|
|
Na stronie od 2020 styczeń 6 lat 4 miesiące 24 dni
|
Dodane: 12 lutego 2023, godz. 12:59:50
Rozmiar: 800px x 540px
Aparat: Nikon SUPER COOLSCAN 9000 ED
0 pobrań 484 odsłony 0 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia Robert Cze
Obiekty widoczne na zdjęciu
Dawniej: Wytwórnia Fotochemiczna "Orion"
>Z opowiadań Juliana - syna właściciela zakładu - Kopel'a Gringrasa
Zakład Fotograficzny „Moderne” (adres: ul. Sienkiewicza 52) był głównym źródłem dochodu i początkiem powstawania fabryki fotograficznej „Orion” i naszego przeniesienia się z ulicy Kolejowej na ulicę Czystą, później nazwaną ulicą marszałka Foch’a. …
To mógł być rok gdzieś 1930-32, kiedy zbudowano fabryczkę. To była taka parcela niewielka. Na tej parceli zbudowano kamieniczkę wysokości dwóch pięter, w której by się mieściły trzy mieszkania: parter, pierwsze piętro i drugie piętro, i zbudowano dla dozorcy jeszcze taką przybudówkę niewielką, murowaną, i komórki były oczywiście. Bez komórek się nie obędzie, solidne takie szopy, gdzie składano materiał surowy, na przykład belę papieru fotograficznego, jakieś pakiety szkła, itd.
Na drugim piętrze mieściliśmy się my – mieszkanie trzypokojowe, tam już była łazienka bardzo skromniutka, ale łazienka, był balkonik niewielki.
Z jednego mieszkania na pierwszym piętrze urządzono halę, gdzie produkowano papier fotograficzny, bo szklane klisze produkowano w sposób bardziej prymitywny, dużo ręcznej roboty.
Natomiast, żeby produkować papier fotograficzny, trzeba było zbudować maszynę z kilkoma bębnami, maszynę szerokości, bo ja wiem, metra mniej więcej, i dwóch metrów wysokości, na których przewijał się papier. Ten papier się zanurzało w takie kuwety, w których był roztwór utrzymywany w stałej temperaturze, ten roztwór to była emulsja, ale papier musiał być tak zanurzany, żeby tylko jedna strona była pokryta. Potem szedł do góry, na wałki i zwisał, takie festony [luźno zwisający papier, lekko falujący, długie pół rulony] się układały. I ten papier zwisał, posuwał się do przodu, był nadmuch powietrza ciepłego, filtrowanego, czyszczonego, (ja zaprojektowałem ten filtr z pierścieniami, które były w takim ogromnym, ogromnym, bębnie spryskiwanym wodą). I powietrze przechodziło przez ten bęben spryskiwany wodą. Potem powietrze szło do takich rur, takiego blaszanego rurociągu, który miał z boku otwory, i z tych otworów dmuchało na te festony i papier powietrze już częściowo podgrzane i oczyszczone, papier już suchy się rolował od razu, i w pewnym momencie nożycami odcinany był, ręcznie chyba. Większość sprzętu w tej fabryce była zaprojektowana przeze mnie i przez ojca.
https://isap.se.../M19470287.pdf"
>Znacjonalizowanie zakładu za czasów PRLJedna z głównych ulic kieleckiego Śródmieścia. Biegnie od ronda Jerzego Giedroycia do ronda Herlinga-Grudzińskiego. Krzyżuje i łączy się z ulicami: Równą, Złotą, Solną, Wspólną, Sienkiewicza, Panoramiczną. Historia obecnej ulicy Ignacego Paderewskiego sięga okresu międzywojennego. Wtedy nosiła nazwę francuskiego marszałka Ferdinanda Focha, a od lat trzydziestych zaczęto przy niej budować ogromne jak na kieleckie warunki kamienice. W latach okupacji niemieckiej okryta złą sławą. Stanowiła zamknięty teren dostępny dla Niemców. W nieistniejących już dziś kamienicach nr 10 i 12 znajdowała się siedziba "Gestapo", a po II Wojnie Światowej mieściły się tam katownie UB i NKWD. W czasach PRL patronem ulicy był Marian Buczek, aż do lat dziewięćdziesiątych, Kiedy to patronat nad ulicą objął Ignacy Paderewski.