O fabryce braci Briggs proszę czytać tu:
Wraz z budową hal fabrycznych mareckiej przędzalni wełny braci Briggsów, postępowały prace przy wznoszeniu domów, w których mieli zamieszkać zatrudnieni w fabryce robotnicy z rodzinami. O rozmiarach osiedla zadecydowała wielkość samej fabryki, w której planowano zatrudnić przeszło 1000 robotników. Budynki osiedla zaczęto wznosić po obu stronach drogi radzymińskiej. Były to zarówno budowle parterowe i piętrowe, wznoszone z cegły i nietynkowane. Cegła pochodziła z okolicznych cegielni, których na terenie Marek i Pustelnika działało wtedy kilka. Architektura wznoszonych domostw zbliżona była do angielskich osiedli przyfabrycznych z tego czasu. Bliżej fabryki usytuowane były domu parterowe, zwrócone frontem do drogi radzymińskiej. W odróżnieniu od domów parterowych wszystkie piętrowe wyposażone były w piwnice. Zarówno budynki piętrowe, jaki parterowe składały się z mieszkań jedno- lub dwuizbowych i sporadycznie trzyizbowych, z których każda miała powierzchnię około 18 m². Mieszkańcy budynków parterowych rekompensowali sobie brak piwnic dobudowując komórki gospodarcze. Osiedle nie posiadało kanalizacji, ani wodociągu. Na podwórkach osiedla znajdowały się zbiorowe ubikacje. Woda pochodziła z zainstalowanych na podwórzach osiedla pomp ręcznych.
Opisywane domostwa jak na tamte czasy urządzone były higienicznie i zapewne wygodnie było w nich mieszkać lokatorom przed stu laty. Prawdopodobnie wokół domów ich mieszkańcy uprawiali przydomowe ogródki z grządkami warzyw i kwiatów. Zresztą niektóre z nich są uprawiane jeszcze dziś. Należy podkreślić, że według informacji podanych przez „Kurier Warszawski” każdemu z robotników przędzalni mareckiej miał zostać przyznany niewielki nadział gruntu (nie sprecyzowano o jakiej wielkości i czy chodziło o grunt leżący tuż przy fabryce czy tez w innym miejscu). Przyfabryczne osiedle posiadało swoje sklepy. Pomiędzy zabudowaniami fabrycznymi a mieszkalnymi, po wschodniej stronie szosy, znajdował się plac targowy, a tuż koło niego zbudowano osiedlową piekarnię. Dalej na północ znajdował się budynek czteroklasowej szkoły elementarnej, do której uczęszczały dzieci nie tylko robotników fabrycznych, ale innych mieszkańców osady. Szczyt budynku szkoły ozdobiony był zegarem. Poza terenem osiedla fabrycznego wybudowano też łaźnię parową z wannami, ale trudno dziś zlokalizować to miejsce.
Tuż nad rzeką wybudowali Briggsowie tzw. ochronkę dla dzieci – odpowiednik dzisiejszego przedszkola, która w latach 20. XX w. została przemianowana na filię Szkoły Podstawowej nr 1.
Najprawdopodobniej jeszcze w końcu XIX stulecia w osiedlu przyfabrycznym otwarto aptekę, która w tym samym miejscu funkcjonuje do dziś. Z osiedlem związany był przytułek dla ludzi starszych i niedołężnych, którzy znaleźli się bez opieki rodziny oraz mały szpitalik z zatrudnionym lekarzem i felczerem. W nagłych przypadkach wzywane było z Warszawy pogotowie ratunkowe. W tym miejscu należy podkreślić, że pierwszym z fabrykantów, którzy przekazali samochód na potrzeby warszawskiego pogotowia był John Briggs. Darowizny tej dokonał w 1911 r. Auto zostało nazwane Flora od imienia żony Briggsa, Flory z Granzowów Briggsowej.
Warto przy okazji dodać, że Briggsowie, mimo że byli wyznania ewangelicko-augsburskiego, poczynili duże starania i nakłady przy budowie oraz wyposażeniu zbudowanej w 1899 r. świątyni mareckiej. Z osiedlem fabrycznym związana była również założona co najmniej w połowie XVIII w. karczma, którą Briggsowie dzierżawili. Osiedle fabryczne doczekało się podłączenia do zakładowej elektrowni fabrycznej na początku lat 20. ubiegłego stulecia.
W kierunku Radzymina po lewej stronie drogi zbudowano drewniany dom, willę przeznaczoną dla zatrudnionych w fabryce cudzoziemskich fachowców, w którym po II wojnie światowej, aż do końca lat 80. XX w. znajdowała się przychodnia zdrowia. Obecnie w tym budynku znajduje się siedziba terapeutycznego ośrodka „Szansa”.
Za:
/br>