| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...

Operacja "Wieża ciśnień"

proszę czekać...

Nieznany epizod koneckiej wieży ciśnień

Operacja „Wieża Ciśnień”

Podobnie jak całe Końskie tak i sama wieża ciśnień, dziś zamknięta i zapomniana stojąca w cieniu stacji miała swój wojenny epizod.  Los tak chciał, że stanęła na drodze niemieckich transportów wojskowych przejeżdżających przez Końskie przez cały czas okupacji. Ich szczególne nasilenie nastąpiło latem 1944 roku, kiedy to Rosjanie uchwycili przyczółek na lewym brzegu Wisły pod Sandomierzem. Ilość transportów wojskowych jadących od Tomaszowa w kierunku Skarżyska przez Opoczno i Końskie wynosiła wtedy od kilku do ponad dwudziestu dziennie. W kierunku Skarżyska jechały: amunicja, czołgi, wojsko, silniki czołgowe, broń, medykamenty i żywność. Z powrotem w transportach wracali ranni, zabici, uszkodzony sprzęt oraz przez jakiś czas zluzowane oddziały frontowe i uciekinierzy. Ten odcinek był dla Niemców szalenie ważny i newralgiczny dla utrzymania ich zdolności bojowej i zaopatrzeniowej. Bywały dni, że linia kolejowa w pobliżu Końskich była kilkukrotnie atakowana przez oddziały partyzanckie stacjonujące w okolicy. Dwa – trzy razy dziennie wysadzano tory, które po kilku, kilkunastu godzinach niemiecki pociąg ratowniczo – remontowy przywracał do pierwotnej użyteczności. Ze względu na newralgiczne znaczenie tego rejonu komunikacyjnego sztab brygady partyzanckiej zaczął coraz bardziej „przyglądać” się węzłowi kolejowemu w Końskich. Domyślano się słusznie, że paraliż stacji i jej urządzeń zdecydowanie bardziej sparaliżuje niemieckie transporty na wschód, niż systematyczne sabotaże na 50 km odcinku torów od Opoczna do Skarżyska. Koneckiej wieży ciśnień przypadła w tym całym planie istotna rola. Otóż była jedyną wieżą od Opoczna do Skarżyska, która zaopatrywała niemieckie lokomotywy w niezbędną wodę do dalszej ich pracy i podróży. Zadanie rozpracowania kolejowego węzła w Końskich otrzymał mieszkaniec podkoneckiego Rogowa – Mieczysław Jakubowski. Przez kilkanaście dni obserwował ruchy oddziałów niemieckich, transportów i ochrony na dworcu w Końskich. Notował czasy przyjazdów, odjazdów i wielkości transportów oraz ich i stacji zabezpieczenie. Podczas kontaktu z łącznikiem ze sztabu brygady oddziału partyzanckiego zaproponował wysadzenie pociągu na stacji i tym samym zablokowanie jej drożności i opóźnienie transportów. To jednak nie przyjęło się z entuzjazmem dowództwa. Ze sztabu przyszedł inny rozkaz. Polecono mu nawiązać kontakt z którymś z polskich pracowników dworcowej wieży ciśnień. Ona miała stać się narzędziem i celem sabotażu. Jedynym Polakiem, którego znał z obsługi wieży był 17 letni wówczas pomocnik kotłowego Kazimierz Szymański. Do pierwszego spotkania między nimi doszło na skwerku przed dworcem, zaś szczegóły dogadano w pobliskim sklepiku. Plan był następujący:
Któregoś dnia do młodego pomocnika zgłosi się nieznany mu mężczyzna i na odpowiednie hasło tylko obojgu znane przekaże pakunek zawierający bombę zegarową. Znakiem charakterystycznym oprócz hasła miała być duża torba nieznajomego. Kazik otrzyma pakunek, który podczas nieobecności kotłowego umieści jak najbliżej zbiornika z wodą dla parowozów. Mechanizm ładunku jest tak skonstruowany, że eksploduje dopiero za kilka godzin, precyzyjnie o określonej porze i będzie zsynchronizowany z atakiem partyzantów na stację. To miało zatuszować udział obsługi w sabotażu i dać jej szansę opuszczenia wieży przed detonacją.
Minęło kilka dni. Zbliżał się koniec sierpnia 1944 roku, kiedy o świcie, na obecnej ulicy Sportowej do Kazika podszedł nieznajomy mężczyzna z dużą teczką i podał hasło. Wszystko się zgadzało. W krzakach rosnących obok stacji przekazał Kazikowi zawinięty w szmaty ładunek. W środku był 5 kilogramowy ładunek. Zadaniem pomocnika kotłowego było jak najbliższe umieszczenie ładunku przy zbiorniku z wodą znajdującym się na szczycie wieży. Instrukcja jaką otrzymał nakazywała ucieczkę z wieży wraz z kotłowym o godzinie 5 po południu w momencie ataku partyzantów na stację. Od tej pory miał tylko 10 minut na opuszczenie obiektu przed eksplozją ładunku. O 17.00 punktualnie zaczęło się piekło. Partyzanci zaatakowali z pagórka znajdującego się ok. 100 m od wieży. Zaskoczeni Niemcy, po części pozbawieni ubrań i butów (z gorąca porozbierali się czekając na swój transport) z początku wpadki w panikę, by po chwili przejść do w miarę skutecznej obrony. Część z nich bez broni schroniła się u podstawy wieży. Jedne z pierwszych serii wystrzelonych przez partyzantów skierowane były w okno wieży by nie pozostawić złudzeń polskiej obsłudze, że już czas na ucieczkę. Kazik z kotłowym skuleni wybiegli z wieży mijając bosych, nieuzbrojonych Niemców chowających się w wieży. O 17.08 zdążyli schować się w budynku głównym koneckiego dworca. Dwie minuty później, potężna eksplozja powaliła podmuchem na ziemię walczących w okolicy wieży i dworca. W niebo buchnął kłąb czarnego dymu zaś z dziury w górnej części wieży chlusnęła woda ze zbiornika, a z otworu po wybuchu wystawały części rozerwanej instalacji wodnej. Główny zbiornik wodny rozerwany został na całej długości. Po kilku minutach walka na torowiskach i pomiędzy wagonami ustała zaś partyzanci z trzema rannymi zdołali uciec do lasu. Straty w wieży można było dokładnie ocenić następnego dnia. Po za uszkodzonym zbiornikiem wodnym eksplozja zerwała także sufit w kanciapie kotłowego, wybiła okna i wyrwała futryny. Zniszczenia były na tyle poważne, że czas tankowania wody jednej lokomotywy z 10 minut wzrósł do 2-3 godzin, co w sposób istotny przy dużej ilości składów opóźniało ich wyjazd w obu kierunkach. Młody pomocnik kotłowego i sam kotłowy nie odnieśli żadnych obrażeń i wrócili z czasem do pracy. 17 letni Kazik systematycznie zaczął pomagać okolicznym partyzantom meldując natężenie i charakter niemieckich transportów zaś sami Niemcy do końca byli przekonani, że zniszczenie wieży to efekt wystrzelonej przez partyzantów miny.
To krótki partyzancki epizod z „życia” koneckiej wieży ciśnień. Jeden z wielu jaki miał miejsce tak w Końskich jak i w jego okolicach w latach 1939 – 1945.

bonczek/hydrofor group/2011 na podstawie Tygryska „Bomby w celu” nr 12/76 Marian Ślifierz

Skomentuj artykuł
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet
Ostatnio przeglądane: pomnik pomnik mokobody legionowo kosciół wojska polskiego szczecin białogon białogon toruń toruń Wola Wola Wola Wola białogon golub hallera l-3 politechnika leszno leszno leszno leszno łęba łęba pękanin pieńkowo sieciemin sieciemin zakopane huta ferrum huta ferrum huta ferrum huta ferrum plo plo Nowe Miasto Nowe Miasto