starsze
Krzyż pamiątkowy
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 3 głosy | średnia głosów: 6

Polska woj. małopolskie powiat krakowski Chrosna Krzyż pamiątkowy

20 marca 2010 , Miejsce katastrofy samolotu kpt.pil. Mieczysława Medweckiego 1.09.1939, na którym ustawiono pamiątkowy brzozowy krzyż

Skomentuj zdjęcie
Julo
Na stronie od 2006 styczeń
20 lat 3 miesiące 11 dni
Dodane: 4 listopada 2012, godz. 13:48:48
Autor: Stefan Rzewuski ... więcej (2)
Rozmiar: 1280px x 917px
Licencja: CC-BY-SA 3.0
2 pobrania
2101 odsłona
6 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia Julo
Obiekty widoczne na zdjęciu
Krzyż pamiątkowy
więcej zdjęć (2)
Zbudowano: 2010
CYTUJĘ IN EXTENSO TREŚĆ MAILA OD P. Stefana Rzewuskiego:

Urodziłem się we wsi Chrosna (Małopolska) w 1947 r. czyli po wojnie, jednak od młodych
lat dużo wiedziałem na temat katastrofy z 1.09 1939 r., bo o tym gadała cała moja wioska.
Najpierw intensywnie a z upływem lat coraz mniej, i dziś wiem dlaczego.
Ale od początku.
Rodzice jak i też inni mieszkańcy ten dzień wspominali tak. Był wczesny ranek 1.09.1939 r.
Okropnie drżały szyby w oknach i z nieba dochodził silny huk przelatujących samolotów.
Leciały od Krzeszowic w kierunku Krakowa. Dużo ich było
i aż ziemia się trzęsła. Po chwili wracały z powrotem i słychać było strzelaninę. Nagle na
niskiej wysokości ukazał się lecący od Morawicy mały samolot który się palił. Leciał nad
wzgórzem Popówka i tak jakby chciał zawrócić. Nie miał wysokości i ani szybkości i upadł -
wylądował na morawickie pola obok wsi Chrosna. Większość mieszkańców pospieszyła w tamtym
kierunku. Nie dało się podejść bo w samolocie ciągle coś strzelało i wybuchało. Można
tylko było stać i obserwować. Na oczach przerażonych
mieszkańców wsi Chrosna płonął stojący na kołach samolot a w nim siedział przechylony na
bok pilot, któremu nie można było pomóc. Częściowo zwęglone ciało pilota tego samego dnia
zostało pochowane na cmentarzu w Morawicy a wrak samolotu zniknął bez śladu. Ludzie
niechętnie o tym mówili, ale gdy jako dziecko ich nagabywałem to jedni mówili, że jacyś
wojskowi go zabrali w nocy, a inni ze został rozszabrowany przez rolników. Jedno było pewne,
śladu po nim nie zostało i pola nadal były uprawiane tak jak przed katastrofą.
Ja dokładnego miejsca upadku nie znałem do 2010 r. Pytając rodziców
lub inne osoby to pokazywali mi ręką , o to tam na morawickich polach. Lubię pracować
społecznie i jestem z tego znany ,ale nie przywiązywałem wagi do tamtych wydarzeń. Do
czasu. Na przełomie 2009/2010 r. wpadły mi w ręce urywki mającej powstać książki na ten
temat.W pewnym miejscu autor Pan Wojciech Krajewski użył słów "GDZIEŚ TAM POD WSIĄ
CHROSNA". To mnie strasznie zdenerwowało i pobudziło do
działania. Tak być nie może. W Chrosnej i nie tylko ludzie wiedzą gdzie to było, tylko
przez ponad 70 lat nikt ich o to nie pytał. Teraz zrobię to ja i przy okazji sam poznam
dokładne miejsce. Wytypowałem 26 starszych osób (znam ludzi bo w latach 80 tych byłem
sołtysem) i robiłem z nimi wywiady. Rozczarowałem się bo w tej grupie tylko dwie osoby
stwierdziły że wiedzą gdzie to jest bo były naocznymi świadkami tamtych wydarzeń.
Pozostali albo faktycznie byli za młodzi i nic nie wiedzą dokładnie albo ...?
Jedno jest pewne i przerażające. Naoczni świadkowie odeszli i trzeba wykorzystać
tych, co są. Jak o moich działaniach zrobiło się głośno mieszkańcy sąsiedniej Morawicy
poinformowali mnie że u nich jest starszy Pan i chce ze mną mówić. Od razu pojechałem do
Niego i po rozmowie okazało się że to szukany przeze mnie naoczny świadek. Mając trzech
świadków postanowiłem odszukać autora ulubionych przeze mnie programów
"Było Nie Minęło" i powiadomić Go o tym że mogę wskazać dokładne miejsce
katastrofy z 1.09.1939 r. Na moją prośbę adres wysłała mi TVP-Kraków. Ja wówczas pisałem
ołówkiem na kartce a moja córa mejlem wysłała to do Pana Adama Sikorskiego. Od razu
otrzymaliśmy odpowiedź. Pan Adam cieszył się z tego i nawet użył słów "z nieba mi pan
spadłeś". Cała korespondencja mejlowa na temat św.p.Medweckiego, nie tylko z Panem Adamem
jest u mnie do wglądu. Pan Adam powiadomił mnie abym się odpowiednio przygotował (krzyż z
tabliczką) i on przyjedzie. Ja własnoręcznie wykonałem
skromny brzozowy krzyż i tabliczkę a Pan Adam z całą ekipą przyjechał 04.2010r i zrobił
program który był emitowany 1.05.2010 r w TVP-INFO. Byli naoczni świadkowie, było dużo
obietnic i na tym się skończyło. Ja jednak nie żałuję bo dzięki temu programowi odnalazł
mnie Pan Wojciech Krajewski a zaprowadzony pod brzozowy krzyż obiecał zrobić korektę w
swojej książce. Juź nie będzie "gdzieś tam". Ja z kolei pragnąłbym gorąco, aby z Internetu
na zawsze zniknęły bzdurne informacje że dotychczas nie
odnaleziono miejsca katastrofy z 1.09.1939 r., gdzie na oczach przerażonych mieszkańców wsi
Chrosna spłonął Człowiek który stanął w obronie Ojczyzny. Nie odnaleziono bo przez tyle
lat nikt nie szukał. Ja też jestem winien.bo mogłem coś z tym zrobić. Na usprawiedliwienie
mogę dodać tyle że od tygodnia mam laptop i piszę jednym palcem. Ale piszę i nie przestanę
dopóki to miejsce nie będzie odpowiednio oznakowane.
To był pierwszy pilot poległy w drugiej wojnie światowej. To był też pilot aliancki i
to miejsce powinno godnie wyglądać. Teraz tam stoi wykonany przeze mnie skromny brzozowy
krzyżyk z tabliczką a miejscem w okół niego opiekują się dwie Panie ze Stowarzyszenia
"HORYZONT" w Chrosnej (prywatnie to moja żonka i córka). Koszą trawę przynoszą kwiaty i
dwa razy do roku palą znicze:1.09. i 1.11. Ja natomiast marzę o pomniku, bo ten krzyżyk
długo nie wytrzyma. A wszystkich czytających ten tekst odsyłam do programu Było nie minęło
emitowanego w TVP-INFO 1.05,2010 r. Ja też służę bogatą
lekturą na ten temat . I proszę zapamiętać!!! Miejsce katastrofy było, jest i ma pozostać
znane. Powtarzam: było nieznane bo nikt nie pytał u źródła.
Pozdrawiam - Rz.S.