starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 19 głosów | średnia głosów: 6

Polska woj. dolnośląskie Wrocław Sępolno ul. Dembowskiego Edwarda WUWA dom nr 26-27 Wnętrza

1929 , Kuchnia wzorcowa na wystawie WuWA w 1929 roku. Kuchnię zaprojektował T. Effenberger i nie wygląda ona już tak nowocześnie jak pokoje dzienne zaprezentowane na wrocławskiej wystawie budowlanej z przełomu lat 20. i 30. Szczególnie zlew wygląda dosyć archaicznie.

Skomentuj zdjęcie
† ☻
+5 głosów:5
To kuchnia w domu nr 26
2013-08-25 17:59:00 (12 lat temu)
Danuta B.
+9 głosów:9
Archaicznie wyglada moze dziś. Wtedy to było nowoczesne rozwiązanie, bo znam z dzieciństwa wiele wrocławskich kuchni w kamienicach poniemieckich, gdzie w kuchniach był tylko zlew - nie zlewozmywak. Zlew - półokrągły, żeliwny, emaliowany. Podłączony był do kanalizacji, która często montowana była jako nowość w wybudowanych wcześniej budynkach, a żeliwne rury były widoczne w kibelkach. W zlewie niczego nie dało się umyć, bo to małe, a w kranie woda tylko zimna. Naczynia myło się chyba w miskach emaliowanych.
W okolicach Jeleniej Góry, gdzie bywałam pod koniec lat 80. w gospodarstwie, w którym mieszkali od 45 r. ludzie ze wschodu, też myto naczynia w naczyniu na stołku. Mimo iż woda sączyła się na teren grawitacyjnie, w oborze Niemiec zainstalował poidła uruchamiane pyskiem krowy, to w mieszkalnej części wody nie było i ci powojenni mieszkańcy przez całe lata jej nie doprowadzili! Gospodyni myła naczynia w szafliku. Wspomnienie tego drewnianego naczynia, przetłuszczonego na wskroś, pełnego bakterii wzbudza do dziś moje obrzydzenie.
Na zdjęciu mamy zlewozmywak dwukomorowy, lewa komora zamykana jest deską na zawiasie - lux torpeda!
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: lit.
2013-08-25 19:34:33 (12 lat temu)
Władysław Ruszkowski
+7 głosów:7
do Danuta B.: W latach 1947-1950 mieszkalem we Wrocławiu przy ul. E.Dembowskiego. W kuchni był stół z wysuwanym blatem. W blacie tym były dwa naczynia, metalowe, emaliowane, służące do zmywania naczyń. Ciepłą wodę podgrzewało się w gazowym "junkersie".
2013-08-25 21:40:35 (12 lat temu)
Stenek
+2 głosów:2
do † ☻: Ciekawy jest jednak kolejny zlew, ten bliższy drzwi. Ma dwa osobne krany zamontowane wysoko na ścianie, zaś sama miska zlewowa jest dość nisko położona. Po cóż więc to komu było? MOże chodziło o mycie dużych, wróć, wysokich naczyń, tylko jakich? Metalowych baniek na mleko, jakie wozili wozami wtedy?

Być może rozwiązanie jest ukryte w ścianie, oczywiście żartuję. Ale spójrzcie, pod tymi dwoma kurkami jest taka jakby kwadratowa pokrywa czy deska na ścianie, widać jej mocowania śrubowe, a po lewej stronie jest jakiś uchwyt, czy kręciołek jakiś?
Być może po otwarciu tego "okna" jakoś dostosowywano ów zlew do jego właściwej - tylko jakiej? - funkcji ;)
2013-08-26 22:03:23 (12 lat temu)
Neo[EZN]
+2 głosów:2
do Stenek: Ciekawe też w jaki sposób była "produkowana" ciepła woda. Na miejscu "junkersami"?
2013-08-26 22:37:49 (12 lat temu)
Stenek
+2 głosów:2
do Neo[EZN]: Ja mam żywo w pamięci taki piec na węgiel u wujostwa we Wrocku, stał on w łazience, wyprowadzone z niego były dwa kurki wprost do wanny. Piec to taki pionow walec, średnicy ok. 70 cm, dość wysoki, w środku pusty, to był komin, a naokoło był płaszcz wodny, podłączone do wodociągu. U dołu było palenisko jak w normalnym piecu, tam palono węglem. Ciepła woda była odbierana rurami wyprowadzonymi od góry tego baniaka. Piec był bodaj mosiężny, cała jego powierzchnia była pofałdowana jak dawna tarka-pralka, tylko dużo gęściej, te falki miały amplitudę ok pół cm, a okres ok, 1-2 cm. Chodziło chyba o swego rodzaju kompensację rozszerzalności termicznej takiego zbiornika. Miałem też taki sam w domu w Cieszynie, dziś już ich chyba po domach nie ma, ale kto wie, ludzie różne rzeczy trzymają po teraz.
Potem wujo wkładał do paleniska "podkowę gazową", którą grzał wodę, było wygodniej, niż dygać do piwnicy po węgiel i drewno ;))
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: correcta
2013-08-26 22:55:02 (12 lat temu)
† ☻
+2 głosów:2
do Neo[EZN]: W piwnicy była kotłownia
2013-08-26 23:06:59 (12 lat temu)
Jarosław Dubowski
+1 głosów:1
do Neo[EZN]: Bywały trzony kuchenne z wbudowanym zbiornikiem na wodę (otwartym, wyposażonym u dołu w kurek spustowy) - takie rozwiązanie sprawdzało się nawet w domach bez wodociągu - wodę trzeba było "nanosić" wiadrami ze studni i wlać do zbiornika. Były też rozwiązania z "podkową" - wężownica z rur w palenisku + bojler nad piecem.
2013-08-27 11:32:57 (12 lat temu)
Marek Kuliński
+2 głosów:2
do Stenek: Taki piec widziałem jeszcze kilka lat temu w jakimś sklepie zaopatrzenia rolnictwa. Nazywało się to "piec kąpielowy".
2013-08-27 13:39:37 (12 lat temu)
Julo
+2 głosów:2
do Stenek: Taki sam sposób ogrzewania wody do mycia i kąpieli mieliśmy pod koniec lat 50. w mieszkaniu przy ul. Kotsisa we Wrocławiu. Na początku lat 60. rodzice zdecydowali się usunąć ten niewygodny system: pora mycia naczyń zależna była od tego, czy napalono w piecu (albo czy nagrzany został kocioł gorącej wody na gazie; to i tak dobrze, że w domu był gaz), a przy małych dzieciach w domu, które trzeba przecież kąpać, każdego wieczora trzeba było napalić w piecu. W domu więc fachowiec złota rączka zainstalował gazowy junkers, z którego miedzianymi rurami (jak dziś pamiętam, że była to zdaniem niektórych znajomych moich rodziców rozrzutna ekstrawagancja) rozprowadzano ciepłą wodę do kuchni i do kranów w łazience. Toż to była nowość w domu, a jakie to wygodne...!
2013-08-27 17:46:20 (12 lat temu)
Julo
+2 głosów:2
Nie wiem, czy wszyscy wiedzą, czym jest to naczynie (wyglądające trochę jak jakiś ptak) stojące w szafie kredensowej po lewej stronie na dole?
2013-08-27 17:57:09 (12 lat temu)
ZPKSoft
+1 głosów:1
do Julo: Sosjerka.
2013-08-27 18:07:08 (12 lat temu)
do Julo: Myslę, że Jorg mógł mieć taki sam piec w domu na Rynku, one tam były popularne
2013-08-27 18:17:44 (12 lat temu)
do Stenek: To prawda. Przed doprowadzeniem gazu do budynku w którym mieszkałem, mieliśmy wspólną łazienkę z sąsiadami ( WC zresztą też ), gdzie stał wysoki, smukły, mosiężny ( a może miedziany ) piec kąpielowy z paleniskiem od spodu. Najczęściej kąpało się w sobotę, toteż ojciec musiał zadbać o rozpałkę w tym piecu. Nie jestem pewny, ale paliło się tylko drewnem bo jakoś węgla przy tych czynnościach nie zapamiętałem.
2013-08-27 19:47:28 (12 lat temu)
do Jorg: Takie piece można było kupić aż po lata 80-te -były importowane do Polski z NRD -
2013-08-27 20:35:48 (12 lat temu)
do Jorg: Ja taki miałem w mieszkaniu przy Ukrytej we Wrocławiu. Zbiornik był miedziany, nasadzony na korpus żeliwnego paleniska. Od zbiornika odchodziły miedziane rurki rozprowadzające wodę ze zbiornika do kurków i prysznica. Cała armatura (a może i cały piec) były jeszcze poniemiecki, białe porcelanowe kurki były opisane po niemiecku, i miały jakieś śmieszne wzorki. Piec opalaliśmy węglem, ale jakoś tak w roku 1993-94 przepaliła się dolna część zbiornika tuż nad paleniskiem, no i piec skończył na złomowisku. Nastała era bojlera elektrycznego ;-))
2013-08-27 23:31:41 (12 lat temu)
† ☻
+1 głosów:1
do Julo: Wuwa oprócz architektury prezentowała także wzornictwo użytkowe. Meble i sprzęt gospodarstwa domowego także były prezentowane jako nowości
2013-08-28 08:43:11 (12 lat temu)
do Jarosław Dubowski: Ale nie o taki piec mi chodziło, on wyglądał podobnie, ale powierzchnię miał karbowaną jak tarka ręcznej pralki, te fale szły pionowo a baniak był bodaj mosiężny i też stał na podstawie żeliwnej, w której się składało ogień.
Szukałem zdjęć w necie, ale dość ciężko będzie, a w domu raczej nie mam zdjęć tego pieca
2013-08-28 09:10:17 (12 lat temu)
Neo[EZN]
Na stronie od 2001 wrzesień
24 lat 7 miesięcy 3 dni
Dodane: 25 stycznia 2013, godz. 19:07:08
Aktualizacja: 14 stycznia 2015, godz. 13:41:30
Rozmiar: 953px x 715px
10 pobrań
1558 odsłon
6 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia Neo[EZN]
Obiekty widoczne na zdjęciu
Wnętrza
więcej zdjęć (3)
WUWA dom nr 26-27
więcej zdjęć (23)
Architekt: Theo Effenberger
Inwestor: Siedlungsgesellschaft Breslau A.G.
Zbudowano: 1929
Dawniej: Wohnung und Werkraum Einfamilien-Doppelwohnhaus nr 26-27
Zabytek: 377/Wm i 378/Wm 18.01.1979 r.
Architekt: Theo Effenberger, projekt wnętrz: Ulrich Stein, projekt ogrodu: Paul Hatt.

Dom dwurodzinny z identycznie rozplanowanymi mieszaniami. Na parterze znajdowała się część dzienna domu z jadalnią, kuchnią, gabinetem, pokojem dziennym oraz toaletą. Na piętrze umieszczono dwie sypialnie: dla rodziców i osobną dla dzieci, pokój gościnny oraz łazienkę. W części łączącej oba domy znajdowały się garaże.
ul. Dembowskiego Edwarda
więcej zdjęć (674)
Dawniej: Ludendorff Strasse, Zimpeler Strasse
Pierwszą nazwą ulicy była Zimpeler Strasse. Pochodziła ona od nazwy osiedla Zimpel (Sępolno), które rozbudowywało się na północ od tej ulicy. Pod tą nazwą ulica występowała do 1939 roku. Wtedy jej nowym patronem został Erich Ludendorff (1865-1937), wojskowy niemiecki, czołowy dowódca w czasie I wojny światowej.

Po II wojnie światowej ulica otrzymała nowego patrona. Został nim Edward Dembowski (1822-1846) polski działacz niepodległościowy, filozof, krytyk literacki i publicysta. Organizator nieudanego powstania krakowskiego w 1846 roku, w czasie którego zginął.