| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...

Okupacyjne wspomnienie wigilijne

proszę czekać...

Wspomnienie żołnierza Września, żołnierza AK (ps. „Drzazga”), dr. farm. ppłk. w st. spocz., harcmistrza Jerzego Pertkiewicza (rocznik 1920), kawalera Virtuti Militari

Rok 1944 – ostatni rok wojennych świat Bożego Narodzenia. Mieszkaliśmy wówczas przy ulicy Krakowskiej 34 na parterze obok apteki im.T.Kościuszki, której dzierżawcą był mój ojciec. Byliśmy w szczególnym nastroju, pełnym nadziei na lepsze jutro. Tarnów, ul. Krakowska: po prawej nry 34-36Nadchodzące wiadomości jak i wydarzenia były nader optymistyczne. Wojska radzieckie, które latem zatrzymały się na linii Wisła – Wisłoka przygotowywały się do nowej ofensywy. Czasami w nocy było słychać daleki odgłos huku armat, obserwowaliśmy też wzmożone ruchy wojsk niemieckich, a niektóre urzędy i instytucje okupanta pośpiesznie przystępowały do ewakuacji. U nas w rodzinie panował radosny nastrój. Za całą mamy biżuterię udało nam się wykupić z rąk gestapo aresztowanego ojca. Przed kilku dniami wrócił z więzienia wymizerowany, z ogoloną głową, ale radosny, że jest wśród nas. Brat Roman akowiec walczył w Powstaniu Warszawskim. Przez długi czas nie mieliśmy o nim żadnej wiadomości i dopiero w połowie grudnia otrzymaliśmy jego pocztówkę z obozu jenieckiego. Wielka radość – żyje! Również ja i mój przyjaciel z przedwojennej podchorążówki, który mieszkał u nas – po zakończeniu walk partyzanckich Batalionu „Barbara” 16 pp AK – szczęśliwie powróciliśmy do domu. W takim pogodnym nastroju zebraliśmy się przy wigilijnym stole. Pod białym obrusem siano, na stole opłatki i palące się świece. Dziadek – senior rodziny – odczytał tekst Ewangelii, a gdy wymawialiśmy w modlitwie słowa „...przyjdź Królestwo Twoje...” u drzwi wejściowych rozległ się ostry dzwonek. Modlitwa przerwana. Kto może dzwonić o tej porze? Może brat uciekł z niewoli... Wszyscy przeszliśmy do przedpokoju. Ojciec otworzył drzwi i...  przerażenie. W drzwiach w hełmie stał żołnierz niemiecki z przewieszonym przez ramię pistoletem maszynowym. Stał i patrzył na nas, aż w końcu zachrypłym głosem spytał „czy tu mieszka pan aptekarz”. Mama z jękiem wyszeptała „Boże miłosiemy! Po kogo znów przyszedł?” Żołnierz wszedł do mieszkania, zdjął z ramienia broń i postawił ja za sobą w kącie obok drzwi. Na jego twarzy widać było wielkie zakłopotanie. Wreszcie prawie szeptem powiedział, że nas bardzo przeprasza za najście, ale jedzie transportem samochodowym w stronę Bochni i w czasie postoju dowiedział się, że obok apteki mieszka aptekarz. Prosi pomoc. Jest chory, ma gorączkę i bardzo silny kaszel. Chciałby kupić jakieś lekarstwa. Odetchnęliśmy z ulgą, że to tylko spóźniony pacjent. Ojciec zaraz poszedł do apteki po odpowiednie leki, my zaś przyglądaliśmy się temu młodemu, wychudzonemu, o spieczonych wargach i przerażająco blademu człowiekowi. Wyglądem swym wzbudzał litość. Dziadek, który nie znał niemieckiego, kazał mu powiedzieć, że w naszej tradycji narodowej jest zwyczaj pozostawiania przy wigilijnym stole pustego nakrycia dla niespodziewanego gościa. Zaprosił go do stołu. Ujrzeliśmy łzy w oczach żolnierza. Rozczulony zaczał dziękować nam, Polakom, że w tę Świętą Noc zapraszamy do wspólnego stołu żołnierza wrogiego państwa. Chociaż jest to dla niego wielki zaszczyt, to nie czuje się godnym, by zasiąść przy naszym rodzinnym stole. I tak nadal staliśmy w przedpokoju. Mama przyniosła z kuchni i podała mu garnuszek barszczu z uszkami, a na talerzu postne gołąbki z kapustą i grzybkami. Ze zdumieniem obserwowaliśmy, jak szybko i z apetytem spożywał podane mu jedzenie. W tym czasie ojciec wrócił z apteki i dał mu bezpłatnie lekarstwa. Wzruszony żołnierz stał jeszcze chwilkę zadumany, podszedł do mamy i dziękując ucałował ja w rękę. Tymczasem ktoś z nas przyniósł opłatek. My życzyliśmy mu, by szczęśliwie powrócił do domu. On zaś życzył nam, by Polacy odzyskali wolność swego kraju i by Bóg chronił nas od okrucieństw wojny. Żołnierz odszedł. Wróciliśmy do stołu. Zaczęliśmy na nowo „Ojcze nasz...” i z pełnym zrozumieniem wypowiadaliśmy słowa „...odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom...” W owym dniu w żołnierzu tym widzieliśmy tylko bliźniego, a nie znienawidzonego wroga.

* * *

Kilka miesięcy po zakonczeniu wojny dostaliśmy z Niemiec oryginalnie zaadresowany list: „Tarnów, apteka obok kościola z dwoma wieżami”. W liście tym matka żołnierza Hansa v. Reckhof bardzo serdecznie dziękowała za pomoc udzieloną jej synowi i ciepło rodzinne, jakie okazaliśmy mu w Świętą Noc. Z bólem jednak zawiadamia, że syn po powrocie z frontu chorował na zapalenie płuc i zmarł na gruźlicę. Przed śmiercią jeszcze prosił matkę, by przesłała nam słowa podziękowania.

Skomentuj artykuł
Piękna historia. W jednej gazecie - chyba z 1940 albo 1941 roku czytałem historię rodziny z Krakowa w której mieszkaniu został zameldowany niemiecki żołnierz. Był opis Wigilii i reakcji żołnierza - spróbuję znaleźć ten artykuł.
2010-12-23 22:38:40 (15 lat temu)
 
do Neo[EZN]: To jest ten artykuł:
2010-12-23 22:57:25 (15 lat temu)
  
pawulon
 
do Neo[EZN]: Świetny.
2010-12-23 23:24:57 (15 lat temu)
   
Julo
 
do Neo[EZN]: Pan Jerzy Pertkiewicz jest kolegą ze studiów Babci Hani. Dziś przysłał jej życzenia wraz z tym załączonym wspomnieniem, a ja natychmiast poprosiłem Go o zgodę na ich publikację. Bardzo się ucieszył. Biogram Jerzego Pertkiewicza przeczytać można w Wikipedii: Naprawdę warto...
2010-12-23 23:28:46 (15 lat temu)
  
mar
 
do Julo: Wzruszająca historia.
2010-12-23 23:58:08 (15 lat temu)
   
pawulon
 
do Julo: ... i sam go napisałeś :)
2010-12-24 00:28:29 (15 lat temu)
   
Julo
 
do pawulon: To już mniejsza, kto to napisał, bo wpływu na losy bohatera przecież nie miałem. Dobrze mi się układała korespondencja zarówno z nim samym, jak i z jego synem. A przecież jego historia naprawdę była warta utrwalenia i publikacji, ku pamięci...
2010-12-24 00:57:45 (15 lat temu)
    
pawulon
 
do Julo: Ale to nie umniejsza twojej zasługi przy redagowaniu tego, skądinąd, świetnego artykułu :)
2010-12-24 11:35:32 (15 lat temu)
     
Julo
 
Dowiedziałem się niedawno, że we wrzesśniu 2011 p. Pertkiewicza awansowano do stopnia pułkownika
2011-10-15 22:03:51 (14 lat temu)
 
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet
Ostatnio przeglądane: nEO nEO sandomierz wroclawska wroclawska Pustków Żurawski vetinari vetinari pałac warszawa tylawa pałac prezydenta pustków pomnik fredry PTTK swieta Katarzyna helios jastrzębia góra Rataje Rataje Toyota C Opel EMPIK kielce helios jastrzębia góra dzwon dzwon opole opole komorno warszawa kościoła Starokatolickiego Mariawitów pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy warszawa świętojańska prudnik kąpielisko lotos złoty potok bydgoszcz chrobrego włocławek pomnik syrenki warszawa poznań