Artykuł z "Nowin Jeleniogórskich" Nr 2 10-16 kwietnia 1958
Trzynasty rok jeździmy Jelenia Góra - Sobieszów, Jelenia Góra - Podgórzyn. Po drodze - Cieplice. Przez te trzynaście (minie w tym roku) lat tak wiele zmieniło się na świecie, w Polsce, w naszym powiecie. Ani nie spostrzegliśmy jak obok linii tramwajowej wyrosła "Celwiskoza", której specyficzny zapach "zupy kalafiorowej" daje dowcipnym konduktorom powody anonsowania na przystanku "cegielnia" - "Wiskoza Zdrój".. ! Tramwaje są prawie, że niezmienne. Trochę jakby postarzały się, przygarbiły. Mój Boże, czas robi swoje. Raz tam, w którymś roku przywieźli ponoć z Chorzowa jakiegoś "farmazona" co jeździł w pojedynkę, ale potem chyba odjechał gdzieś dalej i... wszystko wróciło do starego porządku.
*
Ludzie narzekają na tramwaje. Ale na co ludzie nie narzekają? Narzekają na wszystko, bo tak lżej, chociaż słyszałem ostatnio parę razy pochwały że jak nie ma śniegu ani deszczu, to tramwaje chodzą punktualnie, kłopot jednak z tym, że tu ciągle coś pada. Ale żeby na same tramwaje tak bardzo narzekać, to jednak nie ma powodu. Wozy są z 18... roku. Należy raczej pochwalić, że konserwacja ich jest niezła, że dotychczas trzymają się kupy.
Tak, tak... A "Przekrój" ciągle pisze, że "życie jest jak tramwaj".
*
Niemcy zaczęli przygotowywać się kiedyś do wprowadzenia trolejbusów. Zawiesili druty. Uchwyty przewodów trolejbusowych wiszą jeszcze do dziś. Taki uchwyt to cierpliwa bestia. Będzie sobie tak wisiał całe lata i czekał i przypominał i drażnił. A niech sobie wisi, co nam to szkodzi, a nuż kiedyś przyda się. Zobaczymy.
*
Zdrój w Cieplicach skarży się, że od wstrząsów przejeżdżających tramwajów obsuwa się ziemia, że zasypują się żyły i źródła wód leczniczych. Zdrojowi grozi katastrofa. Nie dziś jeszcze może i nie jutro, ale grozi, a wszystko co grozi to niepokoi. Istnieje projekt skrócenia linii tylko do apteki "Pod Koroną", istnieje projekt puszczenia linii za Fabryką Maszyn Papierniczych i przez park z pominięciem Placu Piastowskiego. Projekty są różne, a ich wykonanie zależy zawsze od pieniędzy. Ba...! Bagatela..!
*
W Sobieszowie potrzebna jest pętla. w Jeleniej Górze potrzebna jest pętla. Już nawet pomierzono, obliczono. Ba...! kiedy znów pieniądze. Chociaż nic nie wiadomo. Znamy cel, wiemy po prostu, czego chcemy. Dawniej było gorzej bośmy nie wiedzieli. Może w takiej sytuacji zaczniemy oszczędzać?
*
Tylko pieniądze i pieniądze. a... ludzie? Ojej! Racja, najważniejsza rzecz - ludzie. A więc o ludziach. Zanim jednak napiszemy o ludziach, chciałem kilka słów.... o pieniądzach. Uciekł mi kiedyś tramwaj w.... wszystko jedno gdzie, najważniejsze, że uciekł. Stałem i z nudów rozmawiałem z pracownikiem tramwajów. Przetokowym.
- Jak się panu pracuje?
- Niczego.
- Niczego?.. to właśnie nieźle, a co pan tu zasadniczo robi?
- Tramwaj przejeżdża raz na pół godziny, to przypnę go i czekam.
- Długo pan przypina?
- Minutę, dwie.
- A resztę?
- Nudzę się, panie. Strasznie się nudzę, z nudów jeżdżę czasem kilka przystanków i wracam. Pracuję 8 godzin.
Rachunek łatwy. Przez 8 godzin przyjeżdża 16 razy tramwaj, to razy jedna lub dwie minuty daje dziennie maksimum 30 minut pracy. Przez cały miesiąc z niedzielami 900 minut. Pensja - 900 złotych miesięcznie. Demagogia, panowie demagogia, ale minuta pracy kosztuje co najmniej złotówkę. Chyba, że tramwaje płacą również za te straszliwe nudy, które na godzinę trwają aż 56 minut. Pracuje sześciu przetokowych po 900 zł, daje to 5.400 zł miesięcznie. Rocznie 64.800 zł, to jest tyle, co koszt jednej pętli. Różnymi drogami chodzi... ekonomia. Jeszcze jedno. Skąd powstali przetokowi? Otóż wyszło zarządzenie. że kobietom nie wolno podnosić ciężarów. Złącze waży 25 kg. Uniesione w jednym końcu 12,5 kg. Sklepowej wolno dźwigać worek 50 kilogramowy, co to zna- czy "wolno", ma obowiązek. musi. Tego się nie widzi. Za to w tramwajach wolno wyrzucać 64.800 zł rocznie, bo inspekcja BHP dała takie zarządzenie. Uważam, że było bv już o wiele lepiej część tych pieniędzy rozdzielić na konduktorów i płacić im - na przykład l zł za jedno spięcie wozów, drugą połowę możnaby z powodzeniem przeznaczyć na.... no chociażby, na to, na co dziś nie ma pieniędzy
Chcę skończyć sprawy pieniężne, a pozostała jeszcze jedna. Z rozmowy z dyrektorem tramwajów panem Jankowskim dowiedziałem się, że konduktorkom od... pierwszego miesiąca ciąży nie wolno jeździć tramwajami. Taki przepis. Dyrektor poinformował nas, że nie wie wprost, co robić przez pozostałe miesiące z tymi pracownicami, Siedzą na sali, czasem stemplują bilety, też pewnie nudzą się. Czy od pierwszego miesiąca ciąży nie można n.p. produkować z sznurka wycieraczek, albo robić innych rzeczy, by pieniądze nie leciały... za okno? Potem okazuje się, że na wszystko brak jest pieniędzy.
O pasażerach piszę na końcu, co wcale nie świadczy o tym, aby pasażerowie byli rzeczą najmniej ważną z całego tramwajowego problemu. Raczej odwrotnie, w myśl tych utartych powiedzonek o... nosach i tabakierach. Chociaż wśród pracowników tramwajów istnieje jeszcze spora grupka, która jest święcie przekonana, że pasażerowie są jakąś uciążliwą dobudówką do instytucji Tramwaje Miejskie. Proszę tylko nie pomyśleć, że obrazowe scenki, które niżej przytoczę to beletrystyka. Na życzenie zainteresowanych służę danymi, jaki dzień, miejsce i numer wozu ponieważ zajmuje to dużo miejsca, nazw iska, numery służbowe i daty zachowam w aktach redakcji.
I
Przystanek "Hotel Bristol". Ślisko. Na przystanku stoją dwie panie z walizkami, jedna z dzieckiem i ja.
Tramwaj staje, wsiadamy. Pierwsza pani „gramoli" się długo, druga też wsiada niezręcznie, trzecia z dzieckiem zamierza wsiąść... gdy tramwaj rusza. W biegu pomagam jej, sam skacze już w pełnym biegu. Konduktor drugiego wozu, w którym jedziemy, na uwagę, że za wcześnie ruszył wymyśla nam zdrowo „udowadniając”, że nie dawał sygnału do odjazdu.
Ma rację. Nie dawał, a że motorniczy ruszył i z tyłu ktoś wpada pod tramwaj, to już... betka". Co go to obchodzi? - A zresztą, krzyczy, co się komu stało, czego się pan czepiasz? Istotnie, w myśl zasady, że kara jest za trafienie kulą, a nie za to, że się do kogoś strzelało - to miał rację. Chyba, że dyrekcja tramwajów wpoi pracownikom inne zasady.
II
Tramwaje czasem spóźniają się. Nie często, ale tak średnio, szczególnie gdy coś pada. Stoi człowiek minut pięć, dziesięć, a potem jedzie. Gorzej, gdy tramwaj spóźni się 26 minut, wtedy odjeżdża o CZTERY MINUTY ZA WCZEŚNIE.
Ul. Sądową w Sobieszowie idzie grupka ludzi. Idą powoli, mają pięć minut czasu. Z daleka widzą manewrujący tramwaj, zaczyna się gonitwa. Biegam (nie chwaląc się) wspaniale, wskakuję do jeszcze stojącego wozu. Momentalnie proszę konduktora, by wstrzymał odjazd kilka sekund. Grupa ludzi dobiega już na przystanek. Tramwaj rusza jednak, konduktor odpowiada mi z ironią „jakbym miał tak czekać na wszystkie baby w Sobieszowie, to bym nigdy nie odjechał". Wóz jest pusty. Wieczór. Patrzę na zegarek - jest godz. 21 i 43 minuty. Do odjazdu mamy jeszcze dwie minuty. Ale to nie ten tramwaj, to jest opóźniony, poprzedni. Jestem przekonany, że klnący na przystanku pasażerowie nie wiedzą o tym.Gdyby nie ci natrętni pasażerowie, życie w tramwaju było by urocze.
III
Inny wieczór. Późno, W tramwaju jedzie dwóch pijaniusieńkich gości, zlekka brudnych, pokrwawionych i obejmujących się czule. Konduktor mruga do mnie filuternie okiem z takim wyrazem „... ale się biedacy zaoliwili…". ... biedne, kochane chłopaczki". Pijacy chwilowo śpią, Ale już na pierwszym zakręcie budzą się i zaczynają rozrabiać. Zachowują się skandalicznie, nie chcąc być pobitym wyskakuję w biegu, na szczęście koło przystanku. Konduktor uśmiecha się nade mną z politowaniem. Zalani jechali bez biletów. wysiedli na tym samym przystanku. Wprawdzie to grosze, ale zawsze szkoda, a poza tym pijani mają bardzo często większe prawa w naszych tramwajach niż... matki z dziećmi. A konduktorzy twierdzą zazwyczaj „... co tam z nim gadać i tak zalany". Dyrekcję tramwajów prosimy o wydanie zarządzenia. a jeśli wydane, o wprowadzenie w życie - o zwalczaniu pijaństwa i chuliganów w tramwajach.
*
Masę ludzi poszukuje obecnie pracy. Jeśli dyrekcja ogłosi, że potrzebuje trzech, zgłosi się trzydziestu, po cóż więc zatrudniać konduktorów. którzy z odrazą odrabiają swoją pańszczyznę. Bardzo ciężka i przykra jest praca konduktora, ale tym bardziej trzeba pomyśleć nad tym, żeby dobrać ludzi właściwych. Nadających się do tego zawodu. W tramwajach bywa ciasno, ale mimo to konduktorzy muszą wiedzieć, że pasażerowie to nie trzcina, by ją rozgarniać na boki. To wspaniale, że konduktorzy otrzymali kożuchy i buty filcowe, ale pasażerowie też nie lubią, gdy im konduktor, podając bilet w głąb wozu, zsuwa rękawem kapelusz na oczy (widziałem to masę razy). Społeczeństwa nie można dzielić na dwa przeciwstawne obozy pasażerów i konduktorów, a roztrząsając ten problem jest rzeczą jasną, że łatwiej jest nauczyć i wychować kilkudziesięciu konduktorów, niż kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców. Należy skończyć definitywnie pobłażliwością w stosunku do awanturników, pijaków i chuliganów. Tu dyrekcja tramwajów powinna opracować wspólny plan z Komendą MO, czekamy jednak na generalną akcję przeszkolenia personelu, aby umiał zachować się w tramwaju.
Nie stać nas na pętle, nie stać na nowe wozy, nie stać na trolejbusy, ani na inwestycje - na grzeczność, uprzejmą i sprawną obsługę musi być nas stać i tego się stanowczo domagamy. Zbliża się 850-lecie Jeleniej Góry, tramwaje nie zmienią może szaty wozów, muszą jednak definitywnie zmienić część nienadającego się personelu, resztę zaś trzeba zasadniczych rzeczy nauczyć. Cieszy nas, że pobory w tramwajach nie są złe. Sięgają często 2.000 zł. Tym łatwiej .będzie dyrekcji przeprowadzić wolę mieszkańców miasta i powiatu. Tramwaje są właśnie dla pasażerów. wyłącznie dla pasażerów.