|
starsze nowsze oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 2 głosy | średnia głosów: 6
1945 , Figura Chrystusa "Sursum Corda". Ze strony |
Chyba raczej 1945, już po powrocie figury z Nysy dokąd wywieźli ją Niemcy. 2021-05-29 06:40:18 (4 lata temu)
|
|
Na stronie od 2019 luty
7 lat 3 miesiące 4 dni |
Przed kościołem w roku 1858 stanęła figura Chrystusa dźwigającego krzyż, odlana w cemencie w warsztacie sztukatorskim Ferrante Marconiego według projektu Andrzeja Pruszyńskiego, a ufundowana przez hr. Andrzeja Zamoyskiego. Po kilku latach na rzeźbie pojawiły się pęknięcia. Na łamach "Wędrowca" ukazał się apel o zbiórkę datków na odlew figury w brązie. W roku 1887 uszkodził ją szaleniec, który oderwał rękę Chrystusa. Przyspieszyło to decyzję o wykonaniu odlewu z brązu, figurę wiernie odtworzył w Rzymie w 1898 r. Pius Weloński, sygnując ją jednak swoim nazwiskiem. Pomnik ustawiono 2 listopada na nowym cokole z czarnego granitu, zaprojektowanym przez Stefana Szyllera, ze złoconym napisem Sursum Corda (w górę serca).
Cementową figurę Chrystusa przewieziono do Kruszyny i umieszczono na grobowcu Lubomirskich. Obecnie znajduje się ona przed tamtejszym kościołem parafialnym św. Macieja Apostoła.
We wrześniu 1944 r. wskutek detonacji Goliatów brązowa figura Chrystusa upadła na bruk ulicy i leżała z ręką uniesioną w górę, wskazując na napis na cokole. 22 października 1944 r. Niemcy wywieźli ją z Warszawy w celu przetopienia, jednak wraz z pomnikiem Mikołaja Kopernika porzucili w przydrożnym rowie w Hajdukach Nyskich, gdzie rozpoznali ją polscy żołnierze. Oba pomniki przywieziono do Warszawy i poddano renowacji w pracowni Braci Łopieńskich. Posąg ponownie stanął przed kościołem 19 lipca 1945 r., poświęcony w obecności Prezydenta RP Bolesława Bieruta i przedstawicieli rządu przybyłych na odsłonięcie pomnika Mikołaja Kopernika.
Losy figury zostały przypomniane przez Jana Pawła II podczas jego pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny w czasie słynnej homilii na pl. Zwycięstwa (2 czerwca 1979), kiedy to papież mówił m.in.:
(...) Nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego — tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z nas — bez Chrystusa. Jeślibyśmy odrzucili ten klucz dla zrozumienia naszego narodu, narazilibyśmy się na zasadnicze nieporozumienie. Nie rozumielibyśmy samych siebie. Nie sposób zrozumieć tego narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą, ale zarazem tak straszliwie trudną — bez Chrystusa. Nie sposób zrozumieć tego miasta, Warszawy, stolicy Polski, która w roku 1944 zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której została opuszczona przez sprzymierzone potęgi, na walkę, w której legła pod własnymi gruzami, jeśli się nie pamięta, że pod tymi samymi gruzami legł również Chrystus-Zbawiciel ze swoim krzyżem sprzed kościoła na Krakowskim Przedmieściu.