|
starsze nowsze oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 2 głosy | średnia głosów: 6
kwiecień 1946 , Wypalona skorupa domu "Pod Syrenami" na krótko przed częściową rozbiórką. Widok fasady od Marszałkowskiej.Skomentuj zdjęcie |
Dodane: 22 czerwca 2025, godz. 9:36:54 Źródło: Archiwum Państwowe w Warszawie Rozmiar: 2139px x 3212px
3 pobrania 279 odsłon 6 średnia ocen Poprzednie i następne zdjęcia verbensis Obiekty widoczne na zdjęciu Dom "Pod Syrenami" więcej zdjęć (10) Architekt: Józef Pius Dziekoński Inwestor: Stanisław Saydenbeuthel Zbudowano: ok.1900 Zlikwidowano: 1952 Po wojnie Warszawa zyskała plac, który zaburzył układ dwóch ulic – Pięknej i Koszykowej. Mowa tu o placu Konstytucji, który przy swej budowie, tak jak PKiN, pochłonął wiele przedwojennych kamienic Śródmieścia Południowego. Wśród wyburzonych kamienic była okazała budowla znajdująca się na rogu Pięknej (wtedy Piusa XI nr 27) i Marszałkowskiej 63, należąca do rodziny Seydenbeuthelów. Przypuszcza się, że autorem projektu był Józef Pius Dziekoński. Kamienica powstała pod koniec XIX w. i wyróżniała się hełmem, który wieńczył zaokrąglony narożnik domu oraz niezwykłą dekoracyjnością fasady. Bogactwo dekoracji aż przytłaczało: boniowanie, kolumny, pilastry, girlandy trzymane w pyszczkach przez bliżej niesprecyzowane stworzenia fruwające, kartusze heraldyczne z pustymi tarczami, gdyż właściciel szlachectwa nie posiadał, maski mitologicznych postaci, maski lwów zdobiące balkony, delfiny i morskie potwory. Nie zabrakło także uskrzydlonych syren z mieczami i tarczami, od których wzięła się potoczna nazwa domu. Całości dopełniała czerwona cegła klinkierowa. Ten przepych miał nie tylko cieszyć oko oglądającego, ale był sprytnym zabiegiem inwestycyjnym. Domy tego typu zaliczane były jako „pałacowe”, a instytucje kredytowe bardzo chętnie udzielały pod ich zastaw wysokich pożyczek. Mądrzy inwestorzy pożyczone pieniądze lokowali w budowę kolejnych kamienic i interes się kręcił zgodnie ze starym powiedzeniem, że „pieniądz robi pieniądz”. Jednym z takich inwestorów był właściciel domu pod syrenami - Stanisław Saydenbeuthel, który wybudował kilkanaście kamienic, mi.n. Marszałkowskiej 44a, Miodowej 5, czy Żurawiej 24. Część budynku przy Marszałkowskiej 63 zajmowała pensja Zofii Sierpińskiej. Na dole zaś mieścił się skład ogrodniczy Juliana Kuszewskiego, sklep Wedla i sklep z owocami Andrzeja Trefisza. Na rogu kamienicy siedzibę swoją miała cukiernia Kazimierza Ostrowskiego, której rozgłos przyniosły wypiekane na miejscu ponoć najlepsze babeczki śmietankowe w Warszawie. Były one tak popularne, że można je było kupić w innych lokalach warszawskich. Gratką dla klientów cukierni Ostrowskiego była możliwość obserwowania jak powstawały sławne wypieki, gdyż część sklepową od części produkcyjnej oddzielała szyba. Jak wyglądał proces opisuje Jerzy Majewski: „Kilku pracowników w białych kitlach przez cały dzień wałkowało kruche ciasto. Następnie kładło je do foremek, napełniało kremem, przykrywało drugą warstwą ciasta, układało na blachach i wsuwało do pieca. Po opieczeniu i wyjęciu foremek na tace, jeszcze gorące podawano do sklepu przez otwór w ścianie. Pracy piekarzy chętnie przyglądały się zwłaszcza kupujące w sklepie panie”. Produkcja wystawiona na widok publiczny wymagała nie tylko świetnej organizacji pracy, ale także zachowania czystości, by nie zrazić klientów obserwujących pracę cukierników zza szyby. Aby spotęgować wrażenie czystości ściany pomieszczenia wyłożono białą glazurą, a podłogę białą terakotą. Niestety kres tej popularnej cukierni przyniosła I wojna światowa. Sama kamienica pod syrenami przetrwała znacznie dłużej, bo do 1952 r. Dzięki mocnej konstrukcji i masywnym stropom na stalowych belkach kamienica ocalała z pożaru w czasie powstania warszawskiego. Po wojnie dom wyremontowano. Na parter wróciły sklepy, a do mieszkań lokatorzy. Nic nie stało na przeszkodzie, aby kamienica trwała nadal... poza, o ironio, planami działaczy Biura Odbudowy Stolicy, którzy już w kwietniu 1946 r. wydali na kamienicę wyrok. Ostatecznie poszła pod kilof przy budowie placu Konstytucji. ul. Marszałkowska więcej zdjęć (6873) Nazwa ulicy pochodzi od nazwy urzędu marszałka wielkiego koronnego Franciszka Bielińskiego[1], który bardzo zasłużył się osiemnastowiecznej Warszawie, a którego pałac stał przy historycznym początku ulicy, skrzyżowaniu z ul. Królewską. Fragment przy Ogrodzie Saskim przeprowadzono dopiero w okresie międzywojennym. Towarzyszyły temu duże protesty mieszkańców przeciwnych zmniejszaniu powierzchni parku, m.in. dlatego Marszałkowska w tym miejscu jest wygięta w łuk. Wytyczenie ulicy związane jest z powstaniem w latach 1766–1779 Osi Stanisławowskiej, wielkiego założenia urbanistyczno-ogrodowego Warszawy autorstwa króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, Jana Chrystiana Szucha i Fryderyka Augusta Moszyńskiego. Centrum miasta przeniosło się w okolice Marszałkowskiej z dwóch ważnych przyczyn, przede wszystkim z powodu budowy w latach 1844-1845 Dworca Wiedeńskiego przy skrzyżowaniu z Al. Jerozolimskimi. Drugą ważną kwestią była też budowa Cytadeli, po północnej stronie ówczesnego centrum, co wymusiło rozwój miasta w kierunku południowo-zachodnim. W drugiej połowie dziewiętnastego wieku, i początku dwudziestego ulica została prawie w całości zabudowana kilkupiętrowymi kamienicami, często bardzo okazałymi. Mieściło się tu wiele sklepów, restauracji, i innych punktów usługowych (w latach 30. XX wieku kilkanaście kin), ulica była bardzo ruchliwa. W latach 1938-1939 pod numerem 134 przy skrzyżowaniu z ul. Świętokrzyską wybudowano modernistyczny gmach Centrali PKO, zniszczony w 1944 podczas powstania warszawskiego. Straty wojenne W czasie drugiej wojny światowej, zabudowa ta została przez Niemców w dużej mierze zniszczona. Dewastacja rozpoczęła się we wrześniu 1939. Szczególnie ucierpiały w wyniku ostrzału artyleryjskiego i bombardowań lotniczych budynki Dworca Kolei Wiedeńskiej i znajdujące się naprzeciwko niego niewielkie kamieniczki Marszałkowska 104 i 106. Zbombardowana została też północna część ulicy, np. kamienica Marszałkowska 149, znajdująca się na rogu Próżnej, czy 153 – na rogu Królewskiej. Ruiny dworca i kilku zbombardowanych kamienic rozebrano jeszcze w czasie okupacji. Największe zniszczenia przyniosło jednak powstanie warszawskie i zniszczenia, a zwłaszcza podpalenia dokonane po nim. Niektóre kamienice, m.in. Pinkusa Lothego (Marszałkowska 100, na rogu Al. Jerozolimskich) i Marszałkowska 50 uległy zniszczeniu w trakcie walk lub bombardowań. Pozostałe gmachy podpalono w trakcie metodycznej dewastacji miasta. Ponadto wojna uniemożliwiła zabudowę narożnika Marszałkowskiej 135 i Świętokrzyskiej 46. Przed wojną mieścił się tam 1-piętrowy domek, który między 1938 a 1939 rozebrano pod nową – nigdy niezrealizowaną – inwestycję. W 1945 straty ulicy szacowano – być może zawyżając je – na 80% substancji. Według serwisu warszawa1939.pl ocalały przede wszystkim najwytrzymalsze kamienice budowane tuż przed wojną: Marszałkowska 8, 18, 56. Ponadto Niemcy nie zniszczyli budynków na południowym krańcu ulicy: 1, 2, 4, 6. Obronną ręką lub z niewielkimi uszkodzeniami wyszły z wojny kamienice Marszałkowska 17, 28/30, 41, 43, 45, 58, 62, 66 i 101 (tzw. willa Marconiego). Pożar zniszczył fasady kamienic 81 i 81a. Dewastacji i wypaleniu uległy gmachy Marszałkowska 47, 69 i 71 (do drugiego piętra), 81b i 83 (do pierwszego piętra), 85 (do drugiego piętra), 95 (do piątego piętra), 124/128 (do drugiego piętra) oraz willa pod nr 141. Ciężko uszkodzony został budynek nr 19 i Kościół Zbawiciela. Stał też całkowicie zrujnowany szkielet Centrali PKO (Marszałkowska 134). Podczas okupacji niemieckiej nazwę zmieniono na "Marschallstrasse". W 1941 niemiecki fotograf Hans Joachim Flessing wykonał w okupowanej ale nie zniszczonej jeszcze całkowicie Warszawie dużą ilość kolorowych fotografii Agfa, które znajdują się aktualnie w niemieckich archiwach państwowych. Znaczna ilość fotografii została wykonana na ul. Marszałkowskiej i stanowi unikalną dokumentację nieistniejących już luksusowych kamienic. Odbudowa Po wojnie w zachowanych parterach zniszczonych budynków uruchomiono liczne sklepy i punkty handlowe m.in. w budynku nr 119 mieściła się kawiarnia Cafe Fogg prowadzona przez Mieczysława Fogga. Ulica zyskała wówczas przydomek „parterowej Marszałkowskiej”. Dużą część fasad wypalonych budynków rozebrano z nakazu Biura Odbudowy Stolicy, nie licząc się z ich rzeczywistym stanem zachowania[2]. Parterowa Marszałkowska powstała głównie dzięki prywatnym funduszom. Jednak dla władz komunistycznych ulica w przedwojennej formie była głównie symbolem kapitalizmu. Ponadto, postanowiono poszerzyć ulicę z przedwojennych 26 do 60 metrów na odcinku między Piękną a Alejami Jerozolimskimi i aż do 140 metrów między Alejami Jerozolimskimi a Królewską. Oznaczało to rozbiórkę wszystkich obiektów pod adresami nieparzystymi wyższymi niż 65, włącznie z zabytkową willą Marconiego. W latach 1952–1954 poczyniono przygotowania pod budowę Pałacu Kultury i Nauki całkowicie zmieniając tym samym charakter tej części miasta. W 1954 poszerzono z kolei odcinek między pl. Konstytucji a Al. Jerozolimskimi. Jedynym przedwojennym budynkiem na tym odcinku ulicy po stronie nieparzystej została oficyna kamienicy nr 81, która dzięki rozbiórce frontu "wysunęła się do przodu". W południowej części wybudowano nowy plac otoczony przez socrealistyczne budynki zwane Marszałkowską Dzielnicą Mieszkaniową. Wymagało to dalszych wyburzeń. Rozebrano zdatny do naprawy gmach nr 47, a cofnięta w głąb posesji kamienica nr 45 została zasłonięta nowym gmachem. Z budynków 43, 60 i 62 skuto część detalu. Adaptowano na potrzeby MDM kamienice 56, 58, 60 i 62, wyrównując ich wysokość (58 nadbudowano o 3 piętra, 62 obniżono o 1 piętro). Władze czyniły utrudnienia przy odbudowie wysokich wież Kościoła Najświętszego Zbawiciela, odbudowano je dopiero w 1955. Pierwszym nowym budynkiem zrealizowanym po wojnie był gmach Ministerstwa Hutnictwa (obecnie siedziba sądów rejonowych), zwany "żyletkowcem" architekta Marka Leykama (Marszałkowska 82). W latach 1950–1953 zabudowano socrealistycznymi kamienicami południowy odcinek Marszałkowskiej (od placu Unii Lubelskiej do Wilczej). Pod koniec lat 1950. i w latach 1960. podejmowano też próby zabudowy odcinka Marszałkowskiej między Wilczą a Alejami Jerozolimskimi architekturą nowoczesną. Wschodnia pierzeja między Świętokrzyską a Królewską powstała w latach 1954–61 według projektu „Tygrysów” (Marszałkowska 136–40). W latach 1960–1969 zbudowano Ścianę Wschodnią – wschodnią zabudowę ulicy na odcinku od Alei Jerozolimskich do ul. Świętokrzyskiej. Wreszcie w 1972–1973 szwedzka firma Skanska zbudowała w narożniku Al. Jerozolimskich i Marszałkowskiej modernistyczny hotel Forum. W 1970 pod Marszałkowską na osi ulicy Złotej (w tamtym czasie – Kniewskiego) przebito tunel o długości 80 m do placu Defilad oraz przejście podziemne o długości 43 m[4]. W latach 90. przy ulicy powstały dwie stacje metra – A13 Centrum i A14 Świętokrzyska. W 2006 przeprowadzono rewitalizację na odcinku od pl. Unii Lubelskiej do pl. Zbawiciela. Obecnie planowana jest budowa Muzeum Sztuki Nowoczesnej w pobliżu Pałacu Kultury i Nauki. Do dziś niezabudowane są zachodnie (nieparzyste) odcinki ulicy między Al. Jerozolimskimi a ul. Królewską. |