Region elbląski, obfitujący w interesujące miejsca, przyciąga przybyszów między innymi „perełką” o ogromnych walorach historycznych i krajobrazowych: mowa tu oczywiście o wsi i majątku w Kadynach. Malowniczo położone u stóp Wysoczyzny Elbląskiej, nad samym Zalewem Wiślanym, otoczone z trzech stron rozległymi, bukowymi lasami, porozcinanymi niemalże o górskim charakterze wąwozami – są Kadyny znaczącym punktem na historycznym szlaku kolejowym łączącym Elbląg z Tolkmickiem, Fromborkiem i Braniewem.
Historia tej ziemi jest długa i burzliwa. Pierwszymi śladami ludzkiego tutaj bytowania, pochodzącymi jeszcze z wczesnej epoki żelaza, były znalezione pod koniec lat pięćdziesiątych dwudziestego stulecia fragmenty różnych, głównie ceramicznych naczyń. W średniowieczu na terenie usytuowanym na północ od zachowanych do dziś budynków majątku znajdował się drewniano – ziemny gród pruski. Później – w XIII wieku – w tym miejscu Krzyżacy zbudowali dwór obronny i osadzili w nim komornika. Po roku 1410 znalazła się tu rezydencja wysokiego urzędnika krzyżackiego zarządzającego okręgiem leśnym elbląskiego komturstwa.
Postacią nierozerwalnie związaną z Kadynami był żyjący w pierwszej połowie XV wieku, pochodzący z okolic Ostródy Jan Bażyński. U tego zamożnego rycerza szukali wówczas finansowego wsparcia Krzyżacy znajdujący się w trudnej sytuacji po klęsce grunwaldzkiej. Tytułem rekompensaty nadali mu oni prawo własności do rozległych włości z dworem kadyńskim, folwarkiem w położonej nieopodal Ostrogórze, posiadłością w pobliskich Pagórkach i młynem w Zajączkowie oraz dużymi połaciami lasu, a także prawo połowu ryb w Zalewie Wiślanym.
Jan Bażyński, początkowo – jako członek Tajnej Rady pozostający w służbie Zakonu Krzyżackiego – miał dbać o sprawy szlachty mieszkającej w państwie krzyżackim. Z biegiem lat, w obliczu narastającego konfliktu interesów Zakonu i szlachty, jego poglądy zaczęły ewoluować w kierunku jawnej opozycji wobec państwa krzyżackiego. Bażyński stał się w końcu jednym ze współzałożycieli Związku Pruskiego – konfederacji stanów pruskich dążącej do zrzucenia jarzma krzyżackiego i oddania się pod panowanie władców polskich. Dążenia te ziściły się jednak dopiero w kilka lat po śmierci ich inicjatora – Jan Bażyński zmarł w 1459 roku.
Majątek kadyński i wieś pozostawały w rękach Bażyńskich – z kilkunastoletnią przerwą w pierwszych latach XV wieku – do początków XVI wieku. Później Kadyny wielokrotnie zmieniały właścicieli. Byli wśród nich: Jan Teodor Schlieben (zmarły w 1697 roku wojewoda inflancki, fundator klasztoru franciszkańskiego), starosta tolkmicki Jan Ignacy Działyński (właściciel Kadyn z pierwszych lat XVIII wieku) oraz – chyba najbardziej znany – elbląski, bogaty kupiec Daniel Birkner. Ten ostatni przejął Kadyny w 1814 roku. Dobra kadyńskie znajdowały się w rękach Birknerów aż do roku 1898, kiedy to Artur, wnuk Daniela przekazał je cesarzowi Wilhelmowi II. Rozpoczął się wówczas kolejny, bodaj najświetniejszy rozdział historii kadyńskich włości. Prześliczna miejscowość z przebudowanym pałacem i wspaniale urządzonym gospodarstwem stała się ulubioną letnią rezydencją rodziny cesarskiej. Krajobraz wsi wzbogacił się o wybudowany przed 1920 rokiem okazały, pseudogotycki kościół, który niestety nie dotrwał do naszych czasów. Zniszczony w roku 1945 na skutek działań wojennych został nieco później rozebrany. Na początku XX wieku powstał łączący Kadyny z Elblągiem oraz Tolkmickiem, Fromborkiem i Braniewem szlak tak zwanej „kolei nadzalewowej”, który korzystającym z niego turystom zawsze dostarczał wiele niezapomnianych wrażeń.
Dzisiaj, po latach powojennego zapomnienia i dewastacji, Kadyny zdają się odzyskiwać swoją dawną świetność. Obok niezwykle pięknych, urozmaiconych krajobrazów z Zalewem Wiślanym i Mierzeją Wiślaną w tle, wspaniałymi lasami bukowymi, ogromnymi, często pomnikowymi dębami (łącznie z tym, noszącym imię Jana Bażyńskiego, rosnącym przy drodze wjazdowej od strony Elbląga), interesującą, zabytkową zabudową, głębokimi (niemal jak w górach) wąwozami w bliskim sąsiedztwie wsi oferują przybywającym luksusowy hotel „Kadyny – Palace” i konie w kadyńskiej stadninie koni.
Jak więc widać – warto na dłuższą chwilę zatrzymać się w tej pięknej miejscowości...