|
starsze nowsze oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 10 głosów | średnia głosów: 5.92
1938 , "Capitol", pierwsze kino w Stargardzie SzczecińskimSkomentuj zdjęcie
|
26 pobrań 2858 odsłon 5.92 średnia ocen Poprzednie i następne zdjęcia † Yanek Obiekty widoczne na zdjęciu
Kino Capitol więcej zdjęć (3) Zbudowano: 1938 Zlikwidowano: 1965? Dawniej: Bahnhofstrasse 11 Stargardzkie kino „Capitol”, zbudowane przez Otto Wernera w 1938 roku, można uznać za logiczną kontynuację jego architektury kinowej. Projekt antycypuje architekturę lat 30. XX wieku dzięki trzeźwej i chłodnej fasadzie, która podkreśla pion. Jednak podobnie jak „Filmtheater am Friedrichshain”, zrealizowana budowa wyglądała jak historyzująca budowla świątynna. Dwupiętrowe kino z 939 miejscami wzniesiono na planie wydłużonego piętra. Szeroki na 18 m front wejściowy został podzielony na całej szerokości pięcioosiowym portykiem, który dominował w dolnej jednej trzeciej elewacji głównej i przez środkowe trzy osie, z których jedna prowadziła do kina. Dwie górne trzecie fasady zastąpiono siedmioma przepruto wąskie, wysokie prostokątne okna. Zwieńczeniem był trójkątny szczyt. Ścianę boczną, która nie łączyła się z sąsiednim budynkiem, przepruło na piętrze niezwykle duże łukowate okno. Dzięki planowi piętra i historyzującemu wyglądowi, Otto Werner przedstawił kolejny przykład swojej antycznej architektury w tym kinie, które wyraźnie pokazuje podobieństwa do „Filmtheater am Friedrichshain”. Wyraźnie widać jednak silny wpływ architektury nowoczesnej, co wskazuje nie tylko na kunszt, ale także na elastyczność architekta. został przebity na piętrze przez niezwykle duże łukowate okno. Dzięki planowi piętra i historyzującemu wyglądowi, Otto Werner przedstawił kolejny przykład swojej antycznej architektury w tym kinie, które wyraźnie pokazuje podobieństwa do „Filmtheater am Friedrichshain”. W.S
Ze wspomnień Joachima Stampy "Na koniec tego rozdziału pozostaje mi tylko opowiedzieć o wieczorze baletowym z rodzeństwem Hedi i Margot Höpfner. Mimo wielkiego wysiłku prawie by się nie odbył! Właściwie to nie był wieczór baletowy, ale poranek. Na ogół trudno było skierować do Stargardu dwie znane wówczas na całym świecie siostry. Oprócz miłej opłaty dla siebie i pianisty, trzeba było spełnić wszystkie rodzaje warunków, od wyszkolonych garderobianych po kolorowe reflektory. Zgodnie z naszym planem występ miał się odbyć w kinie „Capitol” przy Bahnhofstrasse, bo tam najłatwiej było uzyskać efekty świetlne i związane z tym zaciemnienie. Z Teatrem Miejskim ( Stadttheater na ul. Krzywoustego) prywatnej restauracji w holu, byliśmy skłóceni, a tamte dwie panie mogły połamać sobie karki i nogi na scenie. Aby uniknąć wszelkich trudności, wysłałem artystom plan sceniczny, uzyskałem akceptację i byłem w dobrym nastroju. Wyjaśniłem też kwestię reflektorów. Ale kiedy nadszedł czas, nic nie działało. Nie mam reflektorów, fortepianu, świateł, wieszaków na ubrania do tańca. Właściciel kina nagle odmówił usunięcia ekranu, przez co scena praktycznie nie nadawała się do użytku. Były tam tylko dwie garderobiany, które wypożyczyliśmy ze szczecińskiego Teatru Miejskiego. Potem, kiedy tancerze przybyli i wszystko zobaczyli, tego, co wcześniej zatwierdzili, odmówili wykonania. Zamiast występu woleliby dopłacić nam za nasze straty i wydatki. Ale to nam nie pomogło, ponieważ występ był wyprzedany. O wpół do dziesiątej nadal nie osiągnęliśmy porozumienia. Wszystkie siły odeszły ode mnie. Wtedy przyszła mi do głowy zbawienna myśl, żeby obejść się bez reflektorów w naszej zwykłej auli Liceum (Park 3 maja). Obie panie obejrzały pobliski budynek i zaakceptowały przeprowadzkę. Podczas gdy goście naszego poranka, którzy w międzyczasie przybyli wypełniając sale, zostali poinformowani o utrudnieniach i przekierowani. Nowy start został przesunięty na godzinę 12.00, a wszystkich widzów w odpowiednim czasie zaproszono na widownię w liceum. To spowodowało wiele złej krwi w tamtych czasach! Obaj tancerze przenieśli się do klasy jako szatni. Dwie garderobiany prasowały tak że tylko dymiło, publiczność stała po sali i na korytarzach i dawała upust swojemu niezadowoleniu w najbardziej treściwych minach. To była wzruszająca atmosfera! Ale kiedy wszędzie zapalono światło, kiedy pianista usiadł przy naszym fortepianie i dwie panie ustawiły się w szeregu do pierwszego tańca, cała ciemność zniknęła, a piękność obu sióstr w pięknie ich tańca sprawiła, że ponure twarze znów się rozjaśniły. Mimo wszystkich trudności ten taneczny poranek, zakończony „Kaiserwalzerem”, był cudowną, niepowtarzalną przyjemnością." Ze wspomnień Lisy Korth, zam. Pyrzyce, Otto-Weddigen-Strasse 4 (Weinbergstrasse 4) Podczas ucieczki z Pyrzyc 3 lutego 1945 roku trafiliśmy do Stargardu. Tu, jak wielu innych pyrzyczan, zostaliśmy tymczasowo ulokowani w kinie przy ulicy Wyszyńskiego (Bahnhofstrasse). Nie było to zakwaterowanie w normalnym rozumieniu tego słowa. Wszyscy uciekinierzy siedzieli w ławkach, tak jak przyszli. Dopiero później zostaliśmy rozdzieleni do innych miejsc. Dworzec był przepełniony uchodźcami z okolicznych wsi i miasteczek Pomorza Tylnego, ale takže z Prus Wschodnich. Niemal nie dało się przejść. Jeździły jeszcze pociągi i dwa dni później udało nam się wydostać ze Stargardu składem towarowym. Po drodze przeżyliśmy bombardowanie Szczecina. Samoloty przelatywały nad naszym pociągiem. Myśleliśmy ze strachem, że spotka nas taki sam los jak uchodźców w Dreźnie*. Musieliśmy odjechać jeszce kilka kilometrów od Szczecina i tam się pociąg zatrzymał. Ruszyliśmy gdy skończył się atak i już bez przeszkód dotarliśmy w nocy do Stralsundu. Tam dowiedzieliśmy się z radia, że dzień po naszym odjeździe zbombardowany został dworzec w Stargardzie i kino. Oba te miejsca były pełne uciekinierów czekających na dalszy transport. Miasto było bowiem głównym węzłem kolejowym. *wspomnienia Pani Lisy zostały spisane w 1995 roku, stąd pewnie pojawia się nawiązanie do słynnego bombardowania Drezna przez aliantów gdyż było ono przeprowadzone 13-14 lutego, a więc ok. 10 dni później - zródło FB: Stargard in Pommern (Wojtek W.S) ul. Wyszyńskiego Stefana, kard. więcej zdjęć (269) Dawniej: Bahnhofstrasse, Józefa Stalina, Buczka Mariana Otwarta w 1856 r Przy liczącej 24 numery ulicy zlokalizowane były zakłady i punkty handlowe o różnorakiej działalności (m.in. zakład elektryczny, sklep kolonialny, apteka, zakład szklarski, zegarmistrz, restauracja, zakład fryzjerski). Ulica Bahnhofstr. jako pierwsza w Stargardzie została zelektryfikowana. Uwagę widza zwraca infrastruktura: okazałe słupy elektryczne, lampy, skrzynka pocztowa i liczne szyldy reklamowe. |