Forum Skyscrapercity, zdjęcie 1300px:
Duże zdjęcie - link bezpośredni:
Blog: Miniatura podlinkowana do dużego zdjęcia na fotopolsce:
Duże zdjęcie: link do zdjęcia:
Miniatura: link do miniatury:
wrzesień 2009 , Ciekawostka: podziemny zbiornik na paliwo, prawdopodobnie do rezerwowego agregatu prądotwórczego, którego postument dojrzałem w jednym z pomieszczeń. Widać nieskuteczną pracę pozyskiwaczy złomu. Czy w tym roku złomiarze uporają się z nim? Trochę to smutne, bo np. w Republice Czeskiej większość fortyfikacji jest niemal niezmieniona od czasu wojny, co zresztą przysparza obecnym właścicielom turystów. Takie podziemne magazyny atomowe byłyby niezłą atrakcją dla przyszłych pokoleń.
Dnia 26 lutego 1965 r. na terenie poligonu wojskowego w Drawsku (dokładnie w miejscowości Karwica) odbył się pokaz odpalania rakiet, nazywanych wówczas operacyjno - taktycznymi, mającymi z założenia przenosić głowice z bronią nuklearną. Ćwiczenia odbywały się w obecności wysokich oficerów Układu Warszawskiego (całością dowodził szef Sztabu Generalnego AR gen. armii Paweł Batow, zaś stronę polską reprezentował gen. brygady Tadeusz Hupałowski, z-ca Głównego Inspektora Obrony Terytorialnej). Akcja poprzedzona była dużym przygotowaniem: zaangażowana była radziecka marynarka wojenna i lotnictwo, które przetransportowały głowice, a same rakiety dostarczono z ZSRR specjalnym transportem kolejowym.
Całość wypadła fatalnie, zawiodło właściwie wszystko, najdosadniej ujął to jeden z radzieckich oficerów: ”wakrug sławiańskij bardak”. Postanowiono zatem, że rakiety z bronią jądrową muszą się znajdować na terenie Polski. W 1967 r. podpisano stosowne porozumienie międzyrządowe, choć przygotowania (np. znalezienie lokalizacji dla przyszłych jednostek) trwały już od roku. W podpisanym przez ministrów obrony Polski i ZSRR - Spychalskiego i Greczkę dokumencie, ustalono trzy lokalizacje, w których postanowiono wybudować magazyny amunicji jądrowej (głowic rakietowych i bomb lotniczych). Amunicją tą planowano uzbrajać polskie jednostki lotnictwa i artylerii rakietowej, położone w różnych częściach Polski, co było wyrazem pewnej nieufności wobec polskiego sojusznika i formą radzieckiego monopolu na broń atomową.
Jedną z wybranych lokalizacji na magazyn nuklearny było odludne miejsce, położone wśród pojezierza Łagowsko- Lubuskiego, w pobliżu miejscowości Templewo, a najdokładniej mówiąc, koło niewielkiej osady o nazwie Templewko, sąsiadującej z pobliskimi jednostkami Północnej Grupy Wojsk Radzieckich w Wędzrzynie i Kęszycy Leśnej. Budowę magazynu rozpoczęto w 1967 r. wg projektu i wyposażenia technicznego dostarczonych z ZSRR. Obiekty budowane przez polskie, wojskowe bataliony budowlane, przekazano wojskom radzieckim 30 stycznia 1970 r.
Na temat magazynu koło Templewa rozmawiałem w 2009 r. z poznanym na Ziemi Lubuskiej historykiem wojskowości, Januszem Molke z Warszawy, który barwnie przekazał mi interesujące informacje o obiekcie i jego ochronie: w kompleksie strzeżonym trzema rzędami ogrodzenia (zwanymi z rosyjska- zonami), transzejami i stanowiskami strzeleckimi, stacjonowała jednostka wojska w sile mniej więcej batalionu, a w samym obiekcie, obok dwóch podziemnych zespołów magazynowych, były budynki koszarowe, administracyjne, garaże i zaplecze aprowizacyjne. Całość strzeżona była przez specjalną jednostkę Specnazu, także penetrującą okolicę poprzez siatkę informatorów. Utajnienie było tak dalekie, że najbliżsi mieszkańcy o istnieniu magazynów dowiedzieli się dopiero w latach 90. (po odejściu wojsk Federacji Rosyjskiej w 1993 r. obiekt przejęło Wojsko Polskie, trzymając go do 2000 r.). W templewskim magazynie znajdowało się z zasady 60 nuklearnych ładunków bojowych (44 rakietowe głowice i 16 bomb lotniczych, o różnej sile rażenia- łączna moc zgromadzonej broni wynosiła przeszło 57 tys. kT (dla porównania, bomba zrzucona na Hiroszimę miała moc 15 kT).
Z zespołu magazynowego pozostało niewiele, wszystkie obiekty naziemne zostały zburzone, a gruz rozkruszony, podziemne- ogołocone ze wszystkiego, co tylko można było wyszabrować. Na zachowanych zdjęciach z końca lat 90. , vide-----> www.miejsca.com/sulecin-baza widać jeszcze ogromne wrota stalowe zamykane siłownikami, bogate wyposażenie wnętrz, ciągnące się kilometrami rzędy ogrodzeń itd. Za parę lat z magazynów prawdopodobnie nie pozostanie nic i zakryje je wszędobylska przyroda. Dojazd jest możliwy z dwóch miejsc: w samym Templewie, jadąc w kierunku Sulęcina, należy jechać w lewo, w kierunku osady Templewko i dalej na „niucha” kierując się leśnymi brukówkami do betonówek, które doprowadzą pod obiekt. Drugim sposobem jest skręcenie w miejscowości Grochowo, za kościołem (na tej samej, sulęcińskiej trasie, za Templewem) w lewo, w kierunku miejscowości Wielowieś, i po przejechaniu ok. 5 km, należy skręcić w lewo, brukówką w las. Kto ma nosa, trafi łatwo.