Forum Skyscrapercity, zdjęcie 1300px:
Duże zdjęcie - link bezpośredni:
Blog: Miniatura podlinkowana do dużego zdjęcia na fotopolsce:
Duże zdjęcie: link do zdjęcia:
Miniatura: link do miniatury:
Ruiny młyna wodnego typ amerykański z 1843 roku. Historia młynów na Wrotkowie, sięga roku 1501 kiedy to za zgodą króla Aleksandra Jagiellończyka, miasto Lublin mogło wykupić młyn od szlachcica
Andrzeja Sadurskiego. 65 lat później burmistrz lubelski Maciej Kasprowicz, dostaje zgodę od króla Zygmunta Augusta na rozbudowę młyna przy Stawie Wrotkowskim ,tak by posiadał trzy koła młyńskie do produkcji mąki.
Interesujące są kwestie finansowe, znajdujemy je w starych dokumentach, mianowicie, ówczesny właściciel otrzymał „korzystanie na prawie dożywotnim ze wszystkich dochodów i pożytków z młyna tego pochodzących.
W ciągu pierwszych dziesięciu lat po wybudowaniu Kasprowicz będzie miał wszystkie miary zbożowe; po dziesięciu latach – trzecią miarę, król zaś i starosta – dwie miary; na reparację młyna król lub starosta obowiązują się dawać dwa grosze, a młynarz trzeci grosz; do naprawy spustu starosta lub podstarości winni przykładać się suis sumptibus, aby zawsze był dostateczny spływ wody na trzy koła młyńskie. Po śmierci Kasprowicza i jego żony król wypłaci sukcesorom zapisaną na młynie sumę i stanie się jego właścicielem”.
Na początku XIX wieku, lubelskie młyny przeżywały swój renesans, wznoszono młyny parowe oraz modernizowano technologie tradycyjnych młynów wykorzystujących siłę rzeki. Wrotków liczył prawie 70 gospodarstw i był niewielką rolniczą wioską. Najważniejszą inwestycją stało się wybudowanie w 1843 roku, nowoczesnego młyna typu amerykańskiego gdzie do mielenia ziaren używano twardych betonowo kwarcowych kamieni i centralnego napędu. Dzięki takiemu zastosowaniu oraz dużej sile rzeki Bystrzycy, otrzymano wysoką wydajność przy dobrej segregacji ziaren. Wówczas był to pierwszy taki młyn w regionie. Z czasem amerykański system mielenia modernizowano, siłę rzeki zastąpiono siłą pary, a później turbin elektrycznych. Z biegiem lat znaczenie młyna na Wrotkowie zaczęło maleć kiedy to w wchodząc w XX wiek Lublin wkroczył w erę elektryczności. Niewielki młyn nad Bystrzycą nie wytrzymał konkurencji z nowoczesnym młynem braci Krausse czy w 1927 roku młyna przy ulicy Wrotkowskiej.
Czasy drugiej wojny światowej nie oszczędziły zakładu, dzielnica Wrotków podczas wojennej zawieruchy wielokrotnie była doświadczana przez działania okupantów zarówno niemieckich jak i rosyjskich. Po wojnie budynek był w dobrej kondycji jednak w latach 50 tych po włączeniu wsi Wrotków do miasta, zmienił się charakter dawnej wioski. Okolice dawnego młyna amerykańskiego miały stać się sypialnią miejską (tu w latach 90 tych powstało osiedle Łąkowa czyli bloki przy ulicy Medalionów). Ważną zmianą było zasypanie wschodniego koryta rzeki Bystrzycy, tym sposobem młyn został odcięty od wody i zaczął popadać w ruinę. Obecnie budynek jest silnie zniszczony i grozi zawaleniem. Ciekawostką są stare cegły, z którego młyn został zbudowany, bowiem pochodzą one z cegielni (mieszczącej się niegdyś na Dziesiątej). Świadczy o tym sygnatura cegły FR czyli Fiodora Ryigiera hrabiego, generała rosyjskiego lub jego spadkobiercy, ówczesnych właścicieli wsi Dziesiąta, Wrotków i Zemborzyce. Źródło;