|
starsze nowsze oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 14 głosy | średnia głosów: 6
2 lipca 2020 , Ogólny widok na budynek dawnych zakładów dziewiarskich Juwenia jeścze przed termomodernizacjią budynku.Skomentuj zdjęcie |
Dodane: 16 lutego 2022, godz. 15:07:47 Autor zdjęcia: vetinari Rozmiar: 2000px x 1325px Aparat: Canon EOS 200D 1 / 125sƒ / 10ISO 10010mm
1 pobranie 374 odsłony 6 średnia ocen Poprzednie i następne zdjęcia vetinari Obiekty widoczne na zdjęciu Łyska 3 więcej zdjęć (19) Dawniej: Zakłady przemysłu dziewiarskiego Juwenia Budynek przy al. Łyska 3 mieścił hale produkcyjne dawnych zakładów przemysłu dziewiarskiego Juwenia. Konkretnie : II piętro - szwalnia, I piętro - wykańczalnia, parter - magazyn wyrobów gotowych.Lata 60'te i 70'te to lata prosperity Zakładów Przemysłu Dziewiarskiego Juwenia w Cieszynie na alei Łyska 3 i 7. Produkowano głównie odzieź dziecięcąz dzianin i z bardzo dobrej jakości bawełny z Teofilowa. Dzianinę wyrabiano na Juwenii z przędzy anilanowej sprowadzanej z Łodzi. Bele dzianin wyprodukowanych na dziewiarni transportowano widną na piętro budynku, gdzie przez kilka dni musiały leżakować, aby struktura dzianiny nabrała odpowiedniej gęstości, zanim trafiła na krojownię. Na I piętrze mieścił się także magazyn nici, guzików, przędzy i części zamiennych do maszyn dziewiarskich i szwalniczych. Po kilku dniach leżakowania bele dzianin przewożono na krojownię, gdzie przy pomocy szablonów wycinało się elementy dziecięcych dresików, bluz, spodni, sukienek, kamizelek. Krojownia znajdowała się w osobnym budynku na alei Łyska 3, obok budynku głównego, z którym połączona była na wysokości I piętra przewiązką. Skrojone, spakowane w dziesiątki sztuk i przeliczone elementy wędrowały tą przewiązką na szwalnię, gdzie na każdym stanowisku robiono co innego . Jedna krawcowa zszywała boki, druga wszywała rękawki, następna kołnierzyki itd. Szwalnia była w głównym budynku Juwenii na alei Łyska 3 na II piętrze. Uszyte ciuszki trafiały piętro niżej do wykańczalni, gdzie obcinano nitki, robiono dziurki, przyszywano guziki, prasowano. Następnie przechodziły kontrole jakości. Później towar wędrował na parter do tzw. magazynu wyrobów gotowych, gdzie pakowano go w drewniane skrzynie, ładowano na samochody, wieziono do portu na statek i na eksport do ZSRR. W najlepszych czasach 80% produkcji szło na eksport do Związku Radzieckiego, więc wszystko musiało być najlepszej jakości. Jeżeli coś nie pasowało odbiorcy, to całe partie towaru wracały z powrotem. Wtedy trzeba było przemetkowywać towar, czyli odrywać metki napisane po rosyjsku i przypinać metki po polsku. Towar ten sprzedawano od razu w polskich sklepach. Korzystano również z pracy tz. "chałupniczek" , które w domach ozdabiały ręcznymi haftami ubranka zrobione na Juwenii. Zakład posiadał również laboratorium, w którym przeprowadzano badania na dzianinach, przed dopuszczeniem do szycia, czyli sprawdzano, czy nie farbuje, nie kurczy się w praniu, nie filcuje. Pod koniec lat 80'tych zaczęły się kłopoty finansowe zakładu. W wyniku odgórnych decyzji politycznych zerwano umowy handlowe ze Związkiem Radzieckim. Tym samym Juwenia utraciła rynki zbytu na Wschodzie. Jednocześnie Polskę zaczęła zalewać tania odzież z Chin. Państwowe zakłady zaczęto prywatyzować lub likwidować. Juwenię sprzedano prywatnej spółce, która znacząco ograniczyła pierwotną produkcję wyrobów z dzianin, większość hal produkcyjnych przeznaczono na handel. Sprzedano maszyny dziewiarskie, porobiono boksy handlowe i korzystając z bumu handlowego na początku lat 90'tych w Cieszynie, zamieniono Juwenię na przygraniczne targowisko. Ograniczona produkcja trwała jeszcze kilka lat w jednym z budynków (dawnej krojowni ) Aby przetrwać, ,łapano różne zlecenia na szycie odzieży, już niekoniecznie dziecięcej, np. szyto bluzki damskie, sukienki, spódnice, spodnie, a nawet eleganckie, rozpinane swetry męskie i kamizelki dla światowej marki Pierre Cardin. Nawet to nie pomogło, ostatecznie zakład zamknięto, a pracowników zwolniono. Dzisiaj na Juwenii już się nie produkuje, tylko handluje. al. Łyska Jana więcej zdjęć (584) Dawniej: Neue Straße Aleja Jana Łyska wywodzi się od nazwiska istebniańskiego poety, który zginął jako legionista w 1916 r. Dawniej nazywana była Neue Straße - Nowa Droga lub Drogą do Trzyńca (obecnie na Zaolziu w granicach Republiki Czeskiej). W 1972 r. brzeg koryta rzeki został wybetonowany, by nie dochodziło do podmywania w czasie powodzi. Prace te wykonała ustrońska grupa Okręgowego Zarządu Wodnego. |