|
starsze nowsze oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 0 głosów | średnia głosów: 0
16 marca 1956 , Pogrzeb Bolesława Bieruta. Uroczystości żałobne na placu Defilad. Z serii zdjęć do fotoreportażu "Śmierć komunisty", "Świat" 1956, nr 13 (25 marca). |
Cenna fotografia - chyba jedyny wizerunek kamienicy Chmielna 37. 2024-08-10 14:03:12 (rok temu)
|
|
Na stronie od 2019 luty
7 lat 2 miesiące 20 dni |
Bolesław Bierut zmarł „nagle” 12 marca 1956 roku w Moskwie. Dokładnie o godzinie 23.35. „Nagle” bo w przeciwieństwie do przywódców wrogiego obozu kapitalistycznego o naszych głowach państw i partii media raczej nie informowały. Zmarł w mieście i miesiącu w którym zmarł Stalin. To było zaskoczenie dla wielu rodaków na tyle silne, że zachowania niektórych do dziś budzą zdziwienie czy uśmiech na twarzy. Wstrzymano druk porannych gazet by prawidłowo zredagować a pierwsze artykuły jakie opisywały to wydarzenie przypomniały, że w ostatnia drogę wyruszył z Moskwy z Sali w której 30 lat wcześniej żegnano innego „wybitnego” rewolucjonistę – Feliksa Dzierżyńskiego. Trumna z Bierutem przyleciała na warszawskie Okęcie i została przewieziona do najważniejszego budynku w Polsce – budynku KC PZPR. Ciało zmarłego wystawiono na katafalku w dniu 14 marca w środę od godziny 17.00 do 23.00 oraz w czwartek 15 marca w godzinach 8.00 – 23.00. Ówczesne media nie tylko partyjno – rządowe ale także zagraniczne pisały że do pożegnania Prezydenta Polski ustawiła się najdłuższa kolejka w Polsce. Początek był na warszawskim Solcu, długość kolejki oscylowała w granicach 2-3 km a średni czas oczekiwania na wejście do budynku to minimum 3 godziny. Standardem było 5 – 6. Oczywiście kolejki stały całą dobę czekając na otwarcie komitetu. W Alejach zatrzymywały się tramwaje z których motorniczych przepuszczano bez kolejki by mogli pożegnać „wodza”. ZA mostem Poniatowskiego zorganizowano specjalny parking dla furmanek, którymi przyjechali mieszkańcy wsi chcący uczestniczyć w pożegnaniu. Pojawił się całkiem poważny pomysł by zwłoki Bieruta przenieść do planowanego panteonu działaczy rewolucyjnych na terenie warszawskiej Cytadeli. Pomysł upadł bo śmierć Bieruta była śmiercią polskiego stalinizmu i zaczęto odchodzić od realizacji takich i im podobnych idei. Ostatni żegnający opuścili gmach KC o 7.00 rano 16 marca. O godzinie 11.00 w całym kraju zawyły syreny i wstrzymano ruch na 3 minuty. Czarną metalową trumnę wyniesiono z gmachu partii i z wolna kondukt ruszył na plac pod Pałacem Kultury. Pochód otwierały sztandary KC, KW oraz stronnictw politycznych, potem były wieńce, kwiaty i orkiestra wojskowa. W pochodzie uczestniczyło sześć kompani Wojska Polskiego w galowych strojach. Były też poduszki a na nich odznaczenia Bolesława Bieruta. Trumna jechała na lawecie zaprzężonej w sześć koni. Aleje Jerozolimskie ozdobione były czarnymi flagami z krepą na latarniach. Po dotarciu na plac przed PKiN trumnę zdjęli z lawety generałowie i złożyli na czerwonym katafalku. Trumnę przykryto polską flagą. Pochód z budnyku KC do placu trwał około 45 minut. O godzinie 12.00 rozpoczął się wiec. Wstrzymano pracę w zakładach pracy. Na wiecu przemawiali miedzy innymi : Aleksander Zawadzki, Józef Cyrankiewicz, Nikita Chruszczow. O godzinie 13.00 zabiły dzwony. Była to umowa pomiędzy władzami a kościołem. Po wiecu kondukt ruszył na warszawskie Powązki. Trasa wiodła ulicami: Marszałkowską, placem Dzierżyńskiego /Bankowym/, Nowotki /Andersa/, Mickiewicza do placu Komuny Paryskiej /Wilsona/ a następnie ulicami Krasińskiego do Powązkowskiej i samych Powązek. Czas tego przemarszu oscylował wokół 3-4 godzin. W kondukcie – pochodzie uczestniczyły setki tysięcy osób. Trasa zabezpieczona była kioskami z napojami oraz transportem, który po zakończeniu uroczystości miał pomóc w transporcie uczestników pożegnania. W tym dniu jak wcześniej napisałem podczas wiecu nie pracowano w całym kraju a w Warszawie cały dzień. Sama śmierć Bieruta była pożywką dla wielu teorii dotyczących tak przyczyn jak i miejsca zgonu oraz jemu podobnych – Dymitrow czy Gottwald. Bierut spoczął na warszawskich Powązkach w alei zasłużonych w jednym w największym chyba do dziś grobowcu.