|
starsze nowsze oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 4 głosy | średnia głosów: 6
Lata 1940-1943 , Ulica Szeroka.Skomentuj zdjęcie
|
1 pobranie 386 odsłon 6 średnia ocen Poprzednie i następne zdjęcia labeo7 Obiekty widoczne na zdjęciu ul. Szeroka (nie istnieje) więcej zdjęć (53) Szeroka, zwana także ulicą Żydowską – a Jidn gas – nazwy tej używali jeszcze przed II wojną światową żydowscy mieszkańcy miasta, stanowiła jedną z centralnych ulic, nie tylko Podzamcza, ale w ogóle miasta od XVI w. – niestety, o tym dzisiaj zdają się nie pamiętać nawet lokalni historycy. To właśnie tędy przebiegał historyczny trakt, zaczynający się od Starego Miasta i biegnący na Ruś, do Włodzimierza Wołyńskiego oraz na Litwę, przez Podlasie, w kierunku Brześcia. Dlatego też od Szerokiej odbiegała ulica Ruska. Dopiero w XIX w. i to w zasadzie w drugiej połowie tego wieku większego znaczenia nabrała rozbudowująca się ulica Lubartowska, która w miarę modernizacji tej części miasta przejęła rolę głównej arterii wylotowej z Lublina na północ. Do tego czasu oraz do momentu powstania targu na Podzamczu, co nastąpiło w latach 70. XIX w., Szeroka stanowiła centrum handlowe i administracyjne Żydowskiego Miasta, a jednocześnie była częścią handlowego city dla całego Lublina. Kwestia targu na Podzamczu też jest interesująca. Czy ktoś z dzisiejszych mieszkańców miasta wie, pamięta, że targ ten nosił do 1939 r. oficjalną nazwę Targ Żydowski. Targ Polski, na którym nie brakowało również i handlarzy żydowskich, ale bardziej elegancki, mieścił się za Ratuszem, tam gdzie dzisiaj stoi Pomnik Ofiar Getta i gdzie pustką straszy obiekt dawnej kawiarni „Pod Arkadami”, w której pomieszczeniach znajdowały się przed wojną jatki z koszernym i niekoszernym mięsem. Znany nam dzisiaj targ na Podzamczu był przeważnie żydowski i jak można dowiedzieć się z relacji handlowano na nim gorszym towarem, przeznaczonym dla biedniejszych warstw ludności. Tysiące przeszkód i nieprzyjemności czekają na miejskiego turystę przy przejściu przez Miasto Żydowskie. Pomimo chodników asfaltowych, nawet podczas trwałej pogody trudno jest tu przejść, jak to mówią – suchą nogą – brak systematyczności, porządku, poszanowania cudzej własności i praw przyzwoitości – a nawyknienie do krańcowego niechlujstwa i samowoli, na każdym kroku uwydatnia się na mieszkańcach tej części miasta: na tretoarach zatamowane przejście: – znaczna liczba nosiwodów z kubłami uwija się bezustannie, małe dzieciaki obnażone leżą w poprzek chodników lub też obierają je sobie na miejsce zabawy. Handlarki stoją lub chodzą z różnemi sprzętami i naczyniami napełnionemi pieczywem lub suchemi produktami, inni stoją po kilka lub kilkanaście osób szwargoczą, kłócą się lub handlują: – przy studniach nieustannie bitwa i zbiegowisko: – ze sklepów na ulicę powystawiane stołki, ławki, worki i różne rupiecie: – tam znów na środku chodnika stoi waga z olbrzymiemi worami mąki otoczona tłumem zamączonych tragarzy, gdzie indziej sągi drzewa: – ze sklepików bezwzględnie na przechodzących, wylewają wprost na chodnik nieczystości lub wyrzucają śmiecie: – a żadną miarą nikt ci się z drogi nie usunie, każdy cię szturchnie i nawet zawala ubranie; słowem pragnąc przebrnąć przez Szeroką ulicę, czy to chodnikiem, czy środkiem zawalonym wozami i brykami, potrzeba wiele czasu i narażenia się na okułakowanie boków i zniszczenie porządnego ubrania. Z pierwszego przewodnika po Lublinie Seweryna Sierpińskiego z 1839 r. |