki gdynia torun torun torun torun jastarnia bednarska reduta 54 łomżyńska 27 Lodz Lodz łomzyńska 27 Konstancin-Jeziorna Park Zdrojowy Węgierska Górka siedziba SEC pałac poznańkiego Ełk Ełk wawel wawel