|
starsze nowsze oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 6 głosów | średnia głosów: 6
2010 , Dział przygotowania materiałów do druku CTP. |
Wow, jeszcze stacja dyskietek 5,25" - nie wiem kiedy ją usunąłem z komputera ale możliwe że przed 2000 rokiem. 2023-03-12 18:29:57 (3 lata temu)
do Neo[EZN]: :) Ciekawostka - na zdjęciu widnieją trzy "wierszowniki", które służą do przepisywania tekstów. Urządzenie proste, ale niezwykle pomocne do "wklepywania" treści z papieru na komputer. Górna część - chwytak sprężynowy trzymający kartkę. Środek - blat. Dół - przesuwna miarka, która ma za zadanie "trzymanie" danego wiersza dla oka przepisującego. Masywna podstawa :)))) I tak było na początku ery komputerów. Niektórzy autorzy dostarczali materiały także w wersji papierowej :) To jednak nie mój dział. Kilka lat zmagałem się z norweską literaturą piętro niżej na Monophoto 600. 2023-03-12 20:25:51 (3 lata temu)
do Neo[EZN]: Jak będę u rodziców, wykopię Ci 8" dyskietkę - 80KB - mam kilka u nich zachowanych 2023-03-12 20:36:49 (3 lata temu)
do ylooC: O, jakieś 30 lat temu w ZUSie były maszyny Elwro 523, i do nich 8-calowe dyskietki 256kB, były też 32-portowe koncentratory terminali IBM startujące z 8-calowej dyskietki... 2023-03-12 21:33:53 (3 lata temu)
do Jarosław Dubowski: Mój tata serwisował Elwro, w wielu zakładach,... stąd mam dostęp do niedobitków 8" ... no i ręczny dziurkacz to taśm perforowanych też posiadam :D 2023-03-12 22:40:03 (3 lata temu)
do ylooC: Ja w podstawówce miałem kontakt z Elwro Junior który miał stację dysków 8" - już wtedy (1995 rok?) wydawało się to mocno archaiczne bo miałem od dwóch lat PC ze stacjami 3,5" i 5,25" plus dyskiem twardym... 88 MB (Seagate). 2023-03-12 22:53:25 (3 lata temu)
do Neo[EZN]: Przecież Junior miał stację 5,25". 2023-03-12 23:16:47 (3 lata temu)
do Neo[EZN]: Mój pierwszy PC'et to 33MHz zegar (z wciśniętym turbo), 20MB dysk twardy, i bursztynowy monitor - stacja 5,25" (w Commodore też taką miałem). no i stacja 3,5" który był luksusem :) Ile pamięci miałem w tym PC'ie nie pamietam. Miał obudowę desktop z takim czerwonym przełącznikiem on/off - jak od frani. Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: uszczeg. 2023-03-13 20:19:25 (3 lata temu)
do Licho: No i to mnie też zastanawia - na 100% dyskietki były 8" bo pamiętam jak je pierwszy raz zobaczyłem na lekcji informatyki w podstawówce - dyskietki i stacje dysków. A na komputerach uczyli rysować żółwiem czyli to pewnie były Juniory (czarne obudowy). 2023-03-13 20:57:25 (3 lata temu)
do Neo[EZN]: Wiecie, że rozmawiamy o epoce kamienia łupanego dla dzisiejszej młodzieży i 20 latków? :D 2023-03-13 21:02:05 (3 lata temu)
do ylooC: Mój pierwszy PC miał procesor 386 SX 33 MHz, dysk Seagate 88 MB, 6 MB RAM i te dwie wspomniane stacje dysków. Do tego zielony monitor, badziewną kartę graficzną Hercules a dźwięk tylko przez "bzyka". Po przesiadce z Amigi to był mały szok ale wiedziałem że warto postawić na PC. Potem dokupiłem Sound Blastera, kartę graficzną VGA i procesor Cyrix 486 DLC który tak na prawdę był procesorem klasy 386. To była niezła frajda widzieć 256 kolorów w trybie SVGA w 1024x768 px czy 800x600 zamiast 320x200 pikseli. Ale ta technika poszła do przodu... 2023-03-13 21:06:42 (3 lata temu)
do Neo[EZN]: Wtedy pomimo że był przeskok, jak na SVGA przechodziło się, to nie aż taki jaki nastąpił potem... poleciało to pierdyliard razy szybciej. Ten progres wtedy był zdecydowanie spokojniejszy. PS> Pamiętam moją mamę, która kazała mi wyłączać komputer, jak jest burza, żeby przypadkiem się nie "spalił" od pioruna. Zielony monitor też miałem - w Boulder Dash grałem namiętnie 2023-03-13 21:09:52 (3 lata temu)
do ylooC: Cóż, z tymi obawami pioruna to nie do końca bez sensu – pamiętam jak pewnego pięknego letniego wieczora pod koniec ubiegłego stulecia piorun trafił w zurawia na budowie politechnicznego C-11 – po przeciwnej stronie Janiszewskiego było potem duuuuzo kart sieciowych do wymiany. 2023-03-13 23:42:33 (3 lata temu)
do Neo[EZN]: Ale do szkoły chodziłeś we Wrocławiu? Może była jakaś seria Juniorów z 8-calowymi napędami? Ja rozumiem że te napędy 8" były dołączone do "nauczycielskiego" Juniora? 2023-03-14 09:30:13 (3 lata temu)
do ylooC: Co do RAMu to zapewne 640kB albo 1MB (co jak mówił Bill Gates - powinno wystarczyć każdemu). Ja w lutym 92 nabyłem (za jakieś 7,5 miliona złotych) zestaw AT ze stacjami 3,5" i 5,25", 1MB RAM, HDD 53MB, monitorem mono VGA (600x800). 2023-03-14 09:34:25 (3 lata temu)
do ylooC: To miło zaliczać się do młodzieży, bo mi też nie zdarzyło się spotkać z 8" napędami ;-) 2023-03-14 09:35:54 (3 lata temu)
do Jarosław Dubowski: Stacje ośmiocalowych dyskietek były używane w "mikro"komputerze Mera-60, na którym przygotowywaliśmy materiał do prac magisterskich w roku 1987 (Zakład Systemów Informatycznych w A-1). Piszę "mikro" w cudzysłowie, bo moduły zajmowały szafę większą od mojego wzrostu, a określenie "mikro" faktycznie się znajdowało na głównym module. W tym samym roku pracowałem już w Instytucie Technologii Budowy Maszyn na XT z dyskami 20MB i dyskietkami 5'25. A jesienią siedziałem w RFN na uniksowym Sun 3 z 4 MB pamięci i systemem okienkowym, przy którym Windows 2.0 mogło budzić tylko uśmiech politowania :) 2023-03-14 09:48:19 (3 lata temu)
do Jarosław Dubowski: We Wrocławiu, w SP 76. To był mój jedyny kontakt z dyskietkami 8" i dziwiłem się że mają dużo mniejszą pojemność niż mniejsze 5,25". Nie pamiętam czy ta stacja dysków była w komputerze nauczycielskim ale na 100% nie była w każdym komputerze - możliwe że tylko w jednym. 2023-03-14 09:54:11 (3 lata temu)
do Jarosław Dubowski: No to wypas ;-) Mniej więcej w tym samym czasie złożyłem sobie PC-ta za około milion zł. Budżet ograniczony, ale miałem dostęp do second handu i części ze sprzętów wycofywanych z biur. Też AT, chociaż miałem dostęp do XT, jako tańszej opcji, to już wtedy była ślepa uliczka. Stacje 3,5 i 5,25 ale za to (i to było decydujące na korzyść AT) 2MB RAM, co prawda "dzięki" Gatesowi DOS tego nie wykorzystywał, ale ja sobie tam zakładałem virtualny dysk, bo PC był bez HDD, więc system ładował się z dyskietki, potem pakował do VD i dzięki temu unikałem wachlowania dyskietkami za każdym razem, gdy system chciał się do nośnika odwołać. Eksperymentowałem też z podłączeniem kompa do TV zamiast do monitora, udanie, ale ostatecznie zakupiłem raptem 14" monitor, no i budżetowa karta Herkules. Piękne czasy. Choć teraz też pracuję i piszę z niemal muzealnego PC, na którym jest dysk raptem 40 GB. 2023-03-14 10:04:07 (3 lata temu)
Ja z komputerami byłem trochę na bakier, kiedy wy się nimi fascynowaliście, marzyłem o maszynie do pisania. Za komuny nie mogłem posiadać, bo wiadomo, że były przydzielane i rejestrowane. Po Przełomie 1989 roku pojawiły się nagle w sklepach i szybko znikały. Udało mi się kupić Łucznika dopiero w grudniu 1990 r. za milion sześćset tysięcy złotych w pewnej firmie przy Chełmońskiego. Po roku bębnienia w moją wymarzoną maszynę i prośbach o ciszę przez moich sąsiadów, zacząłem się interesować komputerami. O! To było coś! Po klawiaturze śmiga się dosłownie opuszkami palców. Nie trzeba bębnić, można tekst przerzucać, przełamywać, no i odpada korekta na papierze. Maszyna to koń, a komputer to traktor, można nim zaorać o wiele więcej pola :) P.S. Kiedyś zaniosłem tekst na twardym dysku do pewnej redakcji. Pani ze zdziwieniem spytała: - Jak to się otwiera? I sięgnęła po widelec. 2023-03-14 10:06:46 (3 lata temu)
do Wacław Grabkowski: Maszyny do pisania już w latach siedemdziesiątych można było kupować. Nowe były na przydziały które otrzymywali członkowie ZLP. Znajomość kierownictwa w "Skali" na PKWN także umożliwiała nabycie maszyny. Ogłoszenia w ówczesnej prasie zawierały także oferty sprzedaży maszyn używanych których ceny były znacznie wyższe od urzędowych. Sam jestem posiadaczem elektrycznej "Optimy" od 13 XII 1981r. 2023-03-14 15:22:49 (3 lata temu)
do Wacław Grabkowski: Mój dziadek miał maszynę do pisania - bardzo lubiłem na niej pisać ale denerwujące było blokowanie się klawiszy - jeden element jeszcze nie wrócił a następny już był w drodze (element czyli to metalowe ramię z "pieczątką" na końcu). 2023-03-14 16:19:22 (3 lata temu)
do Neo[EZN]: Tak było, przypomniałem sobie, że miałem za komuny niemiecką maszynę do pisania. Tez tak się blokowała! Znalazłem ją na tym daszku nad pierwszą bramą od prawej. Nie bajeruję, to prawda. Wtedy nie zastanawiałem się dlaczego tam się znalazła. W tym pionie mieszkały rodziny inteligenckie Ściągnąłem ją i próbowałem coś na niej wystukać. Niestety była kompletnie zacięta, blokowała się. W czasie współpracy z Politechniką zaniosłem tego niemieckiego grata do speców, którzy urzędowali w podziemiach gmachu. To byli wspaniali faceci i fachowcy, rozebrali maszynę na czynniki pierwsze i zanurzyli w benzynie. Przy tej robocie achali i cmokali, zapewniając, że ten stos germańskich elementów da się złożyć w całość. Żeliwną ramę mi oddali, abym oczyścił i pokrył nową farbą. W pewnym zakładzie we Wrocku wypalili ramę i pokryli "lakierem młotkowym". Kiedy wydali mi paszport na Zachód pobiegłem na Polibudę. Niestety, moja maszyna była nadal w rozsypce. Wyjechałem z Polski. W Wiedniu zacząłem pisać na maszynie, która nikomu nie była potrzebna. Stała po prostu w moim pokoju na stoliku. Taśma była sucha, ale czcionki były w miarę ostre, niezjechane i tak dało się coś wystukać :) 2023-03-14 18:02:53 (3 lata temu)
do Neo[EZN]: Za szybki byłeś w pisaniu. Niestety konstrukcja tych maszyn nie pozwalała wprawnym maszynistom (tak wiem głupio brzmi) przekraczać ograniczenia mechaniczne urządzenia. Miały swego rodzaju limit znaków na minutę. Dużo niższy niż późniejsze elektryczne wersje. A kto pamięta maszyny do pisania, w których wprowadzało się cały wiersz (na wyświetlaczu), i dopiero po zatwierdzeniu cały ten wiersz był drukowany? Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: orto 2023-03-14 22:15:04 (3 lata temu)
do Wacław Grabkowski: Czyli poniemiecka maszyna przepadła? 2023-03-14 23:48:43 (3 lata temu)
do ylooC: A no właśnie. Trochę wytrenowałem się w pisaniu na klawiaturze przepisując z czasopism (Tajemnice Atari i Bajtek) programy na Atari Basic (czasem to było kilkaset linii) - to było fajne, przepisywało się coś o czym na początku nie miało pojęcia a potem była "magia" po wpisaniu RUN :) 2023-03-14 23:51:40 (3 lata temu)
do Neo[EZN]: Tak, po powrocie do Polski już nie zaglądałem na Politechnikę. 2023-03-15 08:42:22 (3 lata temu)
|
|
Na stronie od 2009 czerwiec
16 lat 10 miesięcy 17 dni |
Wrocławska Drukarnia Naukowa została powołana do życia w czerwcu 1945 r. przez Pełnomocnika Rządu, ówczesnego rektora Uniwersytetu i Politechniki Wrocławskiej prof. dra Stanisława Kulczyńskiego z przeznaczeniem na potrzeby tworzącego się wrocławskiego środowiska naukowego. W chwili obecnej znajduje się przy ulicy Lelewela 4.
Strona internetowa drukarni :
Wrocławska Drukarnia Naukowa Polskiej Akademii Nauk drukowała czasopisma i książki od 1946 do 2019 r.
W 2019 r. złożono wniosek o likwidację spółki i rozpoczęto sprzedaż maszyn. Już wcześniej wynajmowane innym firmom pomieszczenia stały się jedyną działalnością drukarni.