| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...

Na początku były kremówki

proszę czekać...

Wywiad Barbary Kowalczyk z właścicielem cukierni

 

Któż nie zna smaku wybornego ciasta z kultowej cukiernina Psim Polu? Jej właściciele – Gondkowie mieszkają nad zakładem, w budynku przy Krzywoustego. Przed wojną była tam masarnia. Są jeszcze skrawki niemieckiej przeszłości: solidny piec, magazyn do lodu, przedwojenna dzielarka do ciast fi rmy Herbst. – To rodzinny amulet. Za nic nie zamienimy jej na nową – mówi właściciel. Któż nie zna smaku wybornego ciasta z kultowej cukierni na Psim Polu? Jej właściciele – Gondkowie mieszkają nad zakładem, w budynku przy Krzywoustego. Przed wojną była tam masarnia. Są jeszcze skrawki niemieckiej przeszłości: solidny piec, magazyn do lodu, przedwojenna dzielarka do ciast fi rmy Herbst. – To rodzinny amulet. Za nic nie zamienimy jej na nową – mówi właściciel.

Barbara Kowalczyk: - Jak długą tradycję ma firma?

Andrzej Gondek: – Firma Gondek powstała w grudniu 1956 r. Ale jeszcze wcześniej, zaraz po wojnie przyjechała tutaj siostra mojego ojca. Razem z mężem na Krzywoustego prowadzili sklep-cukiernię. Mieli piec, w którym piekli chleb. Później wyjechali, a mój ojciec odkupił od nich wszystko i z Krakowa wraz z rodziną przeniósł się do Wrocławia. Z Krakowa przywiózł swoje przepisy i zaczął wypiekać kremówki, drożdżowe rogale z makiem, cztery rodzaje serników i – do dziś specjalność zakładu – torty w różnych kształtach i rozmiarach.

 A potem Pan przejął dzieło ojca?

 Nie tak od razu. Skończyłem studia na wydziale elektrycznym Politechniki Wrocławskiej, a potem nawet zacząłem pracować w swoim zawodzie. Ale ta praca mnie nie satysfakcjonowała. Wolałem być szefem sam dla siebie. Pracę w cukierni już znałem i zawsze lubiłem, mogłem eksperymentować, co sprawiało mi dużą frajdę. Pamiętam pierwsze samodzielnie ukręcone przeze mnie lody. Miałem 16 lat, rodzice wyjechali. Cały dzień kręciłem te lody, a później sprzedałem wszystko! To był taki mój mały chrzest bojowy. Fachu nauczyłem się od ojca, przekazał mi wszystkie tajniki cukiernictwa. Wprowadziliśmy wiele rodzajów ciast, ale zawsze bazujemy na surowcach naturalnych.

 A skąd wtedy braliście lód do lodów? Przecież nie było agregatów?

Z Widawy! Przez całą zimę przywoziliśmy wozami bryły kry, które lądowały w magazynie z podwójnymi ścianami, z przestrzenią izolacyjną. Przełożone trocinami – żeby się nie posklejały – cały rok służyły potem jako chłodziwo. Latem kawałki lodu wkładano do większego zbiornika i posypywano solą. W takiej solance, której temperatura zamarzania była niższa od zera, wirował kociołek, do którego wlewano masę z jaj, mleka i cukru. I tak powstawały lody. Dopiero w latach 60. rodzice kupili agregat i przez kolejne 20 lat robiliśmy lody nowocześnie. Później były kłopoty z surowcami, produkcja poszła w kierunku ciast.

 Pielęgnujecie w zakładzie jakieś specjalne tradycje?

Tradycją w naszej firmie jest chrzest. Uczeń dostaje biały strój, do tego typowo piekarską łopatę, długą na 2 m i jest wysyłany po różne sprawunki do sklepu. Koledzy w tym czasie stoją przy oknach i zrywają boki ze śmiechu… Oczywiście muszę pilnować, aby żarty nie były zbyt wymyślne.

Na koniec poproszę o radę, która może okazać się pomocna przed tłustym czwartkiem. Co zrobić, aby pączki ładnie wyrosły, a chrust był chrupiący?

Najważniejszą rzeczą w pączkach jest mąka i dobre drożdże. Mąka odpowiada za konstrukcję ciasta, a drożdże za wytwarzanie gazu i rośnięcie ciasta. Nie można zapominać o jajkach , cukrzei soli. W faworkach również istotną rzeczą jest mąka, a także dobrze wyrobione ciasto. Aby było chrupiące, warto do niego dodać odrobinę spirytusu. Nie należy się poddawać, trzeba próbować – tak długo, dopóki ciasto nie wyjdzie. Metodą prób i błędów – ja bardzo często tak robiłem, jak chciałem coś nowego wprowadzić. Np. miodownik, który czasami wychodził za miękki, a czasami za twardy. Wielokrotnie musiałem wyrzucać nieudane ciasto, ale jak się udało, spisałem recepturę na kartce i teraz wiem, jak ma być prawidłowo.

 

Rozmawiała Barbara Kowalczyk

Skomentuj artykuł
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet
Ostatnio przeglądane: Hotel Metropole Szczecin Hotel Metropole Szczecin domosławice zasieki nowy skoszyn milicja na partyzantów milicja na partyzantów Jarocin kortau wrzeszcz wrzeszcz Pleśna Bogumiłowice powiat tarnowski powiat tarnowski ciemne łapy kulesze tołwin nikiszowiec trzcianka augustów augustów augustów suwałki krasnosielc zabłudów trześcianka przasnysz przasnyszs ostrołęka łomża łomża BYTOM SIEMIRADZKIEGO 9 Ostropa