|
starsze nowsze oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 2 głosy | średnia głosów: 6
2015 , Zaniedbany dwór w JabłowieSkomentuj zdjęcie |
2 pobrania 758 odsłon 6 średnia ocen Poprzednie i następne zdjęcia Kubekk Obiekty widoczne na zdjęciu Dwór w Jabłowie więcej zdjęć (8) Zbudowano: 1860 W 1458 r. Jabłowo należało do wojewody pomorskiego Jana z Jani.
Około 1661 r. król Jan III Sobieski podarował wieś Samuelowi Czarlińskiemu, sędziemi ziemskiemu.
W połowie XVIII w. majątek został przekształcony w dobra rycerskie.
Od ok. 1780 przez blisko 100 lat majątek pozostawał w rękach rodziny Jackowskich. W 1883 r. został wystawiony na sprzedaż poprzez licytację, a oddany został w administrację p. Wejherowi z Grudziądza.
W 1862 r. Hiacenty Jackowski, ówczesny właściciel Jabłowa, został przywódcą pomorskiej organizacji powstańczej w powstaniu styczniowym. Został on pochowany w zbudowanym kosztownie i gustownie mauzoleum, znajdującym się u stóp góry pod kościołem. Wraz z nim pochowana tam została jego żona Konstancyna z Grąbczewskich Jackowska i ich syn Teodor Jackowski – który był dziedzicem majątku po swoim ojcu.
Po nieudanym powstaniu starogardzkim w 1846 r. Jackowskim skonfiskowano cały majątek, ale ci chytrze wydali córkę za zaprzyjaźnionego Niemca, Herzberga (von Hertzberga). Z kolei córka Herzbergów wyszła za Polaka Koralewskiego i pałac na powrót wrócił do istniejącej gdzieś tam w umysłach patriotów macierzy.
Dnia 1 kwietnia 1884 roku majątek jabłowski kupił Pan Herman Kumm.
W 1886 r. jako właścicielka Jabłowa wymieniana jest P. Swinarska. A majątek zostaje wystawiony na sprzedaż 21 października.
Komisja kolonizacyjna wykupiła Jabłowo w 1887 r.
W 1891 r. dobra Jabłowo nabył na subhaście p. Herzberg. Rodzina von Hertzbergów oprócz Jabłowa posiadała pałace w Nowej Wsi Rzecznej, Owidzu, Borkowie i Morzeszczynie. Jako właściciela Jabłowa z Herzbergów (Hertzbergów) wymienia się Ludwiga von Hertzberg, zwanego Fricem, który był również wójtem. Zapisał się on bardzo pozytywnie w pamięci ludzi. W okresie międzywojennym, aby umocnić swoją pozycję jako właścicieli Jabłowa, von Hetrtzebrgowie wydali najstarszą córkę Anninę za pochodzącego z Poznańskiego Piotra Feliksa Koralewskiego, wiceministra w polskim rządzie. W 1932 r. z tego związku urodził się jedyny syn Zygmunt Karolewski, który zmarł w Sopocie w 1968 roku.
W 1928 r. jako właściciela wymienia się Wacława Nagórskiego. W tym też roku majątek trafił na listę rady ministrów, w której wymienia się nieruchomości ziemskie, które podlegają przymusowemu wykupowi. Jednak z opisu przytoczonego poniżej wynika, iż Jabłowo nadal należało do Hertzbergów.
„W 1939 r. dobra jabłowskie zajmują miejscowi hitlerowcy. Gdy główny zarządca (Treuhander) dóbr jabłowskich ujrzał na fontannie przed pałacykiem wykonane z kamienia polskie orły, w szale wściekłości zaczął do nich strzelać. Koralewski do końca wojny przebywał w Stutthofie. Gdy wywieziono go do obozu, Anninie wraz z rodzicami – starymi von Hertzbergami kazano wynieść się na poddasze swojego do niedawna pałacu, gdyż przesiąkli polskim duchem. Takie traktowanie przez Niemców nie mieściło się w normach, które wyznawał były pruski generał Fridrich von Hertzberg. Cały czas powtarzał, że to musi być jakaś pomyłka, że nie można tak traktować pruskich podanych, którzy przez całe życie nie splamili swojego honoru. To tylko wywoływało uśmiech na twarzach hitlerowców. Jego serce nie wytrzymało i 6 czerwca 1940 r. zmarł w starogardzkim szpitalu. Jeszcze w czerwcu tego roku jego żona, córka szwajcarskiego arystokraty Margarita Veuve wyjechała na południe Niemiec, gdzie mieszkały pozostałe jej dzieci. W Jabłowie została jedynie Annina Koralewska-Hertzberg, której po śmierci ojca i wyjeździe matki rozporządzeniem władz hitlerowskich odebrano Jabłowo i wypędzono nawet z dworskiego strychu”.
W 1945 r. we dworze powstał PGR. Około 1970 r. dwór wyremontowano. Powstało tu przedszkole i mieszkania. W 1978 r. w dworze miał miejsce pożar. Po nim dwór przeszedł kapitalny remont.
„Niestety, w latach stanu wojennego obiekt zaczął biedować, a za czasów wybitnego ekonomisty Leszka Balcerowicza nie tylko w sensie przenośnym go zamurowało. W 1995 roku znajdował się pod opieką Konserwatora Zabytków, co wiele nie znaczyło, może jedynie to, że nie można go było rozebrać albo przewieźć w całości na przykład do USA. Dworek wyraźnie już się rysował, co oznacza liczne spękania. W budynku było zimniej niż na dworze, o czym świadczyła para osiadła na szybach okien na zewnątrz. Z drzwi dworku zapomniano zdjąć tabliczki z napisami: „Dom Kultury” (nie istniał od 1975 roku), „Biblioteka” (nie istniała od 1990 roku) i „Przedszkole” (nie istniało od 1994 roku). W okresie PRL-owskiej prosperity w dworku istniał pierwszy w Polsce PGR-owski dom kultury. Ostatnią sztuką, jaką odegrał zespół teatralny z tego domu kultury, był znany polski horror o myszach, które zjadły Popiela."
Źródło: /p>ul. Starogardzka więcej zdjęć (8) |