Forum Skyscrapercity, zdjęcie 1300px:
Duże zdjęcie - link bezpośredni:
Blog: Miniatura podlinkowana do dużego zdjęcia na fotopolsce:
Duże zdjęcie: link do zdjęcia:
Miniatura: link do miniatury:
Fotokot. Bajzel jest typowy dla władz zarządzających terenami publicznymi- przykład idzie z góry. Do tego jeszcze podejście ludu na ziemiach odzyskanych i mamy uliczkę w Karczynie.
do Kavikvs: I tu muszę zabrać głos polemiczny. Wg mnie przykład zdecydowanie idzie z dołu. Urzędnicy to nie jest jakaś oddzielna grupa etniczna czy kasta, tylko krew z krwi ludzie spośród nas. I do tego żadna elita. Gdyby lud miał w mentalności dbałość o takie rzeczy, to miałaby ją i władza. Jak widzę czasami, jak ludzie w Polsce utrzymują swoje prywatne otoczenie, to zastanawiam się, jak władza miałaby w ogóle nad tym zapanować - trzebaby chyba wprowadzić Wehrmacht i środki bezpośredniej represji. Najprostsza sprawa - ile procent miejskich psiarzy sprząta po swoim psie?
do Kavikvs: Ale na co to miałby być argument? Że tam są lepsze władze? Nie, po prostu brak przesiedleń pozwolił na utrzymanie nieco silniejszych norm kulturowych w tym względzie.
do Kavikvs: Ale w sensie genetycznym czy kulturowym? Bo genetycznym oczywiście tak - Polak wychowany w schludnym środowisku będzie schludny, tak jak każdy inny człowiek. Ale kulturowo nie - trudno w ogóle to podważać, bo dowody są za oknem, a od 1945 r. nie jesteśmy pod obcą okupacją. Mówimy oczywiście o obecnym stanie kulturowym polskiego społeczeństwa, hipotetycznie Polacy mogliby być stać się schludni jak np. Szwedzi, tylko musiałyby zaistnieć warunki do rozpoczęcia powolnego procesu takiej przemiany kulturowej. Na razie nie ma przesłanek, by twierdzić, że w ogóle zachodzi.
do WW: No popatrz, ja myślałem, że to właśnie od 1945 roku byliśmy pod okupacją "kulturową" wielkiego brata i wszystkie problemy związane z estetyką otoczenia miały związek z czterdziestoma pięcioma latami komuny. Najwyraźniej byłem w błędzie.
do WW: To ja się zaczynam zastanawiać, czy Cię nie przeceniam. Może powinieneś zastanowić się jak by wyglądał statystyczny Szwed lub Francuz po półwiecznym życiu w komunistycznym raju i czy na pewno nie było tam bajzlu?
do Kavikvs: Kiedyś byłeś bardzo obrażony, że wyjaśniam Ci oczywistą rzecz, a teraz znowu zmuszasz mnie do tego samego. Na szczęście nie musimy się nad Twoim pytaniem zastanawiać, bo takie przykłady są gotowe. Porównaj Polskę np. ze Słowenią, Węgrami, a nawet Czechami. Przykład NRD jest obecnie nieadekwatny, ale w 1989 był tam ewidentnie mniejszy bałagan niż u nas.
do WW: A zastanawiałeś się kiedyś, jak zachowuje się człowiek, który jest 'na swoim' i człowiek, który nie wie, czy jest 'na swoim'? Może wtedy wszystkie różnice się w miarę wyrównają? Nie widzę też logiki w Twoich wyjaśnieniach jeśli zaczynasz już dzielić (słusznie) na Polaków z Polski A i B- w pierwszym zdaniu wrzuciłeś wszystkich do jednego wora. Pisząc o roku 1989 znowu wykazujesz brak logiki bo wspominając rok 1945 znów sobie przeczysz itd...itd. Na koniec nie wnerwiaj się na kogoś, kto zaczyna pogrywać w Twoim stylu Ja też muszę się gimnastykować z odpowiedziami na Twoje skakania po temacie ale robię to bez obrażania się.
do Kavikvs: Niejasny post. Nie wiem dokładnie co masz na myśli z byciem "na swoim". Polacy nie byli na swoim, a Węgrzy byli? Tym bardziej nie rozumiem w czym wykazuję brak logiki, a w czym sobie przeczę. I po czym niby wnioskujesz, że ja się na Ciebie obraziłem?
do WW: "Bycie na (nie)swoim" oznacza ziemie zagarnięte na Niemcach. Ludzie zakładali, że sytuacja może być tymczasowa i nie dbali o mienie przydzielone im w ramach repatriacji. Te złe przyzwyczajenia z wczesnych lat powojennych pokutują do dzisiaj na zachodzie Polski i nie winił bym za to natury Polaka.. Trochę trudno mi to tłumaczyć komuś, kto uważa rok 1945 za odzyskanie suwerenności i wpływu narodu polskiego na otaczającą go rzeczywistość. Oczywiście wiem, że się na mnie nie obrażasz tak jak Ty nie wiesz, czy ja się obrażam na Ciebie (...)