| zapomniałem hasło | nowe konto | dodaj zdjęcie
Mapa
Nieistniejące
Komentarze Kresy Kresy + Polska Panoramy Pomoc

Za wpłaty ze zrzutka.pl oraz cegiełek kupione zostały:

  • Dyski twarde Seagate Exos X22 20TB x 2 = 2500 zł
  • Router TP Link Archer X55 AX3000 = 277 zł
  • Serwer plików NAS QNAP TS-673A-8G = 4677 zł

Przeznaczenie: kopie zapasowe strony (obecnie wykonywane są ręcznie na domowym komputerze)

zdjęcie 1 zdjęcie 2 zdjęcie 3

wczytywanie danych...

Nalot na stację Niekłań

proszę czekać...

29 sierpień 1944 rok

O nalocie na stację kolejową w Stąporkowie chodzą legendy. Wiele wersji nawiązuje do dużego bombardowania zakładów Henkla tuż obok na Starej Górze, inne wspominają o masowym bombardowaniu węzła kolejowego w Stąporkowie, zaś prawda wyglądała zgoła inaczej i nie w tak masowej skali jak można się domyślać.
Stąporkowem wywiad radziecki zainteresował się gdy meldunki partyzanckie napływające systematycznie w 1944 roku potwierdzały fakt, że nie wszystkie transporty wojskowe z zaopatrzeniem wojskowym z Tomaszowa docierały finalnie do Skarżyska i dalej. Coś było na rzeczy, bo zawartość wagonów wychodząca z Tomaszowa gdzieś po drodze….znikała. Co więcej mimo wielu sabotaży mających miejsce na tym odcinku linii kolejowej ilość niemieckiego zaopatrzenia systematycznie wzrastała co niepokoiło Rosjan, mających już przyczółek pod Sandomierzem. Partyzanci i wywiadowcy działający w okolicach Końskich dostali rozkaz wyjaśnienia sprawy i lokalizacji miejsca gdzie znikają transporty. Jedną z osób mających zająć się rozpoznaniem sprawy był Bolesław Jakubowski. Za priorytet uznał obserwację i meldunki ze stacji Końskie gdzie na stałe stacjonował pociąg ratowniczy zaś sama stacja z obiektami i infrastrukturą kolejową była silnie broniona. Z czasem zauważył, że w Końskich wszystko się zgadza i do samej stacji wszystko, co idzie od Tomaszowa – dochodzi. Jako punkt zainteresowania i dochodzenia przyjął następną stację Niekłań, dziś Stąporków. Od jakiegoś czasu ze Stąporkowa przychodziły informację, że wkoło stacji Niekłań Niemcy zagrodzili szczelnie teren, który jest całą dobę pilnie strzeżony, zaś na dachach budynków kolejowych zainstalowali działa przeciwlotnicze. Cały teren wokół stacji strzeżony był przez wartowników z psami, a co kilkadziesiąt metrów wokół ogrodzenia zbudowano mniej lub bardziej solidne schrony i bunkry. Po tych, wstępnych odkryciach Jakubowski otrzymał polecenie rozpoznania terenu wokół stacji Niekłań. Pewnego dnia latem 1944 roku udając grzybiarza wyruszył z koszykiem grzybów w kierunku stacji Niekłań kierując się lasami. Po drodze minęła go furmanka z sianem. Zmęczony marszem poprosił o podwiezienie woźnicę, którym okazał się gospodarz z okolic Niekłania. Lepiej trafić nie mógł, już po chwili w sympatycznej rozmowie gospodarzowi rozwiązał się język. Jakubowski udając szukającego pracy w Niekłaniu uruchomił lawinę wyznań staruszka, dzięki, którym wiedza, co do miejsca i przeznaczenia terenu wokół stacji stała się dla niego zdecydowanie większa i klarowniejsza. Wtedy właśnie pewnym się stało, że Niemcy koło Niekłania nikogo obcego w tym i mieszkańców tych terenów nie wpuszczają na pilnie strzeżony obszar, zaś stację strzegą na jej dachach baterie przeciwlotnicze i gniazda karabinów. Gospodarz hojnie dzielił się podejrzeniami twierdząc, że na zamkniętym terenie jest jakaś fabryka zaś pociągi jadące w jej kierunku znikają pod ziemią. Co więcej w nocy słychać było silniki czołgowe na terenie strzeżonego obiektu. Cały teren szczelnie obstawia Wehrmacht, SS i bahnschutze. Wszyscy kręcący się przy obiekcie i w jego pobliżu natychmiast są aresztowani i przewożeni do pobliskiego gestapo i następnie do obozu koncentracyjnego. Jakubowski dowiedział się także o rozstrzelanym młodym wywiadowcy rosyjskim zrzuconym koło Niekłania na spadochronie. Jakubowski podziękował woźnicy i przed stacją w Niekłaniu zeskoczył z furmanki samemu dalej kontynuując obserwację terenu. To, co zobaczył utwierdziło go w opowieściach staruszka. Obiekt silnie chroniony, bez możliwości penetracji. Odkrył jednak coś, o czym nikt nie wiedział. Były to zamaskowane dwie bocznice kolejowe idące w głąb strzeżonego lasu. Postanowił bliżej przyjrzeć się tym bocznicom idąc, a właściwie skradając się od strony lasu. Ku swojemu zdziwieniu i zaskoczeniu po chwili usłyszał huk i zza zarośli wyłoniły się pachnące świeżością niemieckie Tygrysy, za którymi z wolna posuwały się ciężarówki ze zbiornikami benzyny. To wystarczyło, by to, co widział umieścić w szczegółowym raporcie do swojej centrali. Opisał tam załadunek czołgów i paliwa, położenie bocznic i prawdopodobne zadania obiektu jako bazy magazynowo przeładunkowej w Niekłaniu. Podał stopień zabezpieczenia i lokalizację punktów oporu jak również usytuowanie baterii pplot i karabinów maszynowych. Do końca mógł się tylko domyślać, że był jednym z wielu zwiadowców, którzy teren wokół Niekłania rozpoznawali w tym czasie.Finał całej sprawy nastąpił w gorący wtorek 29 sierpnia 1944 roku. Pierwsi samoloty usłyszeli Niemcy na stacji Końskie. Przyzwyczajeni do częstych przelotów zwiadowczych Rosjan nie przestraszyli się sytuacji, szczególnie, że na niebie zauważyli tylko dwa samoloty szturmowe Ił2m3. To była dokładnie godzina 12.00, kiedy dwa szturmowce przeleciały nad stacją i zakręciły na północ miasta w kierunku szpitala. Ten minęły spokojnie i dalej kierując się nisko nad łąkami doleciały do podkoneckiego Dyszowa. Tam zaatakowały niemiecki transport wojskowy niszcząc ciężarówkę i zabijając kilku Niemców i nie powtarzając ataku skierowały się swój właściwy cel. Skierowały się nad lasy w kierunku Stąporkowa. Akcja była zsynchronizowana. W tym, bowiem czasie na stację w Niekłaniu z wolna wtaczał się transport składający się z 70 wagonów wypełnionych paliwem i amunicją do moździerzy na wschodnim froncie. Iły zniżyły pułap do minimalnego i znalazły się w osi pociągu zaskakując tym samym obsługę i obronę pplot, która z racji zawartości cystern znajdujących się tuż pod Iłami nie mogła skutecznie i precyzyjnie otworzyć ognia. Atak trwał kilka sekund. W połowie długości składu pierwszy Ił posłał serię w wagony drugi zaś gwałtownie się wznosząc zwolnił dwie bomby pod skrzydłami. Cała akcja szturmowików trwała kilkanaście sekund, zdezorientowani Niemcy oślepieni wybuchami i dymem znad płonących cystern nie zdążyli odpowiedzieć skutecznym ogniem. Na ziemi rozpętało się piekło. Eksplodująca amunicja i benzyna zapaliły wszystko, co znajdowało się w pobliżu. Kolejno wybuchały ciężarówki stojące na rampie zaś pożar przerzucił się na las i tak pilnie strzeżone magazyny i rampy przeładowcze za stacją Niekłań. Wszystko w promieniu kilkuset metrów płonęło. Pożar gaszono kilka dni, z powierzchni ziemi zniknęły budynki, wagony, lokomotywy i ciężarówki. Las o powierzchni kilkudziesięciu hektarów doszczętnie spłonął grzebiąc w sobie masę zabitych Niemców. Magazyn z rampą przestał istnieć. Dziś niewiele zostało po tamtym nalocie. Dwie bocznice są jeszcze widoczne a z umocnień i bunkrów chroniących ów zakazany teren został tylko jeden kompletnie zniszczony.

 

b/h/2011 na podstawie „Bomby w celu” Mariana Ślifierza nr 12/76

Skomentuj artykuł
"Wiele wersji nawiązuje do dużego bombardowania zakładów Henkla tuż obok na Starej Górze, "....Henkel?...na Starej Górze?...w 1944 roku?...takich bzdur nigdy nie słyszałem.
2017-06-24 11:16:21 (8 lat temu)
 
chodzą legendy. Wiele wersji
2017-06-25 15:46:11 (8 lat temu)
 
Kontakt do administratorów strony Fotopolska.Eu: | Regulamin serwisu: https://fotopolska.eu/2,artykul.html
© Copyright 2012 Neo & Siloy
Kolokacja serwerów Amsnet
Ostatnio przeglądane: Netto Netto Netto Świeradowska, wrocław Białystok Wielka synagoga hubertus nr 12 Zespół Szkół Zespół Szkół pałac staszica rostarzewo przesnyska 16 focha zatrasie\ pomnik pomnik niecała sielpia Radzyń Podlaski Dąbrowa powiat radzyński Dąbrowa Dąbrowa Dąbrowa gogolin gogolimn Torun Torun kozanów Łódz Łódz Łódx Olimpia górnicza górnicza miechów