Siedem lat temu napisałem artykuł pod tytułem “Drogowa baza dla sprawdzania taksometrów w Łodzi”, który zakończyłem tak: “W mediach wspomina się o możliwości remontu toru linii tramwajowej do Konstantynowa niedokonywanego od dziesiątek lat. Wobec tego istnieje prawdopodobieństwo całkowitego usunięcia ocalałych jeszcze betonowych słupków. Oby mój opis wraz z dokumentacją fotograficzną nie pozostał jedyną pamiątką po tym obiekcie.” Niestety, moje obawy potwierdziły się. W wyniku modernizacji tej linii przeprowadzonej w latach 2022-24 relikty bazy drogowej przestały istnieć.
Pozostałości bazy były pamiatką sprzed niemal wieku z okresu dynamicznego rozwoju branży samochodowej. Pierwsze taksówki pojawiły się w dużych miastach na świecie zaledwie dwie dekady wcześniej przed powstaniem bazy. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości po I wojnie światowej przystąpiono do ujednolicania sytemu miar i unormowania metod cechowania i kontroli urządzeń służących do wszelkiego mierzenia. W 1919 r. utworzony został Główny Urząd Miar, w którego gestii było też określenie sposobu legalizacji i sprawdzania taksometrów. Kilka lat później pod nadzorem urzędników GUM rozmierzono i ustawiono słupki trzykilometrowej bazy drogowej do sprawdzania taksometrów w Łodzi na ulicy Konstantynowskiej. Prawdopodobnie takie bazy zainstalowano też w innych największych miastach w kraju, choć dotąd nie mamy jasnego potwierdzenia tego. W tamtym czasie po Łodzi kursowało już około 200 dorożek samochodowych konkurujących w obsłudze pasażerów z ponad tysiącem dorożek konnych. Zapewne baza wykorzystywana była też do sprawdzania taksometrów taksówek z niektórych innych miast województwa łódzkiego. Po II wojnie światowej z bazy korzystano prawdopodobnie do końca lat 50., gdy pojawiły się techniczne możliwości sprawdzania taksometrów na specjalnych stanowiskach diagnostycznych i opracowane zostały przepisy i normy z tym związane.
Potem przez kolejne dziesięciolecia żelbetowe słupki-wskazy z wytłoczonymi na nich zagadkowymi liczbami choć niepotrzebne już stały sobie cierpliwie nadal porozstawiane wzdłuż ulicy Konstantynowskiej. Niestety, z biegiem czasu ubywało ich. Głównym destruktorem elementów bazy były ekipy remontujące torowiska tramwajowe. Całemu trzykilometrowemu odcinkowi ulicy towarzyszy tor tramwajowy. Tak się składa, że w związku z kierunkiem poruszania się wzdłuż bazy wskazy musiały być zainstalowane po prawej stronie drogi tak, aby osobie sprawdzającej taksometr siedzącej obok kierowcy łatwo było robić pomiary odległości, czyli wskazy stały po tej samej stronie co tor, a dokładnie tuż za nim. Najłatwiej można było zniszczyć smuklejsze wkazy towarzyszące bardziej krępym wskazom głównym. Ale i niektóre główne usunięto też np. przy budowie mijanki, budowie torów wyjazdowo-wjazdowych z kierunku zachodniego na tory do pętli tramwajowej na Zdrowiu, czy budowie przez park nowego chodnika z drogą dla rowerów. Do 2017 r., gdy zdecydowałem się zapoznać w terenie ze stanem bazy, zachowała się mniej więcej jedna trzecia jej elementów. Informacje na ten temat zawarłem w artykule, o którym wspomniałem na wstępie.
Zapowiadana już wówczas modernizacja linii tramwajowej do Konstantynowa Łódzkiego jeszcze nie była przesądzona ze względu na problemy z uzyskaniem dofinasowania prac przez władze tego miasta. W marcu 2019 r. zawieszono ruch tramwajowy na całej linii do Lutomierska z powodu złego stanu torów szczególnie na odcinku łódzkim i konstantynowskim. W 2020 r. władze Łodzi i Konstantynowa podpisały porozumienie w sprawie tego wspólnego przedsięwzięcia i rozpoczęcia robót z początkiem 2021 r. Jednak z różnych przyczyn pierwsze prace podjęto dopiero na jesień 2022 r. i ograniczyły się one do demontażu starego torowiska. W końcu grudnia, gdy demontaż objął już fragment torów od ulicy Krańcowej do zajezdni na Brusie postanowiłem sprawdzić, co z pozostałości bazy przetrwało. To co zastałem, nie budziło optymizmu. Mimo że po zdemontowaniu szyn i podkładów wybrano tylko materiał podtorza pozostawiając wąskie głębokie koryto, zniszczono dwa wskazy położone bliżej dawnego folwarku Brus, w tym wskaz główny 2332. Wskazy znajdowały się poza pasem likwidowanego torowiska i koryta, ale widocznie przeszkadzały w manewrowaniu maszynami budowlanymi. Pozostały po nich tylko ślady w postaci porozrzucanego gruzu betonowego. Był to oczywisty dowód na to, że nikt po stronie inwestora, którym był urząd miejski, nie brał pod uwagę zachowania resztek bazy i nie wymagał od wykonawcy robót starania o to. Być może nawet decydenci nie mieli zielonego pojęcia, że coś takiego jest, i że może warto byłoby cokolwiek z tego uratować chociażby poprzez przeniesienie w inne miejsce. Na domiar złego okazało się, że na odcinku, gdzie jeszcze nie podjęto prac, na wysokości posesji pod nr 63/67, nie ma już najlepiej zachowanej grupy wskazów (grupa 1666). Prawdopodobnie usunięto je pół roku wcześniej podczas przygotowania terenu po dawnym centrum ogrodniczym pod plac postojowy dla komisu samochodowego, bo przeszkadzały w parkowaniu samochodów lub sprzętu budowlanego na nieczynnym od dłuższego czasu torowisku tramwajowym. W sumie okazało się, że z dziesięciu wskazów odnalezionych przed pięciu laty pozostało tylko pięć, w tym dwa główne (1333, 2665) i dwa uszkodzone porzucone w pobliżu wjazdu na teren dawnego PGR Brus.
Zdjecia zrobione w grudniu 2022 r. na odcinku, gdzie już dokonano rozbiórki torowiska tramwajowego.
Pod koniec zimy w 2023 r. zakończono roboty rozbiórkowe. Budowę nowej linii z Łodzi, ale tylko do Konstantynowa Łódzkiego, rozpoczęto ostatecznie po dokonaniu niezbędnych uzgodnień adminstracyjnych we wrześniu 2023 r. Z początkiem lipca 2024 r. linia została uruchomiona. Wyniki rekonesansu, jaki zrobiłem jeszcze w kwietniu, uświadomiły mi, że ta modernizacja była równoznaczna z wyrokiem na to, co po kilkudziesięciu latach pozostało jeszcze z dawnej bazy dla sprawdzania taksometrów. Ostatnie dwa słupki bazy zlikwidowano w styczniu lub lutym na odcinku wykonywanym najpóźniej, czyli w pobliżu ulicy Krakowskiej. Przebudowa przeprowadzona została “na bogato”. Pas zajęty przez torowisko odsunięto od jezdni i rozszerzono znacznie w kierunku na zewnątrz likwidując na zabudowanym odcinku ulicy pozostałości drogowego rowu odwadniającego i prowadzący za nim chodnik, a na dalszym odcinku usunięto szpaler rozrośniętych krzewów i niskich drzew posadzonych lata temu dla ochrony toru przez zaśnieżaniem. To spowodowało, że słupki bazy znalazły się w zasięgu tego przerośniętego torowiska, którego połowę szerokości zajmuje tłuczeń, i nie mogły tam pozostać. Poza tym poza krawędzią torowiska poprowadzono jeszcze w wąskim wykopie przewody instalacji sterowania ruchem. Naiwną całkiem była moja cicha nadzieja, że nowe torowisko ograniczone będzie tylko do szerokości koryta ziemnego, które widziałem po rozbiórce starego toru w 2022 r., i że pozwoli to ocalić choć cokolwiek z dawnej bazy.
Zdjęcia miejsc, gdzie wcześniej stały słupki bazy, zrobione w kwietniu 2024 r. dwa i pół miesiąca przed zakończeniem modernizacji linii tramwajowej.
Można zadać sobie pytanie, czy istniały choć minimalne szanse na pozostawienie jakiejś pamiątki po tym obiekcie. Ten kto wie, jak przebiegają procedury związane z planowaniem finansowym i technicznym takich inwestycji publicznych, przyzna, że szanse były zerowe. W świetle przepisów, żeby można było sfinansować ocalenie choćby kilku wskazów, baza musiałaby uzyskać ochronę konserwatorską. A czy miejski konserwator zabytków podlegający urzędowi miasta-inwestorowi nie ma ważniejszych spraw na głowie, niż ratowanie jakichś dziwnych zdezelowanych żelbetowych słupków? To mogłaby zrobić, ale na własny koszt, tylko jakaś grupa entuzjastów historii techniki. Być może tacy by się znaleźli, gdyby dużo wcześniej sprawa była odpowiednio nagłośniona. Mnie poza napisaniem artykułu i fotograficznym udokumentowaniem nie było na więcej stać, niestety. Po bazie dla sprawdzania taksometrów po prawie stu latach od jej powstania pozostały tylko zdjęcia. Trzeba się z tym pogodzić tym bardziej, że często podobny los spotyka dużo poważniejsze i wartościowsze obiekty niż ten.
Autor: Błażej Dziurzyński /blaggio./, 2025, wszelkie prawa zastrzeżone
Błażeju, podziwiam Twój zapał i chęć pisania tekstów, które znajdują niewielu czytelników. Dla mnie temat odległy ale czyta się naprawdę dobrze. Zajrzałam tu choćby z powodu odczytania pierwotnego znaczenia słowa "podzwonne" czyli - opłaty na dzwonienie na pogrzebie. Jak widać warto używać słów już mniej popularnych ;-)
Dziękuję Zosiu ;-)
A tak na poważnie to, czy artykuły na FP w ogóle czyta więcej niż ułamek promila odwiedzających nas? Ja celuję w sprawy mało znane, ale nie wyszukuję ich specjalnie, a jedynie piszę o tych , które mnie samego zainteresowały, i odczuwam po prostu potrzebę podzielenia się z innymi tym, czego sam się dowiedziałem.
Moim zdaniem tutejsza formuła artykułu najlepiej nadaje się do prezentowania ciekawostek niewymagających nadmiernego rozpisywania się dla rzetelnego potraktowania tematu. Dotyczy to też tekstów "cytowanych". W czasopiśmie taki artykuł nie zająłby nawet pół strony papierowej.
do blaggio.:
Myślę, że artykuły czyta całkiem spory procent zaangażowanych użytkowników FP. Oczywiście, ci zaangażowani to jakiś ułamek ogólnej liczby użytkowników. Ale oczywiście warto pisać! :)