Forum Skyscrapercity, zdjęcie 1300px:
Duże zdjęcie - link bezpośredni:
Blog: Miniatura podlinkowana do dużego zdjęcia na fotopolsce:
Duże zdjęcie: link do zdjęcia:
Miniatura: link do miniatury:
Przy okazji tych zdjęć z 8 piętra Okrąglaka, czyli tarasu na ostatniej kondygnacji, muszę podzielić się historią jak do nich doszło. Otóż nawet nie wiedziałem, że taras na 8 piętrze jest niedostępny. Po prostu wszedłem do windy i nie zaczepiany przez ochronę nacisnąłem guzik z numerem 8. Na 5 piętrze dosiadł się jakiś pan z teczką pod pachą, który chciał zjechać na parter, ale musiał mi towarzyszyć na 8 piętro. Wyszedłem z windy i szarpnąłem za drzwi na taras. Zamknięte. Pan zapytał czy jestem pracownikiem i czy mam kartę zbliżeniową do otwierania. Zrobiłem wielkie oczy i przyznałem, żem turysta. Na co pan: no to tam nie ma wstępu. Widząc moją zmartwioną minę rzucił okiem na zegarek i z uśmiechem oświadczył, że ma chwilę czasu to mnie wpuści i oprowadzi. No i stało się – mamy widoki z tarasu 8 piętra Okrąglaka. Tz. Będziemy mieli bo zacznę je wrzucać. Przy okazji mój przewodnik rzucił mi parę historyjek związanych z budynkiem. Min. o samobójcach, którzy skakali z klatki schodowej ( w sumie 19 takich przypadków), o zabezpieczeniach w postaci siatki zamocowanej na stalowych linach. Wspomniał, że po zamocowaniu siatki ostatnia samobójczyni tak niefortunnie (o ile takiego określenia można użyć) skoczyła, że stalowa lina podtrzymująca siatkę zdekapitowała jej głowę. No ale żeby było optymistycznie to nastrzelałem ponad 20 fot w tym kilka panoram. Takie historie napawają optymizmem, że jeszcze są sympatyczni ludzie, którzy pomagają fotopolanom w ich ciężkiej i niebezpiecznej pracy :)
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: uzup.
do Wiesław Smyk: Fajna historia. Tak, zdarzają się miłe chwile (niestety tych jest znacznie mniej niż tych niemiłych - przynajmniej u mnie). Ja nie zapomnę jak fotografowałem jedną budowę - wychodził z niej akurat jeden budowlaniec. Zobaczył że robię zdjęcia przez płot więc dał mi kask, zaprosił na plac budowy i powiedział że tak będzie lepiej robić zdjęcia. W Goerlitz trafiłem też na bardzo miłą panią która kiedy zobaczyła że robię zdjęcia jej kamienicy to zaprosiła mnie do środka a tam na ścianach pięknie wymalowane herby kilku landów - w tym Dolnego Śląska. Z panią nie szło się dogadać bo ona nie znała angielskiego ale coś tam udało mi się wydukać po niemiecku i podziękować za zaproszenie do środka.
do Wiesław Smyk: Bardzo miła i podnosząca na duchu historia. Znaczy nie część o samobójcach, tylko robi się ciepło na sercu, że jednak nie wszędzie fotograf i turysta jest intruzem. Podzielę się podobną, choć zdjęć z niej nie było, ale zaraz wyjaśnię dlaczego. Pod koniec lat 80 znalazłem się na stacji w Łupkowie. Dopadli mnie tam wopiści i najpierw byli sztywni, jak to wojsko, ale gdy już się wyluzowali, zaproponowali wycieczkę do tunelu kolejowego. Zdjęć, niestety, nie mogłem robić, ale dali popatrzeć na drugą stronę przez służbową lornetkę i pogłaskać służbowego psa :)
Uroczyste otwarcie Domu Towarowego Okrąglak nastąpiło w dniu 29 stycznia 1955 roku. Budynek zaprojektowany przez prof. Marka Leykama został wybudowany na miejscu przedwojennego Banku Cukrownictwa, u zbiegu ulic 27 Grudnia oraz Seweryna Mielżyńskiego.
Położony w ścisłym centrum miasta, blisko Starego Rynku i niedaleko dworca PKP. Ulica 27 Grudnia, prowadząca w kierunku Rynku, zamyka się placem Wolności, na którym otwarty został właśnie duży parking podziemny. W sąsiedztwie znajdują się znane ulice handlowe, m.in. Św. Marcin czy Podgórna, a także Teatr Polski.
Budynek posiada charakterystyczny kształt walca, osadzonego na węższej pierwszej kondygnacji, o wysokości 10 pięter - 8 pięter handlowych, dziewiąte piętro stanowi zewnętrzny taras, a dziesiąte kopuła dachowa. Całą środkową część wewnątrz budynku zajmuje unikalny system klatek schodowych, w formie cylindrycznej otwartej przestrzeni na całej wysokości budynku, otoczonej trzema skrzydłami krętych schodów prowadzących na każde piętro.
Uzupełnienie informacji o Okrąglaku z prasy lokalnej tamtych dni .
" Wstęgę na otwarciu Okrąglaka przecinano w obecności dyrektora PDT Czesława Kaźmierczaka , ministrów gospodarki i handlu , Minora i Kutina , sekretarzy partii i przewodniczącego WRN . Zaproszeni goście mogli w tym dniu podziwiać to czego nie było w żadnym innym sklepie w Poznaniu ; oszklone szafy i nowego typu lady , dające możliwości swobodnego oglądania towarów .
Dla klientów Okrąglak otwarto dzień później , w Dniu Handlu 29 stycznia. O godzinie 9.00 wlał się do sklepu ogromny tłum kupujących . Czekało na nich 400 sprzedawców i 82 stoiska .
W pierwszym dniu sprzedaży oferowano m.in. radia Syrena i Tatra . Rower Bałtyk kosztował 525 zło.Dostępne były motocykle SHL i Junak , szwedzkie maszyny do szycia , szwajcarskie zegarki Doxa , pochodzące z ZSRR i NRD aparaty fotograficzne.
Napór klientów tego dnia spowodował wiele zniszczeń . Mimo wcześniejszych zapowiedzi w gazetach , zrezygnowano z otwarcia Okrąglaka następnego dnia w niedzielę . Dzień ten musiano przeznaczyć na remont powstałych szkód .
W następnych latach , a był to czas centralnego rozdzielnictwa towarów PDT Okrąglak wyróżniał się lepszym niż inne sklepy zaopatrzeniem . Organizował tygodnie sprzedaży towarów zagranicznych np. był tydzień bułgarski , rumuński , enerdowski.
Tak jak dzisiaj dużą popularnością cieszyła się sprzedaż ratalna na książeczki ORS oraz kredyty dla młodych małżeństw .
Był też czas że w Okrąglaku funkcjonowała lista prezentów ślubnych dla nowożeńców .
Głos Wielkopolski
-----
Aktualnie Okrąglak pełni funkcje budynku biurowo - usługowego.
W zeszłym stuleciu tworzyła ona, wraz z ulicą Mielżyńskiego, Górną ul.Młyńską, stanowiącą przedłużenie Młyńskiej. Odcinek między trasą Czerwonej Armii a placem Młodej Gwardii otrzymał w roku 1891 nazwę ulicy Wiktorii. Chodziło o upamiętnienie imienia żony cesarza niemieckiego Fryderyka III, która w roku 1888 odwiedziła Poznań, zniszczony straszliwą powodzią. Po roku 1918 ulica Wiktorii została podzielona na dwa odcinki, Mielżyńskiego i Gwarną, z tym, że utrzymano w mocy dawną wspólną numerację domów. Gwarna miała swą nazwą wskazywać, że duży na niej ruch, ale nie należy z tym przesadzać, jako że ktoś z odwiedzających przedwojenny Poznań stwierdził nie bez racji, iż policjanci, a wyrażając się po poznańsku - stójkowi lub szkieły, stoją przy zbiegu ulic po to, by kierować brakiem ruchu. 15 lipca 1934 roku Gwarna została przemianowana na ulicę Bronisława Pierackiego, ówczesnego ministra spraw wewnętrznych, zamordowanego przez Ukraińców. Polacy upamiętnili ulicę imieniem patrioty i mecenasa kultury, Seweryna Mielżyńskiego, który właśnie tutaj w roku 1874 utworzył muzeum, nazwane jego imieniem.