W miejscu, gdzie dziś istnieje staw pawłowicki,kiedyś, przed wojna wydobywano glinę dla potrzeb pobliskiej cegielni.
W miejscu, gdzie dziś istnieje staw pawłowicki, kiedyś, przed wojną wydobywano glinę dla potrzeb pobliskiej cegielni. Z biegiem lat zapotrzebowanie na cegły zmalało a i zasoby gliny się kończyły więc dziurę w ziemi zalała woda i mamy staw czy jak mówią miejscowi jezioro. Niemieccy mieszkańcy Pawelwitz a po dojścu pana z wąsikiem do władzy Wandelborn bo Pawelwitz brzmiało zbyt słowiańsko dookoła stawu zaczęły powstawać parki i obiekty rekreacyjne. I tak właśnie powstał Park Pawłowice ze stawem w samym sercu . Można tu było spotkać przystanie kajakowe, kąpielisko z zapleczem w postaci przebieralni, toalet, hangarów na sprzęt do pływania i opalania się, kajaki, leżaki, huśtawki dla dzieci.
Po wojnie i przejęciu terenu przez Polaków, jezioro i park w dalszym ciągu stanowiło atrakcję wypoczynkowa dla okolicznych mieszkańców. Poniemieckie szatnie, bufet, kąpielisko dla dzieciaków zwane kaczym dołkiem służyły mieszkańcom Pawłowic , Zakrzowa , Psiego Pola, itd, można było posiedzieć i napić się czegoś na powietrzu. Wypożyczano leżaki do opalania się, sprzęt do pływania, organizowano regaty kajakowe. Niemal co tydzień nad jeziorem urządzano zabawy taneczne obok poniemieckiego amfiteatru, atrakcją samą w sobie było pływanie ogromną ładzią stylizowaną na łódź wikingów. Woda w jeziorze była czyściutka, można było pływać , skakać z trampolin, korzystać ze zjeżdżalni, dzieci bawiły się na huśtawkach – jezioro tętniło życiem
.
W latach 60siątych obiekty nad jeziorem na Pawłowicach zaczęły podupadać. Drewnianie konstrukcje nie były konserwowane, ludzie nie szanowali sprzętu. Zniszczały zupełnie przebieralnie, bufet, zjeżdżalnie, zburzono do reszty murki, między którymi kiedyś znajdowały się schodki prowadzące do wody.
Jeszcze w początkach lat 70siątych można było się bezpiecznie wykąpać ale z modą na łazienki w mieszkaniach i powszechną kanalizację (oszczędnościową - odprowadzana gdzie się da) , jezioro zaczęło umierać. Dzisiaj jest martwym zbiornikiem a park dookoła niego jest jedynie zdawkowo wykorzystywany na zabawy osiedlowe raz lub dwa razy w roku. Mieszkańcom pozostaja jedynie codzienne spacery z psami dla zrobienia kupki.
Pojawiają sie nieśmiałe projekty ożywienia parku i jeziora ale na razie nic z tego nie wynika, miejmy nadzieje że nie spotka tego miejsca los podobny do terenów wypoczynkowych nad Dobra w pobliskim Zakrzowie które to musiały ustapić miejsca przemysłowi w postaci browaru i zakładów Polar.
Proponuję aby autor jeszcze raz przeczytał zamieszczony tekst. Treść bardzo ciekawa, ale trochę literówek i błąd ort. Dziwnie też wygląda mieszanka czcionek. Dobrze się stało, że fotki znalazły swoje miejsce, bo są cenne.
Komentarz został edytowany przez administratora - powód: kor.
do fazi: Powinno być "...ogromną łodzią..." "spacery..." i "ożywienia" (ostatni akapit). Jeszcze gdzieś jakieś ogonki, ale to już drobiazg. Czy staw pawłowicki z małej litery czy z dużej - nie wiem. W internecie spotyka się obie wersje.
Przy jednolitej czcionce czyta się o wiele lepiej :) Pozdrawiam.