Niekończąca się budowa największego budynku w Łodzi
Budynek miał zostać oddany do użytku do końca bieżącego (czyli 2011) roku, po 35 latach budowy. Termin, już kolejny, znów jednak nie zostanie dotrzymany. Z prostego powodu - budynek nie nadaje się do użytku. Odbioru technicznego nikt nie popisze z kilku powodów: 1. Instalacja oddymiająca jest niesprawna. 2. Jedna z klatek schodowych jest za wąska. 3. Instalacja przeciwpożarowa stanowi zagrożenie dla sprzętu medycznego (zwyczajnie poprzez zalanie). 4. Podziemia ciągnące się pod parkingiem grożą zawaleniem (ze względu na nieprawidłowe zaizolowanie stropu podczas budowy przecieka woda). 5. Brak oddzielnych "czystych" i "brudnych" korytarzy. 6. Brak połączenia między klatkami schodowymi (aby przejść z jednej do drugiej należy wyjść na zewnątrz). 7. Pochyła podłoga (1 m różnicy) między blokiem operacyjnym, a korytarzem i windą. 8. Za ciasne windy przy bloku operacyjnym (nie mieszczą się łóżka). 9. Brak sieci informatycznej.
Na usunięcie usterek potrzeba 48 mln zł. Ministerstwo Zdrowia pieniędzy dodatkowych dać nie chce. Uniwersytet Medyczny teoretycznie może to sfinansować, ale wówczas nie będzie miał pieniędzy na wyposażenie oddziałów.
I tak oto termin otwarcia znów został przesunięty. Jak sięgnę pamięcią, to od momentu wznowienia prac, czyli okolic 2000 roku, zapowiadano, że już za 2-3 lata CKD będzie gotowe. I pewnie znów nam przyjdzie czekać te kolejne 2-3 lata. Tutaj na przykład można sobie poczytać artykuł z 2008 roku, kiedy pisano, że Centrum będzie gotowe w styczniu 2010 roku.
Żeby tylko nie okazało, że po tylu latach budowy, obiekt zaraz po otwarciu, będzie nadawał się tylko do remontu. Na załączonym zdjęciu widać, jak na samej górze odpadł już jeden z elementów okładziny.