Jest w Gościęcicach cmentarz, o którym wiedzą tylko nieliczni.
Jest w Gościęcicach cmentarz, o którym wiedzą tylko nieliczni. Na przedwojennym planie odnajdujemy wyraźnie zaznaczone miejsce, które jest tematem tej historii.
Być może cmentarz został utworzony w celu pochówku mieszkańców walczących w wojnie francusko-pruskiej w 1870-71. A może było to tylko miejsce upamiętniające poległych w tamtej wojnie. Pewnym jest to, że spoczęli tu we wspólnej mogile żołnierze stojący po obu stronach barykady w okresie II wojny światowej. Ilu ich dokładnie było nikt już nie pamięta. Gdzieś w 1947 r. czy 1948 r., w obecności przedstawicieli władz wojskowych i cywilnych, odbyła się ekshumacja ciał. Po czym szczątki żołnierzy z gwiazdą na czapkach zapakowano w skrzynie i przewieziono prawdopodobnie do Wiązowa, na tworzony tam cmentarz poległych wojskowych z Armii Radzieckiej. Ciała żołnierzy niemieckich (prawdopodobnie Wehrmachtu) wróciły ponownie do pustych dołów. I tak zasypane leżą do dnia dzisiejszego.
Pod jednym z trzech starych rosnących dębów odnaleźć można fragment pomnika z wyrytą datą 1870-71. Resztę obelisku zniszczono i rozgrabiono po wojnie. Jest to jedyny rozpoznawalny element miejsca pochówku.Teren wygląda jak skwerek porośnięty trawą. Jak dotąd nikt nie zadbał o należyte zaznaczenie tej nekropolii a nawet wręcz przeciwnie...
Do miejsca pochówku przylega dawna remiza przerobiona ostatnimi czasy na wiejską świetlicę i na części trawnika z betonowych płyt urządzono utwardzony parkiet do tańca w czasie odbywających się tu imprez.
Żyje jeszcze dwoje świadków wspomnianej ekshumacji. To jedni z pierwszych mieszkańcow wsi, którzy osiedlili się tu po wojnie. Mieli po kilkanaście lat ale dobrze pamiętają to wydarzenie - pani Julia Ostrowska i pan Józef Jabłoński. To dzięki ich relacjom poznajemy historię tego miejsca. Trochę wstyd, że jak dotąd nikt nie zadbał o uszanowanie spokoju pochowanych tu ludzi i nie oznaczył tej nekropolii w sposób należyty.
Materiał powstał z wykorzystaniem tekstu Mariana Koziarza zamieszczonego w Gazecie Strzelińskiej nr 36 z 2013 r.