starsze
nowsze
1
1+
2-
2
2+
3-
3
3+
4-
4
4+
5-
5
5+
6-
6
oceń zdjęcie | skomentuj ocenę | 6 głosów | średnia głosów: 6
Skomentuj zdjęcie
esski
Na stronie od 2009 październik
16 lat 6 miesięcy 1 dzień
Dodane: 28 marca 2014, godz. 3:04:41
Rozmiar: 1172px x 1888px
14 pobrań
1262 odsłony
6 średnia ocen
Poprzednie i następne zdjęcia esski
Obiekty widoczne na zdjęciu
kościoły, katedry, kaplice
Atrakcja turystyczna
Zbudowano: XIII w.
Dawniej: Elisabeth Kirche
Zabytek: A/1300/25 z 26.11.1947 i z 23.10.1962
Bazylika p. w. św. Elżbiety Węgierskiej we Wrocławiu (zwany Farą Elżbietańską lub kościołem Garnizonowym) - gotycki kościół w sąsiedztwie Rynku we Wrocławiu, jeden z dwóch dawnych kościołów parafialnych w mieście.Kościół położony jest na placu pomiędzy ulicami Kiełbaśniczą, Odrzańską, św. Mikołaja i św. Elżbiety, który stanowi pendant dla placu Solnego. Pierwszy w tym miejscu kościół, początkowo pod wezwaniem św. Wawrzyńca, ceglano-kamienny w stylu romańskim, powstał prawdopodobnie jeszcze na początku XIII w., a w 1253 przekazany przez Henryka III krzyżowcom z czerwoną gwiazdą jako kościół klasztorny[1]. 31 marca 1252 wymieniono po raz pierwszy parafię św. Elżbiety[2], a 19 listopada 1257 kościół został konsekrowany już pod imieniem św. Elżbiety przez biskupa Tomasza I, aczkolwiek nadal używano równolegle wezwania św. Wawrzyńca, przeniesionego po 1387 na ołtarz główny oraz wieżę kościelną, której budowę rozpoczęto przed 1339.
Obecny trójnawowy bazylikowy kościół ufundowany przez Bolesława III powstał od początku XIV wieku w stylu gotyku redukcyjnego. W latach 1309-1318 wzniesiono zachodnie przęsło naw, w 1340 ukończona była nawa, w 1384 kaplica pw. Najświętszej Marii Panny (budowniczy Otto z Nysy), a w 1387 prezbiterium. Służył jako kościół farny wrocławskiego patrycjatu i wyrażał jego ambicje, konkurując wielkością z biskupią katedrą św. Jana. Łęki przyporowe odprowadzające siły ze sklepień nawy głównej umieszczone są nisko, pod dachami naw bocznych, w systemie krakowskim. Same nawy nakryte są prostymi sklepieniami krzyżowymi. Prezbiterium kościoła wydzielone jest jedynie we wnętrzu wydatnymi gurtami, nie wyodrębnia się w bryle i jest zamknięte trójbocznie. Nawy boczne przedłużone są do końca prezbiterium i zakończone są analogicznie do niego, nie tworząc zamkniętego ambitu. Bryła kościoła ma długość 68,2 m i szerokość 34,47 m. Ukończona w połowie XV w. przylegająca do kościoła od południa masywna, pozbawiona przypór i akcentowana lizenami i blendami wieża osiągnęła wraz z hełmem wysokość 130,5 m, będąc najwyższą wieżą na Śląsku i lokując się w czołówce najwyższych budowli ówczesnego świata. Wokół kościoła istniał cmentarz, otoczony przez wieniec maleńkich domków księży-altarystów (opiekunów ołtarzy), które potęgowały wrażenie wielkości kościoła. Kruchty powstały po stronie południowej i północnej, główny portal prowadzi do przyziemia wieży. Stosunkowo nieefektowna elewacja zachodnia nie posiada portalu i ze względu na przylegającą do niej ulicę położona jest ukośnie w stosunku do osi kościoła.
6 kwietnia 1525 kościół św. Elżbiety stał się pierwszym ze śląskich kościołów, który przejęli ewangelicy, a pastorem został Ambrosius Moiban; przejęcie kościoła miało jakoby nastąpić w wyniku wygranej wrocławskiego patrycjusza i podskarbiego królewskiego Heinricha von Rybischa w grze w kości nad mistrzem krzyżowców Erhardem Scultetusem. W 1529 w czasie wichury zawalił się drewniany hełm wieży, a jego szczątki upadły na otaczający kościół cmentarz. Katoliccy pisarze określili to jako karę Boską, która spadła na ewangelików. Ci z kolei argumentowali, że to, że w tak potężnym kataklizmie nikt nie zginął (szczątki przygniotły tylko kota) to świadectwo szczególnej opieki Boga. Wieżę odbudowano w latach 1531-1535 ze znacznie mniejszym hełmem renesansowym o formie istniejącej do dziś. W 1598 podczas remontu dachu położono angobowaną dachówkę mnich-mniszka, tworzącą wzór czerwonej-zielonej szachownicy (analogiczne wzory istniały wówczas na dachach Ratusza oraz Fary Marii Magdaleny. W 1649 zawaliła się część więźby dachowej. Kolejny raz poważnych zniszczeń kościół doznał w czasie oblężenia miasta przez wojska napoleońskie w latach 1806/1807, gdy uszkodzony został hełm na wieży oraz dach. W latach 1856-1857 prowadzono renowację kościoła, lecz w czasie prac[3] zawaliła się zewnętrzna ściana nawy południowej, a wraz z nią część sklepień - po odbudowie i wzmocnieniach konstrukcji kościół ponownie konsekrowano 19 listopada 1858. W kościele z biegiem czasu powstało bogate wyposażenie fundowane przez zamożnych mieszczan, a także liczne epitafia (w sumie około 370). W 1750-1761 Michael i Benjamin Engler, a następnie Gottlieb Ziegler zbudowali w kościele wielkie organy, po kilku remontach i przebudowach (ostatnia w 1939-1941) posiadające 91 głosów (zniszczone w pożarze w 1976. Inne, mniejsze organy z 1718, zbudowane przez Adama Horatio Caspariniego, znajdują się obecnie w Auli Muzycznej Uniwersytetu Wrocławskiego.
W końcu XIX w. dla zwiększenia przepustowości ulic wyburzono większość domków altarystów, pozostawiając tylko cztery, zaś w początku XX wieku zburzono jeszcze jeden. Dwa domki, połączone bramką i zwane Jaś i Małgosia pozostały, mimo planów nowej regulacji ulic i budowy w tym miejscu domu towarowego w latach 20..
II wojnę światową kościół przetrwał bez większych uszkodzeń. Krótko służył jeszcze jako kościół polskiej już parafii ewangelicko-augsburskiej, a w listopadzie 1946 został przekazany katolickiemu ordynariatowi polowemu, uzyskując status kościoła garnizonowego. Służył również jako sala koncertowa, a jego organy wykorzystywano w czasie festiwalu Wratislavia Cantans. Bogate wyposażenie kościoła i dużą część oryginalnej substancji budowlanej strawiły jednak trzy pożary. Pierwszy miał miejsce 4 czerwca 1960, gdy od uderzenia piorunem spłonął szczyt wieży i został uszkodzony dach. Dach i wieża zostały odremontowane, lecz 20 września 1975 wieża ponownie się zapaliła, a wraz z nią otaczające ją jeszcze drewniane rusztowanie. Całkowicie zniszczone zostały renesansowy hełm, kamieniarka wieży oraz jeden z trzech dzwonów (dwa pozostałe zerwały się z zawieszenia, lecz przetrwały upadek). Ostatni, najpoważniejszy w skutkach pożar 9 czerwca 1976 spowodował prawie całkowite zniszczenie drewnianego wyposażenia kościoła, spłonęły organy, więźba dachowa, zawaliły się sklepienia nawy głównej. Odbudowy podjęto się dopiero w 1981, przez całe lata 80. postępowała ona bardzo powoli. Przy rekonstrukcji wykorzystano współczesne techniki budowlane, hełm w dawnych formach wykonano z żelbetu, zaś stalową kratownicową więźbę dachową przykryto dla zapewnienia pełnej szczelności wpierw blachą, na nią kładąc dachówkę (przywrócono przy tym szachownicowy wzór). Zrekonstruowana wieża posiada wysokość 90,46 m (wraz z gałką)[4]. Wnętrzu przywrócono formy zbliżone do gotyckich. Kościół oraz taras widokowy na wieży zostały otwarte dla wiernych i zwiedzających w maju 1997. 31 maja tegoż roku Jan Paweł II dokonał ponownej konsekracji kościoła, nadając mu status bazyliki mniejszej.
Za Wikipedia -
Strona oficjalna -
Rynek 1 - św. Mikołaja 81
więcej zdjęć (82)
Architekt: Hermann Wahlich
Zbudowano: 1907
Dawniej: Geschäftshaus Ludwig Wittemberg & Co

Choć niepozorny i położony na skraju Rynku, secesyjny dom handlowy Ludwig Wittemberg & Co pod adresem Rynek 1 jest pełen ciekawostek i ma swoją wyjątkową historię.



Przełom XIX i XX w. był okresem wielkich przemian w architekturze Wrocławia. Pomiędzy rokiem 1892 a 1912 powstało około 60 domów handlowych i towarowych. Aby zrobić dla nich miejsce, w latach 1896-1911 rozebrano kilkanaście historycznych domów mieszczańskich. W roku 1906 ten los spotkał barokowo-klasycystyczną kamienicę na rogu Rynku i ul. św. Mikołaja.



Już rok później w 1907 pod adresem Rynek 1 powstał stojący tu do dziś dom handlowy firmy Ludwig Wittemberg & Co. Jest to jedyny dom handlowy, który powstał na zachodniej pierzei Rynku. Budynek zaprojektował znany wrocławski architekt Herman Wahlich - współtwórca osiedla Sępolno. Wśród bardziej rozpoznawalnych z jego projektów do dziś zachował się dom handlowy Łada przy ul. Oławskiej 21/23.



W duchu secesji



We Wrocławiu secesja wywarła największy wpływ na architekturę użyteczności publicznej. Tak było również w przypadku Geschäftshaus Ludwig Wittemberg - bo tak brzmi oryginalna nazwa domu handlowego.



Elewację budynku zdobi rzeźbiarski detal o motywach roślinnych, tak charakterystycznych dla secesji. Fasadę wieńczą dwa szczyty o falistym wykroju, na których znajdują się dwie ozdobne obwoluty. Na jednej umieszczono datę powstania budynku, a na drugiej inicjały właściciela Ludwiga S. Wittemberga. Nietypowe wycięcie w fasadzie to udana próba otwarcia wylotu Rynku na widok kościoła św. Elżbiety. Wejście prowadzące na wykuszową klatkę schodową znajduje się od ul. św Mikołaja pod numerem 81. Przechodząc tamtędy, zwróćmy uwagę na geometryczne kwiaty lotosu i piękne oryginalne drzwi.



Sklepy, banki i radio



Dwa lata po oddaniu do użytku, w 1909 r. budynek wynajęła firma Tauer-Magazin August Brendix, sprzedająca stroje żałobne i akcesoria pogrzebowe. W pierwotnym zamyśle parter kamienicy przeznaczono na siedem sklepów, jednak dzięki szkieletowej konstrukcji połączono całe piętro w jeden duży. Wyższe kondygnacje zajmowały biura, ale od 1927 roku miała tu swoją siedzibę Narodowo-Niemiecka Partia Ludowa. Po wojnie to tutaj wrocławianie kupowali ubrania Polmody: na parterze spółdzielnia miała sklep firmowy, a na górze warsztaty krawieckie.



Od 1996 roku właścicielem kamienicy jest spółka Financial Invest Group. W latach 1996-1997 przeprowadzono remont budynku, po którym wprowadził się tu niemiecki Hypo Bank. Od 1997 do 2002 roku pod adresem Rynek 1 mieściła się siedziba wrocławskiego Radia Kolor. Dziś na parterze mieści się oddział banku PEKAO. A wkrótce rozpocznie się generalny remont części biurowej budynku i odświeżenie elewacji.



Źródło [

wroclaw.naszemiasto.pl]


Kamienica "Pod Gryfami"
więcej zdjęć (92)
Zbudowano: 1587
Ta architektoniczna perełka Rynku niegdyś była domem zamożnych mieszczan, a dziś słynie z antykwariatu i restauracji prowadzonych przez Grażynę i Henryka Horszowskich.

Zanim w 1760 r. we Wrocławiu wprowadzono numerację domów, mieszkańcy orientowali się w mieście dzięki godłom i wywodzącym się z nich nazwom kamienic. Zwyczaj zdobienia domów malowidłami i reliefami był powszechny wśród zamożnych mieszczan, bowiem zawarte w nich rodowe herby nie tylko reprezentowały tożsamość właścicieli, ale także ozdabiały budynki. Od kiedy pod numerem 2 na wrocławskim Rynku zagościł salon z antykami, a niedługo później kawiarnia Pod Gryfami Grażyny i Henryka Horszowskich, numeracja przestała być potrzebna. Mało kto wie, gdzie znajduje się Rynek 2, ale kultowy już przybytek, który mieści się pod tym adresem, zna każdy wrocławianin.

Mitologiczne gryfy, które zdobią szczyt kamienicy Pod Gryfami, to stworzenia, które w antycznych podaniach przedstawiane są jako strażnicy skarbów. - I najwyraźniej bardzo dobrze ich strzegą, bo mimo licznych remontów dotychczas jeszcze żadnych nie znaleźliśmy - śmieje się Grażyna Horszowska. Jednak wcale nie ma racji, bo kamienica Pod Gryfami jest pełna skarbów, tyle że nie tych pozostawionych przez starych właścicieli, ale tych, którymi zapełniła ją wraz z mężem Henrykiem.

W kawiarni Pod Gryfami łatwo stracić poczucie czasu. Wygodne, obite pluszem fotele, ciepłe światło, drewniane wykończenia i otaczające zewsząd ciepłe odcienie czerwieni i brązu od wejścia dają wrażenie przytulności. Na ścianach trudno o wolną przestrzeń: obrazy, fotografie, mapy, kolekcje bibelotów, a nawet stare instrumenty muzyczne intrygują do tego stopnia, że przy każdym chciało by się zatrzymać na dłużej.

- Ten horror vacui jest moim sposobem na oswojenie przestrzeni - wyznaje z uśmiechem Grażyna Horszowska. - Ale nie wszystkie elementy wystroju są antykami. Część, tak jak anioły zajmujące gablotę w pierwszej sali, to współczesne amerykańskie figurki, które produkuje się w Chinach - zdradza właścicielka kolekcji. A zaraz obok nich znajdziemy prawdziwe dzieła sztuki, m.in. grafiki Miry Żelechower-Aleksiun czy prace Eugeniusza Geta-Stankiewicza i Edyty Purzyckiej.

Filiżanka dla bywalca

Jednak najciekawsza w kawiarni Pod Gryfami jest bez wątpienia kolekcja ponad setki filiżanek, należących do stałych bywalców. Co trzeba zrobić, aby stać się właścicielem takiej filiżanki? - Przede wszystkim trzeba bywać w tym miejscu - zdradza Wanda Ziembicka, która swoją filiżankę ma tam od lat. - Jestem straszną kawoszką, a Pod Gryfami serwuje się naprawdę pyszną kawę. A ponadto mają świetny wybór win. Zdarza się, że po sesji wpadamy tam z radnymi - kontynuuje znana wrocławianka.

Dom mieszczański

W XIV-XV wieku na miejscu dzisiejszej kamienicy stały dwa domy, których elementy do dziś zachowały się w piwnicach. Wiadomo, że w 1448 r. budynek wszedł w posiadanie patrycjuszowskiej rodziny Scheuerle.

W 1587 r. za 4500 talarów zakupił go Konrad von Költsch (nazwisko zapisywane także jako von Keltsch), który zlecił miejskiemu budowniczemu Friedrichowi Grossowi gruntowną modyfikację kamienicy. Przebudowa trwała od 1587 do 1589 r. i uczyniła z domu Pod Gryfami najważniejszy przykład manieryzmu niderlandzkiego w architekturze Wrocławia. Ów niderlandzki akcent budynek zawdzięcza rzeźbiarzowi Gerhardowi Hendrikowi, który przez Gdańsk przybył do Wrocławia z Amsterdamu.

Jest on autorem charakterystycznej elewacji, której szczyt zdobią cztery symetryczne pary płaskorzeźb lwów, orłów i oczywiście gryfów. Co ciekawe, gatunek, do jakiego należy ostatnia para ptaków, do dziś pozostał kwestią sporną. Niektórzy twierdzą, że są to orlice, inni że gęsi, kaczki, żurawie, a nawet pelikany i strusie.

Z pod ręki Gerharda Hendrika wyszedł także bogato zdobiony piaskowcowy portal budynku. Do dziś wieńczą go herby szesnastowiecznych fundatorów: Konrada von Költscha i jego żony Apollonii z rodziny von Tarnau.

W 1681 r., kiedy zmarła wnuczka Konrada von Költscha Rosina Fentzel, dom był już zapisany w testamencie przytułkowi dla ubogich. W tym okresie na pierwszym piętrze odbywały się przedstawienia teatralne gimnazjalistów z teatru szkolnego kościoła św. Elżbiety.

W 1761 r. kamienica znów trafiła w ręce prywatne - za sumę 15 020 talarów dom kupił Ernst Gottfried Stöckel. A ostatnim właścicielem całego budynku był Issak Guffmann, który nabył go w 1825 r. Przebudowano wówczas fasadę w klasycystycznym stylu, a plakietę z herbami fundatorów przeniesiono na dziedziniec kamienicy.

W grudniu 1933 r. w kamienicy wybuchł pożar, który uszkodził jej wyższe kondygnacje. Paradoksalnie zdarzenie okazało się korzystne dla budynku, bowiem przyczyniło się do jego renowacji, której dokonano w 1935 r. Pod kierownictwem Rudolfa Steina przywrócono mu pierwotny wygląd sprzed 1825 r., a plakieta z herbami wróciła na swoje miejsce w szczycie portalu.

Przed II wojną światową budynek zajmowały sklepy i zakłady usługowe, a w oficynie działała drukarnia. Natomiast po wojnie mieścił się tu sklep winiarsko-cukierniczy Społem.

Ostatni raz kamienicę poddano gruntownemu remontowi w 1960 r. Miejska legenda głosi, że w trakcie przebudowy kamienicy ówczesny konserwator miejski Olgierd Czerner chciał uchronić przed zniszczeniem zabytkowe malowane belki stropowe. Dlatego w porozumieniu z robotnikami zamurował je na pierwszym piętrze kamienicy. - Nie wiadomo, czy jest to prawda, bo nikt do tej pory nie próbował rozkuwać ścian. Ale profesor Czerner wpadał czasem Pod Gryfy i pamiętam, że powiedział nam, iż w zabytkowych pomieszczeniach powinni żyć ludzie, bo bez tego giną - cytuje profesora Henryk Horszowski.

Pod Gryfy zamiast do Kanady

Najnowsza historia kamienicy Pod Gryfami rozpoczęła się w 1989 r. - Planowaliśmy wyjazd do Kanady i byliśmy już właściwie spakowani, kiedy któregoś dnia mąż wrócił do domu i powiedział mi, że znalazł świetne miejsce na antykwariat. Namawiałam go na wyjazd przez 15 lat, ale wiedziałam, że musi podjąć próbę realizacji tego pomysłu - wspomina Grażyna Horszowska. - Później, kiedy przeglądaliśmy rodzinne fotografie, znaleźliśmy zdjęcie z dzieciństwa Henryka, na którym siedzi na kucyku właśnie przed kamienicą Pod Gryfami. Może to właśnie dobre wspomnienie z dzieciństwa nas tutaj przywiodło? - kontynuuje.

- Miejsce, w którym dziś znajduje się antykwariat, należało w 1989 r. do spółdzielni Społem. Było ono tak zdewastowane, że kiedy zgłosiłem się do prezesa spółdzielni, powiedział mi, że jak wezmę ten lokal, to dostanę gratis znajdujący się tam telefon. A telefon w tamtych czasach to było nie byle co - dodaje z uśmiechem Henryk Horszowski. - Później zabiegałem o to, aby to miasto przejęło lokal i żebyśmy mogli go wydzierżawić - kontynuuje pan Henryk. Udało się i w październiku 1989 roku Horszowcy otworzyli pierwszy prywatny sklep z antykami we Wrocławiu. Cztery lata później do antykwariatu dołączyła kawiarnia Pod Gryfami.

Duchy w piwnicy

We wrześniu 2001 Pod Gryfami oficjalnie otwarto restaurację, a lokal powiększył się o sale piwniczne. Właśnie w owych piwnicach w powieści "Koniec świata w Breslau" detektyw Eberhard Mock znalazł ciało ofiary "kalendarzowego" mordercy - muzyka Emila Gelfrerta. W piwnicy oczywiście nikogo nie zamurowano, co Marek Krajewski potwierdził na piśmie w księdze gości. - Jednak "coś" jest w klimacie podziemi, bo w trakcie remontu murarze i hydraulicy, którzy nie lubili elektryków, straszyli ich duchem Karola - wspomina Grażyna Horszowska. - Okazało się, że robotnicy odkryli, iż stukając w jednym pomieszczeniu, wywołują odgłosy w drugim, i udało im się wystraszyć elektryków tak skutecznie, że ci zrezygnowali z pracy.

Łańcuch i szkatułka

Z pierwszego spotkania z Henrykiem Horszowskim Wanda Ziembicka najlepiej zapamiętała łańcuchy. - Zaprosiłam go do jednego ze swoich programów o pięknych przedmiotach, a on pojawił się z walizką przykutą do ręki. Okazało się, że miał tam m.in. bardzo cenne zegarki - wspomina dziennikarka.

Jedna z ciekawszych historii przedmiotów, które trafiły do antykwariatu, dotyczyła szkatułki z kości słoniowej. Z załączonego do niej listu wynikało, że przywiozła ją z Cejlonu niemiecka ekspedycja. Działo się to jeszcze przed II wojną światową, a celem wyprawy było wzniecenie na wyspie buntu przeciw Anglikom. Tak się złożyło, że owa ekspedycja trafiła na wystawę lokalnego rękodzieła. Kiedy Niemcy dowiedzieli się, że szkatułka jest przeznaczona dla brytyjskiego następcy tronu Edwarda VIII, postanowili ją odkupić. - Wiele przedmiotów, które do nas trafiły, miało niezwykłe historie, ale ta jest wyjątkowa - podkreślają Horszowscy.

Jednak Pod Gryfami nic nie jest typowe - nawet o zakazie palenia informuje żartobliwa ilustracja Andrzej Mleczki.

Skąd bierze się fenomen tego miejsca? - Zdarzali się u nas goście, którzy twierdzili, że znajduje się u nas czakram, ale nie wiemy, jak moglibyśmy to sprawdzić - śmieją się Horszowscy.

Źródło [ wroclaw.naszemiasto.pl]
Atrakcja turystyczna
Dawniej: Sieben Kurfürsten Seite
Zachodnia strona Rynku, zwana Stroną Siedmiu Elektorów (niem. Sieben-Kurfürsten-Seite), posiada najwięcej zachowanych oryginalnych zabytków – renesansowych i manierystycznych kamienic na zrębie gotyckim, gdyż II wojnę światową przetrwała prawie nieuszkodzona. Kamienice tej strony posiadają bardzo głębokie działki (240 stóp), sięgające ul. Kiełbaśniczej (przypuszczalnie wtórnie scalone), gdyż należały niegdyś do najznamienitszych patrycjuszy.

- Rynek 1 Budynek pochodzi z czasów secesji (1907),
- Rynek 2 Kamienica Pod Gryfami Szczególnie wartościowa, z wysokim manierystycznym szczytem, najokazalsza w Rynku.
- Rynek 3
- Rynek 4 Pod Złotym Orłem
- Rynek 5 Kamienica Dwór Polski
- Rynek 6 Kamienica Pod Złotym Słońcem
- Rynek 7 Kamienica Pod Błękitnym Słońcem ze względu na problemy własnościowe długo niszczała i dopiero w końcu lat 90. została odremontowana, a jej dziedziniec nakryty szklanym dachem.
- Rynek 8 Kamienica Pod Siedmioma Elektorami zwraca uwagę ze względu na bogate zdobienia malarstwem iluzjonistycznym, zrekonstruowane w początku lat 90.
- W miejscu kamienic 9 do 11 powstał w 1931 roku, według projektu Heinricha Rumpa, do dziś budzący kontrowersje wysoki budynek biurowy (obecnie siedziba Banku Zachodniego, wcześniej MPK Wrocław).

Powierzchnia zachodniej strony Rynku była od 1741 r. określana jako Paradeplatz, obecnie czasem używa się nazwy plac Gołębi. Po zachodniej stronie Rynku wzniesiono w 2000 kontrowersyjną fontannę, zwaną na cześć ówczesnego prezydenta miasta Bogdana Zdrojewskiego Zdrojem lub złośliwie "pisuarem".

Źródło: [ Wikipedia]
ul. Kiełbaśnicza
więcej zdjęć (1321)
Dawniej: Herrenstrasse, Pańska
ul. Mikołaja, św.
więcej zdjęć (1895)
Dawniej: Nikolai Strasse
Jedna z dwóch ulic we wrocławskim Starym Mieście, łączących niegdyś Rynek ze znajdującą się na zachód od niego nieistniejącą już Bramą Mikołajską (tą drugą ulicą jest ulica Ruska), od której bierze nazwę (do 1945 Nikolai Straße).

W średniowieczu (wraz z ulicami Ruską, Oławską, Świdnicką i Piaskową) była jedną z głównych arterii komunikacyjnych Wrocławia.

Przy ulicy św. Mikołaja, przy samym Rynku, znajduje się kościół św. Elżbiety. Na drugim końcu ulicy, niedaleko dawnej Bramy Mikołajskiej, znajduje się dzisiejszy Sobór Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy we Wrocławiu, dawniej kościół pod wezwaniem św. Barbary.

Ulica liczy około 600 metrów i w połowie długości przecięta jest wytyczoną w latach 70. XX wieku wrocławską trasą W-Z. Wyburzenia związane z przeprowadzeniem trasy W-Z oszczędziły stojący na rogu ulicy św. Mikołaja i trasy budynek Szpitala Bożego Grobu
Rynek
więcej zdjęć (6101)
Dawniej: Ring
Rynek we Wrocławiu (niem. Großer Ring in Breslau) – średniowieczny plac targowy we Wrocławiu, obecnie centralna część strefy pieszej. Stanowi prostokąt o wymiarach 205 na 175 m[1]. Jest to jeden z największych rynków staromiejskich Europy. Zabudowę otaczającą Rynek stanowią budynki pochodzące z różnych epok historycznych. Centralną część Rynku zajmuje blok śródrynkowy, składający się z Ratusza, Nowego Ratusza oraz licznych kamienic. Rynek tworzy układ urbanistyczny wraz z przekątniowo przyległymi placem Solnym oraz placem wokół kościoła św. Elżbiety. Do Rynku prowadzi 11 ulic – po dwie w każdym narożniku (Świdnicka, Oławska, E. Gepperta (Zamkowa), Ruska, św. Mikołaja, Odrzańska, Kuźnicza, Wita Stwosza), ponadto przebity w XIV lub XV w. Kurzy Targ po stronie wschodniej oraz wąskie ul. Więzienna i Przejście św. Doroty.

Rynek powstał w związku z lokacją Wrocławia, wedle nowszych badań już za czasów Henryka Brodatego, między 1214 a 1232. Starsze publikacje twierdziły, że powstał dopiero w czasie powtórnej lokacji w 1241-1242. Z biegiem czasu wokół Rynku powstały kamienice patrycjatu, a około połowy XIV wieku utworzyły ciągłe pierzeje i nastąpiło utrwalenie podziałów własnościowych.

W XIX w. przez Rynek poprowadzono linie tramwaju, najpierw konnego, a później także elektrycznego. Tramwaje kursowały przez Rynek do połowy lat 70. zeszłego stulecia, gdy przeniesiono je na Trasę W-Z. W latach 1996-2000 wyremontowano nawierzchnię Rynku, ostatecznie zamykając ruch samochodowy po jego wschodniej stronie, jak również odnowiono większość elewacji.

Przy Rynku znajduje się obecnie 60 numerowanych posesji, przy czym niektóre budynki posiadają kilka numerów. Podziały działek przebiegają najczęściej inaczej niż dawne podziały lokacyjne, na skutek wtórnych podziałów i scaleń. Każda działka posiada również swoją historyczną nazwę, zwykle związaną z atrybutem umieszczonym niegdyś na elewacji kamienicy lub losami miejsca, np. Pod Gryfami, Pod Błękitnym Słońcem, Stary Ratusz.

Źródło: