starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 9 głosów | średnia głosów: 6

Polska woj. łódzkie Łódź Centrum ul. Włókiennicza

Lata 1950-1961 , Widok w kierunku wschodnim, na ulicę Kilińskiego. Zdjęcie pochodzi z książki: Łódź, studium monograficzne - Adam Ginsbert. Data: przed 1961 (czyli przed datą wydania książki, w której znalazłam to zdjęcie.

Skomentuj zdjęcie
WW
+2 głosów:2
Świetne. Zakładam, że w książce jest jeszcze parę innych fajnych zdjęć.
2013-09-10 09:45:25 (12 lat temu)
sunny
+3 głosów:3
do WW: Pewnie, że jest. Za tydzień będę wolniejsza, to je poskanuję :) Wczoraj dostałam piękne wizualizacje dot. rewitalizacji. Nie wiem, czy tutaj będzie na to miejsce, ale są warte obejrzenia. Plany zakładają, że przyjadą prywatni inwestorzy (z zagranicy) i zrobią wszystko za swoje pieniądze. Niestety plan upadł, ponieważ inwestorów brak, a miasto (czyt. pani Prezydent) ma inne priorytety dot. wydatków. W skrócie: niecałe 65 po wojnie Niemcy mogą tutaj już wrócić i kupić co zechcą na własność, np. "teren inwestycyjny nr 1" obejmuje 11 działek... Kto do diabła sprzedaje w obce łapy nasze miasto?
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: literówka
2013-09-10 10:46:47 (12 lat temu)
Bałuciorz
+4 głosów:4
do sunny: Chciałem zauważyć, że Łódź od samego początku okresu przemysłowego była w obcych łapach
2013-09-10 11:03:30 (12 lat temu)
WW
+3 głosów:3
do sunny: Na dodatek to właśnie niemieccy inwestorzy stworzyli Łódź przemysłową. Problem nie jest w pochodzeniu kapitału, tylko w zakresie kontrolowania inwestycji przez władze pod kątem interesu publicznego, i tu mamy rzeczywiście problem.
2013-09-10 11:42:19 (12 lat temu)
sunny
+6 głosów:6
do WW: Niestety nie ma planu inwestycyjnego dla Śródmieścia - nie istnieje. Wszelkie warunki zagospodarowania terenu pozostaje więc zawrzeć w umowie (pod groźbą kary finansowej, która dla niektórych jest mało dotkliwa). Jednak praktyka pokazuje, że władze w jakiś magiczny sposób czasem postanawiają uwierzyć na słowo inwestorowi, który mówi, że zrewitalizuje budynek, zamiast stawiać tam plombę. Potem nie ma jak pociągnąć go do odpowiedzialności. To jednak oddzielny wątek. Mnie frapuje to, że ten teren zostanie sprzedany. Całkowicie i na własność, jak Manufaktura. Od końca wojny stopniowo pozbywamy się tego, co mieliśmy. Zrozumiałabym gdyby to był wywłaszczony właściciel, jakiś zaginiony spadkobierca - to naturalne, ale sprzedać śródmieście w ręce obcokrajowców? To gdzie my będziemy mieszkali? Zakupy już robimy u francuzów, czym zniszczyliśmy niemal doszczętnie polski drobny handel, mieszkać będziemy u niemców lub innych bogatych sąsiadów. To mi wygląda na ciche rozbiory... Czy polscy przedsiębiorcy nie mogą dostać ulgi, kredytu, prolongaty itp. na realizacje takiego przedsięwzięcia? I czemu nagle duże i wcale nie takie biedne miasto nie stać na inwestowanie w remonty? Przecież sami mieszkańcy obecni i ewentualni chętni mogliby w ratach sfinansować budowę nowych kamienic, stając się automatycznie właścicielami powstałych w nich mieszkań. Można by zażądać pierwszej wpłaty w wysokości 50% wartości, a reszta do czynszu. Ludzie by kombinowali, brali kredyty hipoteczne, ale już by się budowało. Niestety to tylko moje mrzonki, bo nikt nie próbuje nawet ratować polskiej własności. Powstał tylko plan i powędrował w kąt. Niegospodarność, marnowanie czasu urzędników i inwestowanie w rzeczy mało pilne (np. wiadukt pod Piłsudskiego). Jestem rozgoryczona :(
2013-09-10 18:19:36 (12 lat temu)
sunny
+5 głosów:5
do Bałuciorz: Była, dopóki niemcy nie wymordowali nam przemysłowców i właścicieli kamienic, którymi byli głownie żydzi... Przez lata okupacji doprowadzili Bałuty i Śródmieście do ruiny, a 65 lat później mogą to sobie kupić za grosze, bo rudery i wyburzyć? Ja chyba śnię! Historia niczego nas nie uczy...
2013-09-10 18:31:13 (12 lat temu)
WW
+3 głosów:3
do sunny: Trzeba rozgraniczyć dwie sprawy. Własność prywatna jest podstawą gospodarki wolnorynkowej i na Zachodzie to działa dość dobrze. Istotne jest natomiast zabezpieczenie interesów publicznych poprzez odpowiednie ograniczanie swobody wykonywania tego prawa, co w Polsce silnie szwankuje, szczególnie w aspekcie budownictwa i gospodarki przestrzenią. Ale dlaczego mieszać do tego narodowość inwestora? Ja osobiście nie zauważyłem, by polscy inwestorzy byli w jakikolwiek sposób bardziej "kulturalni" w tym aspekcie. No i trochę dostrzegam wewnętrznej sprzeczności w tej obawie przed "obcymi" w "naszej" Łodzi, skoro to miasto przez cały okres swojego największego rozwoju było zdominowane przez nie-Polaków i im go w głównej mierze zawdzięcza. A tak na dodatek, to od 2004 r. jesteśmy członkiem UE i wszelka dyskryminacja europejskich inwestorów z uwagi na pochodzenie czy obywatelstwo byłaby sprzeczna z prawem. Masz natomiast rację w tym, że krytykujesz pasywność władz, które pozostawiają uzdrowienie ciężko chorej tkanki miasta rynkowi, licząc, że jakoś to będzie. Niestety nie będzie, bo rynek interesuje tylko górna połowa społeczeństwa i co najwyżej średnioterminowy zysk. To po części wina mentalności, a po części systemu, brak kompleksowych narzędzi rewitalizacyjnych i form partnerstwa publiczno-prywatnego.
2013-09-10 19:15:22 (12 lat temu)
WW
+3 głosów:3
do sunny: Niemcy wymordowali setki tysięcy łodzian, ale akurat w sensie fizycznym Bałuty i Śródmieście do ruiny doprowadził PRL, rzekłbym. Przy czym w przypadku Bałut nie ma trochę czego żałować, to jest od zarania obszar urbanistycznej katastrofy, do której doprowadziła rosyjska inercja prawna i administracyjna - szkoda tylko, że do tej pory nikt nie zdołał tam przeprowadzić sensownego procesu gruntownej wymiany zabudowy.
2013-09-10 19:29:19 (12 lat temu)
sunny
+3 głosów:3
do WW: Przeczytaj książkę: "Polityka władz hitlerowskich wobec Łodzi 1939-1945" Tadeusza Bojanowskiego i porównaj z tym, co zrobiły władze PRL. Wypowiem się na przykładzie Włókienniczej, bo tylko tu mogę wypowiedzieć się w pełni kompetentnie. Podczas okupacji ulica Kamienna na chwilę opustoszała, gdyż prawie wszyscy jej mieszkańcy trafili do getta. Zasiedlono ją polakami przesiedlanymi z Bałut (głownie Drewnowska). Kamienice były przeludnione i dewastowane poprzez niewłaściwe użytkowanie, np. pod numerem 5 urządzono dom publiczny dla żołnierzy wermachtu. Przez cały okres okupacji nie wykonano ŻADNEGO remontu,a co więcej rozkuwano ściany oraz podłogi w poszukiwaniu pozostawionego przez żydów majątku. Po wojnie w roku 1951 władze PRL kontynuowały realizację przedwojennego planu związanego z rozluźnieniem ciasnej, pozbawionej słońca zabudowy (między 1936-38 wyburzono oficyny po nieparzystej stronie ulicy), Plan zakładał też budowę bardzo ładnych, arkadowych komórek z czerwonej cegły na tyłach całej południowej pierzei (powstały one 1951) i przeznaczenie wolnego placu na przestrzeń rekreacyjną dla mieszkańców (powstał duży plac zabaw z 2 piaskownicami). Wszytko to zrealizowano (!) z wyjątkiem wyburzenia oficyn w kamienicach stojących na ulicy Wschodniej i Jaracza. Załączam link do planu, który był kontynuowany od 1951 W 1961 administracja postawiła na części placu budynek tymczasowy do którego kolejno przesiedlała na 1-2 tygodnie lokatorów, których mieszkania były remontowane! Pociągnięto kanalizację do mieszkań, wzmocniono i naprawiono stropy, zabudowano przejazdy bramne organizując tam dodatkowe mieszkania i wymieniono schody drewniane na murowane. To własnie w latach 60-tych pomalowano na zielono ściany w kamienicy Majewskiego, które teraz tak malowniczo obłażą. To był ostatni przejaw dbałości o mienie publiczne. Obecne władze poza sporadyczną wymianą okien nie robią absolutnie nic, choć są na to środki. Do największych zaniedbań zaliczyłabym więc okres wojny i czasy obecne. Władzom PRL w tym zakresie mam niewiele do zarzucenia - zrobili najwięcej. Pomysł z pomalowaniem kam. Majewskiego farba olejną był bardzo nietrafiony, ale zaniedbaniem nie można tego nazwać, co najwyżej bezmyślnością. Dostrzegam w tym staranie - przynajmniej było czysto. Kolejna władza się nie popisała, bo do dziś nikt nie zeskrobał tej farby (a odchodzi gładko) i nie zrobił kolejnego, koniecznego remontu. Farba ma 60 lat i ma prawo odchodzić.

Sprawa Bałut, tzn. regulacja tamtejszej zabudowy to także dzieło powojenne: Oba plany pochodzą z tej samej książki, co zdjęcie, pod którym piszemy. Może już jutro dostanę skany artykułu omawiającego te plany, który pojawił się w miesięczniku "Miasto" w 1951 r. Niestety ten egzemplarz ma tylko kilka bibliotek w kraju i akurat nie w Łodzi. Kolega z Gdańska obiecał pomóc ;) Jeśli ktoś będzie zainteresowany prześlę mailem.
Komentarz został edytowany przez użytkownika - powód: edycja
2013-09-10 21:13:49 (12 lat temu)
sunny
+2 głosów:2
do WW: Przypomniało mi się jeszcze ciekawego usłyszałam wczoraj podczas wizyty w biurze architekta miasta. Jest szansa na współpracę ze spółką miejską "Wrocławskie rewitalizacje", która ma dobre pomysł i duże doświadczenie. Być może wesprą Łódź. Nie wiadomo jeszcze nic konkretnego, ale brzmi obiecująco. www.w-r.com.pl
2013-09-10 22:04:13 (12 lat temu)
WW
+3 głosów:3
do sunny: Nie mogę się zgodzić z Twoimi wnioskami. Nieprzeprowadzanie remontów przez 5 lat (przez Niemców) nie jest jeszcze doprowadzeniem do ruiny. Natomiast tak jak sama napisałaś, PRL nie zrobił z ul. Włókienniczą nic od l. 60., a więc przez lat 25. Ja w każdym razie pamiętam już śródmieście Łodzi z l. 80., odpadające tynki, zasikane klatki, doły społeczne i smutne ślady dawnej świetności. Z pewnością była to już ruina i III RP odziedziczyła po PRL wielką lukę inwestycyjną w zasadzie w każdym wymiarze. PRL od l. 60. prowadził umyślną politykę inwestowania niemal wyłącznie w nowe osiedla mieszkaniowe a najcenniejsze dawniej zasoby mieszkaniowe przeznaczał na kwaterunek. Pomijam w ogóle fakt, że PRL zlikwidował mechanizmy rynkowe, do którego cała ta zabudowa była dostosowana. Takie same procesy dewastacji dzielnic historycznych zachodziły w innych krajach komunistycznych.

Powojenna regulacja Bałut to świetlana inicjatywa, jednak dociągnięta co najwyżej do połowy. Osiedle na rysunku zrealizowano w istocie, ale to tylko jakaś 1/4 właściwych Bałut. Do tego pozostawiono tu wiele budynków przeznaczonych na planie do likwidacji, w związku z czym jest to obszar wielkiego urbanistycznego chaosu. Generalnie od l. 60. nie zrobiono na Bałutach niestety nic sensownego. Do r. 1989 osiedla z l. 50. zdążyły już zostać zapuszczone, a o stanie budynków przedwojennych nie ma co wspominać. To, że przez ostatnie 20 lat również się nic się z tym nie robi, to oczywiście oddzielny rozdział, ale zakorzeniony w degradacji standardów kulturowych, do której doszło w ostatnim dwudziestoleciu PRL.
2013-09-10 23:40:58 (12 lat temu)
Bałuciorz
+3 głosów:3
do sunny: Pod tym co napisał WW podpisuję się ręcami i nogami. Zaś zarzut, że nasze miasto jest sprzedawane w obce łapy, brzmi jaki populistyczny bełkot połączony z uprzedzeniami narodowymi. Po pierwsze uważam, że obecność obcego kapitału świadczy o atrakcyjności miasta i akurat w Łodzi mamy go zdecydowanie za mało. Po drugie mamy dużo inwestycji robionych za "polskie pieniądze", zarówno publiczne i jak prywatne - powstaje centrum rozrywkowe Synergia, biurowiec Ericpolu, dworzec Fabryczny, EC-1, remontuje się kamienice, mamy biurowce Atlasu czy Zenitu… Mamy też przykłady mniej udane jak pusta działka przy Piotrkowskiej 58 należąca do PGE, willa na Zgierskiej wyburzona przez p. Leszczyńskiego, czy ruiny zajezdni na Dąbrowskiego należące do Metalpolu p. Bierzgalskiego. Kino Gdynia też należy do polskiego biznesmena. Więc pisanie, że polski kapitał jest dyskryminowany a przy tym lepszy, można włożyć między bajki. Co do stwierdzenia, że Łódź jest „nie tak biednym miastem” i powinna sama inwestować w remonty, a mieszkańcy zaciągać kredyty na budowy kamienic, podam tylko kilka suchych danych. Dochód miasta na mieszkańca to niecałe 4200zł. W dodatku na tle innych miast wojewódzkich wypadamy blado – za nami jest tylko Gorzów, Bydgoszcz, Szczecin i Zielona Góra. Z bezrobociem jest na poziomie ponad 12% jesteśmy na przedostatnim miejscu przed Białymstokiem. Zarobki są na poziomie 93% średniej krajowej
2013-09-11 10:05:33 (12 lat temu)
Bałuciorz
+2 głosów:2
do WW: W tej książce jest sporo fajnych zdjęć. Posiadam ją ale nie wrzucałem skanów, bo byłem przekonany, że to łamania praw autorskich
2013-09-11 10:35:33 (12 lat temu)
sunny
+3 głosów:3
do Bałuciorz: Napisałam przed chwilą mega komentarz, który przepadł, gdyż zostałam automatycznie wylogowana! Osz......! Nie mam siły pisać go drugi raz. napiszę w skrócie: pieniądze zdecydowanie są, czego dowodem jest enta wymian nawierzchni na Piotrkowskiej i budowa tunelu na Piłsudskiego. To dla p. Zdanowskiej są priorytety. To, że się w Łodzi buduje dużo i za polskie pieniądze, nie oznacza wcale, że trzeba budować więcej i za cudze - nie bądźmy pazerni. Co do atrakcyjności dla inwestorów: popatrzcie na politykę Kuwejtu wobec zagranicznych firm: "Swoboda działalności gospodarczej dla podmiotów zagranicznych jest w Kuwejcie ograniczona. Wszystkie firmy w sektorze handlu muszą w 51 % być własnością kapitału kuwejckiego i uzyskać licencję importową od Ministerstwa Handlu. Część sektorów, m.in. surowców mineralnych oraz NIERUCHOMOŚCI, jest zamknięta dla inwestorów zagranicznych. W praktyce podmioty zagraniczne nadal nie są obecne w sektorze wytwarzania elektryczności i wody. Sprzedaż produktów na rynku kuwejckim jest możliwa po podpisaniu z wybranym partnerem kuwejckim umowy agencyjnej, najczęściej na zasadzie wyłączności." (źródło: ). A teraz informacja o tym , co robi Kuwejt w Polsce (info z tej samej strony): " kontekście inwestycji w Polsce, kuwejcka firma Alshaya Company utworzyła w naszym kraju spółkę zależną, Alshaya Polska, która nadzoruje rozbudowę sieci franczyz międzynarodowych marek, m.in. Claire’s, NEXT, The Bodyshop (...). Wielkość kapitału kuwejckiego ulokowanego w Polsce jest trudna do określenia (szacunki wskazują na 400 mln USD). Wynika to z faktu, że większość kuwejckich funduszy w Europie inwestowana jest poprzez specjalistyczne firmy sektora finansowego z siedzibami w Wielkiej Brytanii czy w pozostałych krajach UE. Inwestują one zarówno w NIERUCHOMOŚCI, jak i w aktywa giełdowe."


Jeśli historia nie zacznie nas uczyć, to będziemy ją powtarzać do skutku. Pamiętam jak wszyscy klaskali ze szczęścia, że oto sam DELL u nas zainwestuje... I co? Ano to samo. Łodzianie znów zasuwają w cudzych fabrykach za psie grosze (Dell, Indesit) pasąc pracą swoich rąk zagranicznego właściciela. Czy na takiej atrakcyjności miasta nam zależy? Chcemy tego więcej?
2013-09-11 14:31:38 (12 lat temu)
sunny
+2 głosów:2
do WW: Owszem PRL miał lekceważący stosunek do pomników kapitalizmu, nie dbał o ich walory zabytkowe, ale porównując ilość remontów, które przeprowadzono (choćby malowanie klatek, uzbrajanie w media, tynkowanie fasad) to jest nieba, a ziemia. Obecny ustrój nie zrobił zupełnie nic! Owszem w PRL skuwano dekoracje i balkony, które się osypywały i były groźne - tynkowano to na gładko, ale było schludnie. A teraz? Byłeś na Włókienniczej więc widziałeś. Odchodzi farba własnie ze wzgardzonych czasów. Kanalizację w moim mieszkaniu zakładałam sama w roku 2004. Administracja dała mi jedynie KLUCZ do toalety na 3 piętrze (notabene zbudowanej w 1961). Mieszkam tu 9 lat i administratora nie widziałam na oczy. A na pytanie czy niemcy odpowiadają za jakiekolwiek zniszczenia skoro byli tu tylko 5 lat, niech odpowie ktoś bardziej wiarygodny ode mnie: poszukaj w sieci: "Straty wojenne Łodzi” – raport z oszacowania strat i szkód poniesionych przez miasto Łódź wskutek wybuchu i trwania II wojny światowej oraz wynikłych z organizacji i funkcjonowania Litzmannstadt getto”, Julian Baranowski, Krzysztof Baranowski, Lechosław Berliński, Andrzej Lech, Franciszek Sitkiewicz, UMŁ 2006. BIBLIOTEKA KRONIKI MIASTA ŁODZI. Niestety na stronie UML link do pobrania jest nieaktywny:
2013-09-11 15:21:39 (12 lat temu)
WW
+5 głosów:5
do sunny: OK, ale chciałbym zwrócić Ci uwagę na fakt, że PRL to był pewien proces. Proces degrengolady, niestety. Ty widzisz tylko aktywne działania władz z jego pierwszej części, tj. powiedzmy do połowy l. 60. Zgoda, tam było szereg ambitnych, czasem nawet przesadnie, zamierzeń, które często zostały zrealizowane częściowo albo w ogóle skończyły na papierze. Tym niemniej pod względem sanacji przestrzeni publicznej zrobiono sporo dobrego, nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę szereg bzdurnych założeń motywowanych ideologicznie. Ale lata późniejsze, szczególnie l. 80 to już czas kompletnego upadku, niedoinwestowania i tandety. Niestety, oceniając jakiś okres w całości musimy brać pod uwagę jego efekt końcowy, który w wypadku PRL był katastrofalny, bo z równego startu z taką np. Grecją w r. 1945 doprowadził nas niemal do poziomu Trzeciego Świata.

Straty wojenne Łodzi były z pewnością ogromne, ale my mówimy przecież o konkretnym elemencie, jakim jest substancja budowlana miasta. Akurat w tym aspekcie były stosunkowo niewielkie, bo dekapitalizacja przez 5 lat siłą rzeczy jest ograniczona, natomiast wyburzenia celowe dotknęły tylko kilku miejsc i to o zabudowy o głównie drugorzędnym standardzie. Podsumowując - nie wybielając w niczym terrorystycznych rządów hitlerowskich w Łodzi zwalanie na nich głównej winy za doprowadzenie śródmieścia do ruiny uważam za nieporozumienie, chyba że mówimy o winie w sensie przyczynowo-skutkowym, tzn. za wywołanie II wojny światowej (a w konsekwencji przejęcia przez 45 lat dominacji nad Polską przez ZSRR).
2013-09-11 16:08:04 (12 lat temu)
sunny
Na stronie od 2013 lipiec
12 lat 9 miesięcy 13 dni
Dodane: 10 września 2013, godz. 4:37:41
Źródło: inne
Rozmiar: 700px x 801px
38 pobrań
4443 odsłony
6 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia sunny
Obiekty widoczne na zdjęciu
ul. Włókiennicza
więcej zdjęć (154)
Dawniej: Kamienna