Forum Skyscrapercity, zdjęcie 1300px:
Duże zdjęcie - link bezpośredni:
Blog: Miniatura podlinkowana do dużego zdjęcia na fotopolsce:
Duże zdjęcie: link do zdjęcia:
Miniatura: link do miniatury:
Stargard, 30.11.40
Mój króliczku!
Paczka dotarła wczoraj rano, w stanie idealnym. Dziś rano otrzymałam kalendarze i kartkę od Jutty za które bardzo dziękuję. Prawie zadzwoniłem i poprosiłem, żebyś wkrótce przyjechała do Berlina, ale prawdopodobnie będę tam w interesach dopiero w poniedziałek. Byłoby całkiem miło. Życzę ci bardzo miłej niedzieli
Manuel
Mein Häschen!
Gestern vormittag kam das Päckchen Es war noch einwandfrei. Heute früh habe ich die Kalender bekomme und von Jutta eine Karte. Recht schönen Dank. Fast hätte ich geste angerufen, dass Du moggen nach Berlin kommen sollst, aber voraus- sichtlich bin ich erst am Montag dienstlich dort. Es wär ganz schön gewesen. Einen recht schönen Sonn tag wünscht Dir Dein
Manuel
adres odbiorcy.
Deutsches Reich
Frau Johanna Jentsch
Freital
Untere Dresdner Str 81
Gerichtsplatz (Plac Wolności). Nazwa placu pojawia się po raz pierwszy na planie z 1878 r. Wywodzi się od budowanej tutaj w latach 1874–1876 siedziby sądu. Przy placu znajdowało się 6 numerowanych posesji. Mieściły się w nich kolejno od prawej: straż pożarna, restauracja oraz pod nr 5 Hotel Kaiser Hof, który reklamował się jako pierwszy w Stargardzie, który oświetlał pokoje światłem elektrycznym. W 1900 r. był on własnością Franza Czecha. Budynek pod nr 6 – był siedzibą sądu.
(MAH Stargard) W.S
---------
Z pamiętnika Ingrid Schwichtenberg z domu Ziemer zam. Stargard, Grosser Wall 17 (ul.Chrobrego)
"Całe śródmieście stało się morzem ognia. Nie dało się rozróżnić żadnych szczegółów.
Na Placu AH (Plac Wolności) ukazał nam się jeszcze straszniejszy widok. Także tu płonęły domy. A na środku ronda, na drogowskazie wisiał żołnierz. Jego ciało bujało się w tej burzy w obie strony.
Mówiło się, że co sześć godzin wiesza się w tym miejscu kolejnego, który albo chciał się poddać, albo dokonał samookaleczenia. Jego „wykroczenie“ wypisywano na tablicze, którą następnie zawieszano na ciele ofiary. Już od dłuższego czasu obawiałam się, że będę mimowolnym świadkiem takiej egzekucji, gdyż moja droga do pracy przebiegała przez plac.
Na Bahnhofstrasse (ul.Wyszyńskiego) słychać było wycie zwierząt z płonących budynków rolników. Dopiero na ul. Szczecińskiej zrobiło się spokojnie. Przynajmniej nie musiałam już myśleć o pożarach. Tu jeszcze mój ojciec został skontrolowany i poinformowano go, że nie może opuścić miasta, gdyż jest w wieku obowiązkowej służby w Volksstturmie." (W.S)